|
Tajemnicza darowzna w kraśnickim muzeum
Rzymski skarb
Wielki entuzjazm kraśnickich muzealników spowodował nieoczekiwany dar jednego z kolekcjonerów. Takie zabytki ma co najwyżej parę muzeów w kraju. W tekturowym pudle znajdowało się kilkanaście metalowych zabytków, stanowiących praktycznie komplet ekwipunku żołnierza z czasów rzymskich. - To stalowe elementy broni oraz osobistego wyposażenia, które spłonęły wraz z wojownikiem na grzebalnym stosie. Patyna ogniowa pozwoliła jednak na zachowanie ich w dobrym stanie i prawie nie zmienionym kształcie aż do dziś - podkreśla archeolog i dyrektor Muzeum Regionalnego w Kraśniku Zbigniew Wichrowski. Wśród zabytków zwraca uwagę miecz o długości 75 cm, wykonany z doskonałej jakości stali. - W momencie pochówku był w rytualny sposób trzykrotnie zgięty, a przypadkowi odkrywcy próbowali go wyprostować i uszkodzili - mówi Zbigniew Wichrowski. W skarbie znajdują się jeszcze np. metalowe elementy drewnianej tarczy, która spłonęła na grzebalnym stosie, są dwa groty, nożyce, nóż, brzytwa, fragment dużej igły lub haczyka do łowienia ryb. - To typowe wyposażenie grobu wojownika, być może nawet naczelnika niewielkiego plemienia lub osady - ocenia kraśnicki archeolog. W pierwszych wiekach naszej ery ziemie polskie zamieszkiwały najrozmaitsze pogańskie plemiona, w tym pochodzenia północnego, jak choćby słynni Goci. Wprawdzie aż tak daleko nie sięgało swą jurysdykcją imperium rzymskie, ale docierały tu zwiadowcze oddziały legionistów i wszędobylscy kupcy. Rzymskie medale, a szczególnie nieznane barbażyńcom żelazo, było bardzo pożądanym przez nich towarem. - Miejscowe plemiona miały jednak na tyle silne przywiązanie do swoich wierzeń, że z chwilą śmierci chowano współplemieńców z podmiotami używanymi przez nich za życia. Stąd bogato wyposażone groby, jakie w minionych latach odkrywaliśmy na przykład na kraśnickim przedmieściu Piaski - mówi Zbigniew Wichrowski. To właśnie w Piaskach w jednej z 80 jam grobowych, archeolodzy znaleźli stalowy miecz, trzykrotnie zagięty i spalony. Zabytek, pochodzący prawdopodobnie z I wieku naszej ery, jest eksponowany w kraśnickim muzeum. Ostatni dar to jednak znacznie większy rarytas, bo jak mówi dyrektor Wichrowski, w kraju znanych jest nie więcej niż pięć, może sześć takich kompletów wojowniczego ekwipunku . Szkoda że nie wiadomo, skąd pochodzą darowane precjoza. Niestety, starożytne zabytki stały się w ostatnich latach takim samym przedmiotem obrotu antykwarycznego jak monety, srebra czy porcelana. A to prowadzi do wielu samowolnych, bezprawnych penetracji na znanych stanowiskach archeologicznych. Najlepszym przykładem może tu być badane niedawno przez kraśnickich archeologów wielkie cmentarzysko w Pikulach koło Janowa Lubelskiego. - Odkrywaliśmy tam tylko rozkopane i splądrowane jamy grobowe z nielicznymi, pojedynczymi zabytkami - ubolewa Zbigniew Wiechrowski, nie wykluczając, że nieoczekiwany dar mógł pochodzić stamtąd.
|