|
Nie tylko Szeptyccy - Łabunie w Zamojskim Kwartalniku Kulturalnym |
|
|
Matką hrabiego Aleksandra Szeptyckiego, w XX w. właściciela dóbr łabuńskich, była córka Aleksandra Fredry. Sam hrabia był prawdopodobnie pierwszą osobą zamordowaną przez Niemców na zamojskiej Rotundzie. Chlubą biblioteki pałacu w Łabuniach były w XIX w. liczne szesnastowieczne inkunabuły, choćby Biblia Leopolity czy „Żywot św. Stanisława” Długosza.
To tylko nieliczne ciekawostki, które wyłowić można z obszernych publikacji, które ukażą się w najnowszym numerze „Zamojskiego Kwartalnika Kulturalnego", poświęconego niemal w całości Łabuniom i pobliskim miejscowościom. Dzieje tych okolic są bowiem bardzo bogate - pierwsza wzmianka o dobrach łabuńskich pochodzi z 1428 r. Właścicieli zmieniały one bardzo często, a przechodziły z jednych znamienitych rąk do drugich. Historię tę rozpoczynają Łabuńscy i Oleśniccy (artykuł Józefa Niedźwiedzia), kończą Szeptyccy. Losy tej rodziny opisuje ks. Czesław Galek: braćmi Aleksandra Szeptyckiego, który kupił dobra łabuńskie na początku XX w., byli m.in. Roman Aleksander, metropolita lwowski obrządku greckokatolickiego, Kazimierz Klemens, który w kościele wschodnim dosłużył się godności archimandryty; został też uznany za błogosławionego, a także generał Stanisław Szeptycki - dla odmiany gorący katolik.
A skąd wzięły swą nazwę miejscowość, i co za tym idzie nazwisko Łabuńskich? Czy od łabędzi, które zawsze w dużej liczbie osiedlały się tutaj? To oczywiście tylko miejscowa legenda, którą za jedną z sióstr ze Zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi przytacza Regina Smoter-Grzeszkiewicz. (ar)
Pełna wersja tekstu znajduje się w wydaniu TZ nr 11 z dnia 12 marca 2008 r.
|