Strona główna
| piątek, 18 maja 2012| Imieniny obchodzą: Alicja, Feliks, Eryk|
 
 

Lokalna Organizacja Turystyczna ROZTOCZE

Turystyka
Informacja turystyczna
Noclegi
Noclegi -rezerwacje (cały świat)
Agroturystyka
Gastronomia
Szlaki rowerowe
Szlaki piesze
Spływy kajakowe
Stadniny koni
Ścieżki Edukacyjne
Rozkłady Kolej, PKS, BUS
Biura turystyczne
Organizacje
Grupa PGR
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Z poradnika grafomana
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Advertisement
Tydzień w Józefowie Drukuj
Z racji swojego położenia Józefów jest idealnym miejscem, z którego możemy rozpocząć zwiedzanie Roztocza Środkowego. Znajduje się w podobnej odległości od najbardziej atrakcyjnych turystycznie na Roztoczu Środkowym miejscowości: 15 km od Krasnobrodu i Suśca oraz 18 km od Zwierzyńca; dzięki temu turysta, zamieszkawszy w Józefowie, może każdego dnia wybierać inny kierunek jazdy, nie powtarzając tej samej trasy.
Sugerowanym sposobem zwiedzania jest jazda na rowerze w każdej jego odmianie od „wyścigowego" do „górskiego". Proponowane trasy rowerowe bazują na „Trasie rowerowej Ziemi Józefowskiej na Roztoczu," „Centralnym szlaku rowerowym Roztocza" oraz „Trasie rowerowej do Florianki" i charakteryzują się niskim stopniem trudności ze względu na niewielką różnicę wzniesień, jak i nawierzchnię dróg -75% stanowi asfalt.
Pokonywanie tych tras będzie wspaniałym doświadczeniem zarówno dla całych rodzin jak i samotników przemierzających duże ilości kilometrów oraz szukających nowych wyzwań i wrażeń.
Poniżej przedstawiamy naszą propozycję, która ma na celu umożliwienie każdemu, kto wsiądzie na rower, bezpośredniego obcowania z fascynującą przyrodą Roztocza oraz dotarcia do najbardziej interesujących jej zakątków.
Zakładamy, że minimalny czas trwania wypoczynku wyniesie siedem dni. Długość tras liczy ok. 283 km, w tym po asfalcie 210 km. Początek pomiaru odległości tras dokonywany był sprzed Urzędu Miejskiego w Józefowie.
Polecamy te trasy również zimą dla narciarzy biegowych, bowiem większość z nich prowadzi przez Parki Krajobrazowe: Park Krajobrazowy Puszczy Solskiej i Krasnobrodzki Park Krajobrazowy oraz Roztoczański Park Narodowy, ich obrzeżami oraz drogami lokalnymi, z dala od dróg publicznych. Liczba dni z pokrywą śnieżną w tej części Roztocza sięga 75.
Czytaj dalej...
Ścieżka rowerowa po Gminie Zamość Drukuj

Trasa ścieżki rowerowej
Ścieżka rowerowa oznakowana jest kolorem czerwonym prowadzi przez południowe tereny gminy Zamość. Swój początek bierze u granic Zamościa, przy stacji benzynowej w miejscowości Płoskie i prowadzi do Skokówki.
Oznakowanie dwukierunkowe pozwala na zmianę kierunku przejażdżki.
Jej długość wynosi 40,5 km. Jeżeli po raz pierwszy wybieramy się na szlak, warto zapoznać się z wariantami dojazdu do jego punktów początkowych z centrum Zamościa.

Wyprawę proponujemy rozpocząć z parkingu, w sąsiedztwie stacji benzynowej na południe od starego miasta, przy Drodze Męczenników Rotundy, zaledwie 200 m od zamojskiej Katedry. Stąd dojeżdżamy wybraną trasą do jednego ze skrajnych punktów ścieżki, od których możemy rozpocząć wycieczkę: stacji benzynowej w Płoskiem lub ulicy Targowej na Skokówce.

I wersja przejazdu.

Do stacji w Płoskiem można dotrzeć ulicą Szczebrzeską, w którą wjeżdżamy z wyżej opisanego parkingu obok starego miasta. Jest to droga krajowa oznakowana na mapie numerem 74. Po przejechaniu około 1500 m. dojeżdżamy do skrzyżowania z ruchem okrężnym u zbiegu ulic Śląskiej i Szczebrzeskiej, które należy objechać kierując się na zachód. Dalej jedziemy ulicą Szczebrzeską. Po przejechaniu około 950 metrów mijamy po prawej stronie gmach Akademii Rolniczej w Zamościu. Pokonując dalsze 1000 metrów dojeżdżamy do skrzyżowania drogi 74 z drogą powiatową prowadzącą do Mokrego i skręcamy w lewo. Jesteśmy przy stacji benzynowej w Płoskiem. Tu początek ścieżki.

II wersja przejazdu.

Z parkingu kierujemy się na wschód, według zielonego szlaku Władysławy Podobińskiej. Mijamy przejazd kolejowy przy moście nad rzeką Labuńką. Następnie skręcamy w lewo na nadrzeczny pasaż. Przed nami 500 m odcinek, po przejechaniu, którego skręcamy w prawo. Znajdujemy się na jednej z wylotowych ulic Zamościa (ulicy Lipskiej). Przekraczamy jezdnię by znaleźć się na miejskim deptaku. Po przejechaniu 1800 m docieramy do granicy Zamościa, jesteśmy w Skokówce.

1. Skręcamy w lewo w ulicę Targową, na jej początku zobaczymy pierwszy z drogowskazów ścieżki.

2. Możemy pojechać dalej (ok. 850 m.). Dojeżdżamy do skrzyżowania drogi wojewódzkiej Za mość-Józef ów z drogą powiatową skręcamy w kierunku północno-zachodnim do Mokrego. Przy skrzyżowaniu dróg na skraju lotniska Aeroklubu Ziemi Zamojskiej napotkamy znaki ścieżki rowerowej prowadzącej w kierunku Mokrego lub do początku ścieżki przy stacji benzynowej w Ploskiem.

Relacje i wspomnienia Drukuj
W samym środku Roztocza

Ach kiedyż na ziemi już nikt nie zapłacze,
Prócz rosy pól naszych zielonych....?


To pytanie zadawał (zapewne nie tylko sobie) poeta - powstaniec Mieczysław Romanowski (1834-1863). Zginął młodo w wielkim zrywie, patriotycznym - właśnie tu, na Roztoczu w okolicach Józefowa. Wspomniałem go sobie na tydzień przed "Zaduszkami", kiedy rozpocząłem swój kolejny rajd, tym razem Roztoczem Środkowym (por."Psk" nr 8/98 ). Po całonocnej podróży pociągiem relacji Warszawa-Rawa Ruska, wysiadłem na małej stacyjce - Józefów Roztoczański (na starszych mapach: Krasnobród). Ciemno, pusto, przenikliwy ziąb, na trawie obfita ... rosa. Przede mną kilkadziesiąt kilometrów trasy, do miejsca spotkania z przyjaciółmi - weteranami roztoczańskiej włóczęgi. Tym razem "KUL - Turyści" (w większości absolwenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego) ogrzeją się przy wieczornym ognisku w Majdanie Sopockim. Obieram kierunek na Górecko, czarnym szlakiem łącznikowym. Dniało. Nagle, rozśpiewały się wróble, rozpiały koguty. Przeszedłem Majdan Hetmański leżący u południowego krańca Roztoczańskiego Parku Narodowego. Mile drażni nozdrza, atrakcyjny dla mieszczucha, zapach dymu z palonego w obejściach drewna. Rozpoczynała się codzienna gospodarska krzątanina.


KIERUNEK - GÓRECKO KOŚCIELNE

Mijam pierwsze przydrożne krzyże wapienne i kapliczki, od wieków wtopione w polski pejzaż, a osobliwie piękne na Zamojszczyźnie. Szpaler dorodnych sosen, od dłuższego czasu narasta charakterystyczny dźwięk i oto, pierwsze spotkanie z urodziwym i bystrym potokiem o najbardziej właściwej nazwie - Szum.
W Górecku Starym wchodzę na czerwony szlak zwany Krawędziowym. Od razu poczułem się pewniej; oznakowano go starannie. Jeszcze chwila i znalazłem się w obszarze słynnego z urody rezerwatu krajobrazowego "Szum". Wspinam się na rozległą wierzchowinę porośniętą sosnowo-jodłowym borem z domieszką gatunków liściastych. Pejzaż niemal górski: strome ściany wąwozu, a w dole ciemna, rwąca struga, poprzecinana białymi grzywami "szypotów". Jest na co popatrzeć. Ruszam dalej. Nieustający szum wody i szelest liści pod stopami; spełniły już swoje zadania w niekończącym się cyklu życia, a teraz usłużnie moszczą szlak wędrowca. Za chwilę kolejna niespodzianka: zobaczyłem połyskliwe lustro wody i chyba wszystkie barwy jesieni schodzące w głąb niewielkiego jeziora. Poniżej tama minielektrowni. Po drugiej stronie rzeki ponownie zagłębiam się w las. Przede mną Górecko Kościelne - stara puszczańska osada, założona w 1582 r. przez Andrzeja z Górki. Dawno tu nie byłem, pora odświeżyć wspomnienia. Kolejne już spotkanie z rzeką Szum. Na przeciwległym brzegu stoi w pełnej krasie


"KAPLICZKA NA WODZIE"

- upamiętniająca niezwykłe zdarzenie sprzed... 350 lat. 7 października 1648 r. mołojcy Chmielnickiego plądrowali okolice, a przerażeni włościanie kryli się z dobytkiem po leśnych komyszach - młodemu rolnikowi z Górecka ukazał się św. Stanisław, biskup krakowski. Oto fragmenty kronikarskich zapisków: "Idzie tenże Jan Socha z Rusinem zwanym Kluz rozmawiając, alić obaczy nad sobą jasność, w której widomie pokazała się osoba podobieństwa biskupa wyrażająca. Jan Socha przestraszony uciekać począł, na którego owa osoba z jasności zawołała: "nieboyie, grzeszna duszo, poczekaj i day mi noża" (...) Socha drżąc podał noża, którym Święty Stanisław uciął gałązkę brzozową i i utkwił ją w sośnie mówiąc: "to będzie kaplica pierwsza". Od sosny poszedł ku rzece z Janem Sochą i Kluzem, gdzie także uciąwszy gałązkę, zrobił z niey kształt wieńca i włożył na gałąź sosny mówiąc: "tu będzie Kaplica druga w tej wodzie, kto się z dobrą wiarą obmyje, od wszelkiey choroby wolnym zostanie". Od rzeki wrócił się nazad jakby ku Górecku idąc (...) wziął jako pierwey gałazkę brzozy i w sosnę wszczepił, która się zrazu przyjęła. Co uczyniwszy Święty rzekł: "tu będzie kościół".
Historia cudu obfitowała w dalsze dramatyczne wydarzenia, a miejsce to zasłynęło łaskami (także w czasie ostatniej wojny ). Doświadczył ich również Marcin Zamoyski - podstoli lwowski i podskarbi wielki koronny - fundując w 1668 r. jedną z kaplic oraz klasztor o.o. franciszkanów. Ojcowie prowadzili tu działalność duszpasterską do 1866r. Zostali zmuszeni do opuszczenia parafii - za udział w powstaniu. Klasztor zamknięto. Mijam obie kaplice wspinając się drogą na pobliskie wzniesienie.
Przede mną sześć dębów - olbrzymów, z których najstarszy, według niektórych źródeł, liczy sobie 900 lat! Pamiętałby zatem, męczeńską smierć biskupa Stanisława i osobistą tragedię Bolesława Szczodrego zwanego także Śmiałym ?! Nieszczęsny król - banita, zmarł gdzieś na tułaczce i wszelki ślad po nim zaginął. A był to ponoć ambitny i zdolny władca, szkoda że tak popędliwy. Odpokutował za swoje . Niech mu wybaczy pierwszy polski świety - Stanisław ze Szczepanowa...


JEST GDZIE WĘDROWAĆ

Idę do wsi, towarzyszą mi ładne, starannie wykonane stacje Męki Pańskiej utrzymane w stylu ludowych świątków. W oddali widoczna zgrabna sylweta zabytkowego, modrzewiowego kościoła. Fundował go Jan Jakub Zamoyski w 1768 r. (pierwszą świątynię spalili Szwedzi). Na dziedzińcu plebanii marmurowa tablica, a na niej, przejmujący w swojej wymowie, testament polskich księży. Jest się nad czym zadumać...
W 1968 r. ks. Kardynał Karol Wojtyła przekazał parafi Górecko relikwie św. Stanisława. Pisał wtedy do ks. Wincentego Marcinkiewicza:
"... kto wie , czy nie nadarzy się kiedy okazja skorzystania z zaproszenia i gościnności Księdza Proboszcza?" Parafianie żyją tą nadzieją...
Dalej droga wiodła skrajem Puszczy Solskiej - drugi pod względem obszaru kompleks leśny w kraju - 124000 ha, głównie sosnowego boru. Wśród ogromnych niemal bezludnych przestrzeni, poprzecinanych dolinami licznych strumieni, kryją się szeroko rozlane bagna, torfowiska, śródwydmowe jeziorka - z całym bogactwem flory i fauny. Jest gdzie wędrować...
Wchodzę do wsi Tarnowola, aby po chwili odbić się w prawo na pola, w kierunku pobliskiej wyniosłości. Mijam charakterystyczną, drewnianą szopę z kominem. Pełno ich w tutejszym krajobrazie. Są to suszarnie tytoniu, stanowiącego ważne źródło dochodów miejscowej ludności. Tytoń - nie proszony gość z Ameryki Południowej - jednym rujnuje zdrowie, a innym ratuje budżety rodzinne. Niestety!
Osiągam szczyt Góry Krzyżowej. Niezwykłe to miejsce. Wchodzę na stopnie majestatycznego, potrzaskanego kulami, krzyża. Stoi niewzruszenie. Na cokole pamiętna data1863. Wokół, jak okiem sięgnąć, wspaniała panorama falistych rozłogów, przypominających zastygłe fale bezkresnego morza. Ono było tu naprawdę! Jeśli wierzyć geologom - w okresie trzeciorzędu; pozostawiło po sobie kredowowapienne ostańce, tworzące niepowtarzalny w swoim pięknie zrąb Roztocza. Szczypta prehistorii na wapiennym wzgórzu dodaje smaku mojej dalszej wędrówce...
Słońce przypieka tak, jakby pomyliło pory roku. Schodzę krętą ścieżką w zieloną dolinę Niepryszki. Rwący strumień śpieszy na spotkanie z Szumem, razem wpadną do najpiękniejszej rzeki Roztocza - Tanwi. Obmywam twarz w chłodnej i czystej wodzie. Opodal, jakiś gwar za krzakami. Podchodzę bliżej, pięcioosobowa rodzina łowi... pijawki! Kłębią się w dużym słoju zapewne nieświadome swoich przyszłych zadań. Renesans medycyny naturalnej - jak widać- trwa.
Oddalam się powoli idąc wśród wysokich, zrudziałych traw, na skraj doliny. U stóp wzniesienia stoi samotny, drewniany krzyż upamiętniający śmierć poety-powstańca Mieczysława Romanowskiego. Zginął w randze kapitana, gdzieś w tych lasach, 24 kwietnia 1863 roku. Gdzie spoczywa - nie wiemy. Czyżby przeczuwał? pisząc:



Jeśli polegnę, niechaj mi w nagrodę
Za was, nie kładą pamięci kamienia!
Ziemią niech piersi przysypią mi młode
Mój kurhan niech mi trawa ozielenia...



Autor "Popiela i Piasta" był adiutantem dowódcy, Marcina "Lelewela"-Borelowskiego, który poległ pod Batorzem w kilka miesięcy później. Po niedługim czasie znalazłem się w opłotkach Józefowa - założonej trzy wieki temu osady, której pierwotna nazwa brzmiała Majdan Nepryski. W 1725 roku Tomasz Józef Zamoyski nadaje wsi prawa miejskie, zmieniając jej nazwę (od swojego imienia) na Józefów.

Miasteczko słynęło z sitarstwa i obróbki kamienia. Centrum walk powstańczych 1863 r. i tych z ostatniej wojny. Zażarte boje z okupantem hitlerowskim (w których szczególnym męstwem wykazały się oddziały AK) były tak skuteczne, że w pewnym okresie mówiło się tu o "Wolnej Rzeczypospolitej Józefowskiej"!

Najstarsze zabytki to:

klasycystyczny ratusz z 1755 r., XVIII-wieczna synagoga i neobarokowy kościół fundacji Zamoyskich z 1866 roku.


JENO CZARCI TU HASALI

Uzupełniam zapasy w jednym z licznych sklepików i ... w drogę. Za wsią Pardysówka ponownie zanurzam się w las. W zarośniętym kamieniołomie "Babia Dolina" zatrzymuję się na dłużej. Słońce wyczynia na białych, chropawych ścianach, prawdziwe cuda. Pstrykam zdjęcia. Ruszam na południowy wschód. Siedem kilometrów trasy, skrajem Parku Krajobrazowego Puszczy Solskiej w kierunku wsi Hamernia. Wreszcie docieram na miejsca - wg legendy - "jeno czarci hasali". Rezerwat "Czartowe Pole" w przepięknej dolinie rzeki Sopot. I znowu strome ściany wąwozu, postrzępione progi skalne z szypotami, powalone pnie... w otoczniu niemal pierwotnej puszczy. Dorodne świerczki, jodły i sosny zatrzymały się na skraju wąwozu; nad brzegiem rzeki króluje olcha czarna i jesion wyniosły. Z ciekawszych nazw roślin chronionych wynotowałem: niecierpek pospolity, śledziennica, tojeść rozesłana, sit rozpierzchły... Jakby tego było mało, na sporej wyspie tkwią - niczym mury posępnego zamczyska ruiny XVIII-wiecznej papierni, której ściany porasta niezwykle rzadka roślinka: zachyłka Roberta. A w wodzie, pluskają się trzy gatunki pstrąga: teczowy, potokowy i źródlany. Sporo czasu upłynęło zanim się stamtąd ruszyłem.


W Nowinach pożegnałem szlak krawędziowy. Dalej droga wiła się tak, jak życzyła sobie rzeczka Sopot. Widok kolejnych wodospadów znowu cieszył oko wędrowca. Kiedy w końcu usiadłem nad pięknym - ocienionym sosnowym borem - zalewem w Majdanie Sopockim, miało się już ku zachodowi. Poczułem w nogach przebyte kilometry. Trochę się ich uzbierało (ponad 30), ale warto było!


WŚRÓD PRZYJACIÓŁ

A potem - gorące powitanie w pobliskiej stanicy ZHP, magiczny krąg ogniska i zawsze tak miłe sercu, śpiewanie. W końcu zapadliśmy w sen - w zgrabnych i funkcjonalnych domkach campingowych. Nazajutrz, wspólna wyprawa; dosłownie, w potokach słońca. Wszystko nam tego dnia sprzyjało.

Mniejsza o trasę, po prostu, chcieliśmy nacieszyć się sobą, pośmiać, pogawędzić - zapomnieć na moment o tzw. prozie codzienności. Znaleźliśmy nawet czas na grzybobranie. W sobotni wieczór dołączyli następni; tym razem przy ognisku zrobiło się jeszcze goręcej, dzięki takim mistrzom gitary jak Piotr Kieraciński i Jacek Klisowski. A jeśli nie pamiętaliśmy tekstu jakiejś piosenki, to niezawodna Bożena Wiśniewska (dla prtzyjaciół "Wiśnia") - jak zwykle ratowała sytuację. Kontynuację wieloletniej tradycji było uhonorowanie kolejnych członków najstarszego, akademickiego koła PTTK - zaszczytną odznaką "KULTurystów".

Kolejna noc w gościnnej stanicy. Niedziela. Ostatnie przedpołudnie spędzamy jeszcze razem. Losy miejscowego klasycystycznego kościoła (z 1835 r.) fundacji XIII-go Ordynata Konstantego Zamoyskiego, są dobrą ilustracją skomplikowanych dziejów regionu. Wzniesiony jako cerkiew grekokatolicka, w 1839 r. zamieniony na świątynię prawosławną, w 1919 r. ustanowiono tu parafię rzymskokatolicką, w okresie okupacji stał się ponownie cerkwią, aby po wojnie powrócić do wiernych wyznania rzymskokatolickiego.


ŚRODEK ROZTOCZA


Koledzy z "frakcji zmotoryzowanych" odprowadzili nas na rozstajne drogi; znacznie uszczuploną gromadką podążyliśmy do stacji PKP w Suścu przez dłuuuuuugą wieś - Oseredek (w jęz. ukraińskim oznacza to: "środek"). Coś nie dawało mi spokoju. Przyjrzałem się bardziej uważnie mapie i... być może dokonałem skromnego wprawdzie, ale jednak odkrycia: okazało się, że wieś Oseredek leży dokładnie w połowie drogi między Krasnikiem a Lwowem, a więc w samym środku roztoczańskiego pasma. Przypadek?! Nie znalazłem taj informacji w dostęponych publikacjach krajoznawczych. Szlifujemy butami asfalt, rozglądając się wokół. Sporo nowych domostw. Tu i ówdzie stoją wrośnięte w ziemię, wiekowe chałupy, troskliwie ogacone słomą i sianem, nieomylny to znak, że zima za pasem.


Wchodzimy do Suśca, szybko pokonując ostatnie kilometry. Po prawej stronie na wzgórzu, zabytkowy kościół parafialny (z 1868 r.) p.w.św. Jana Nepomucena, patrona Czech. Zginął w 1393 r., również z ręki króla - Wacława Luksemburskiego (za odmowę złamania tajemnicy spowiedzi). Susiec zmienił się nie do poznania: wille, trotuary, nowoczesne sklepy - ładna zadbana miejscowość letniskowa, nastawiona na rozwój agroturystyki. Miłośnicy komfortu na pewno znajdą tutaj coś dla siebie, nie mówiąc już o wyjątkowych wprost walorach krajobrazowych okolicy.

Bezpański pies, który przybłąkał się w Oseredku, najwyraźniej nie może się z nami rozstać - podobnie jak my z Roztoczem. Jeszcze ostatnie zakupy przed podróżą i wsiadamy do pociągu. Szelest liści i szum wodospadów zastąpił miarowy stukot kół. Po szybie spływają pierwsze krople deszczu. źegnaj Roztocze! Do wiosny...

Czytaj dalej...
Poezja Drukuj

Wierzę

Wierzę
że
Twoje wieże,
zbudowane
na natury cokołach,
na wieżach cerkwi
na wiary kościołach.
Z kamieni i brusień
Twych bruśnieńskich lasów,
przy dzwonach historii hałasów.
Gdzie garbate chaty Werchraty,
gdzie radosne wioski
rozdarte na dwoje przed laty.
Gdzie dzisiaj dzikie róże,
gdzie mury słowiańskie Radruża.
Gdzie Sołokija,
gdzie Tanew się nurza.
Gdzie Święty Bazyli
nad wodą się chyli.
Na tych rodzaju siedliskach,
skąd zebrane przez Ciebie
pamięci ludzkiej rżyska.
Tu, na narolskiej roli,
sprawą Twej Wielkiej Woli.

Wierzę,
że bardzo stary,
gdy już wyzioniesz Paary,
poniesiesz ze sobą
swe dorobku wieże,
na wspólną
z Panem wieczerzę.

Witold Kopa

Roztocze

Roztocze - ziemio zielona
Na południowo-wschodni skrawek rzucona.
Roztocze — ile miękkości w tym wyrazie
Twoje piękno podziwiam jakby w ekstazie
1 patrzę ciągle w wielkim zachwycie
Bo na tym Roztoczu upłynęło moje życie.
Roztocze to roślinność trochę dzika
Wiekowe drzewa ich szelest wielki przenika
Leśne zioła, jagody, kwiaty.
Całe piękno przyrody zamknięte w rezerwaty.
Wszystkie barwy, zapachy, dźwięki,
A nawet ruch cieni
Jakaś prawda ukryta, wezwanie
W tym kawałku polskiej ziemi.
Idąc szlakiem Brata Alberta
Po zielonym roztoczańskim kobiercu
Szukają ludzie tej prawdy
W przyrodzie, w swym życiu i sercu.

Maria Osatasz

Jeśli chcesz wypocząć

Jeśli chcesz wypocząć
Przyjeżdżaj na wczasy
Prosto do Narola
W roztoczańskie lasy
Teren malowniczy wszędzie
Bardzo blisko można
Rozbić namiot, rozpalić ognisko
Popływać na Tanwi
W letniej ciepłej wodzie
I odpocząć w ciszy
W letnim gąszczu, chłodzie
Pozwiedzać zabytki
Dawnych panów włości
Chociaż ich już nie ma
I wiatr tylko gości
Wart więc zobaczyć
Szumy, lasy, zbocza
I piękną krainę całego Roztocza

Daniela Zuchowska

Czytaj dalej...
Krajoznawczo Drukuj
Egzotyka wschodu

Historia najdalej na wschód wysuniętych ziem Polskich jest fascynująca, niestety mało znana. Na pozór jest to kraina spokojna, cicha gdzie wydawać by się mogło, czas się zatrzymał. Czyste powietrze, piękne lasy, ostoja ptactwa i zwierzyny oraz parki krajobrazowe, a przede wszystkim gościnni ludzie - zachęcają do zaplanowania tu sobie wakacji, znalezienia wytchnienia od tempa kłopotów współczesnego życia. Bogata historia tej ziemi pozostawiła po sobie wiele pamiątek: pałaców i dworków, kościołów i kapliczek, kopców i kurhanów, cmentarzysk sprzed wieków. Wszak tu mieszkało tajemnicze plemię Gotów. Zapraszam dziś do związanego z nimi Masłomęcza i do Kryłowa, na wyspę, którą kapryśny Bug odbierał czasem naszemu państwu i ofiarowywał Związkowi Radzieckiemu.

Warto też zajrzeć do miejsca zwanego Królewskim Kątem. Znajduje się ono pomiędzy Czumowem a Gródkiem. To bagniste obniżenie terenu znajdują malownicze łąki urozmaicone kępami drzew i zarośli. Według miejscowej tradycji miejsce związane jest kijowską wyprawą Bolesława Chrobrego. XIX-wieczny pałacyk w Czumowie z niewielką wieżyczką widoczny jest z daleka. Stoi na niewielkiej skarpie nad zakolem Bugu. Burzliwe koleje losu doprowadziły go do ruiny. 11 lat temu kupiło go dwóch panów, którzy rozpoczęli remont. Jeden z właścicieli - Jerzy Suchecki chce tu stworzyć wraz z synem ośrodek wypoczynkowy; utwierdza go w tych planach profesor Zin.
W Ślipczach, gdzie Bug silnie meandruje i przechodzi w odcinek przełomowy, przebijając się przez kredowe wzniesienia - znajdują się tajemnicze kurhany. Największy kopiec zwany jest przez miejscową ludność "mogiłą Chrobrego".


Grażyna Nowicka
GAZETA - Turystyka - 26 wrzesień 2000 r.

Czytaj dalej...
Zobacz też ...
« start « wstecz 131 132 133 134 135 136 137 138 139 dalej » koniec »

Pozycje :: 1243 - 1248 z 1248

Biuro Turystyczne QUAND - wycieczki na Ukrainę, po Roztoczu

roztocze sklep księgarnia mapy przewodniki ukraina lwów

Pogoda na Roztoczu
Informacja Tur.

Współpraca

Roztocze na FB
Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
1% dla Czajni

Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 7445305 odwiedzających
 
Góra Góra