|
Od dwóch lat w Szkole Podstawowej nr 6 w Zamościu przed świętami prowadzona jest zbiórka darów dla Polaków mieszkających w Drohobyczu na Ukrainie
Także w tym roku zawieziono tam ubrania, artykuły spożywcze, zabawki, książki i przybory szkolne. Przed dwoma laty na urlop do Polski przyjechał ojciec Stanisław, który pochodzi z Oseredka, ale obecnie mieszka i pracuje w Drohobyczu. To on opowiedział nauczycielom ze Szkoły Podstawowej nr 6 o życiu i potrzebach Polaków mieszkających w małych miasteczkach na Ukrainie. - Wcześniej woziliśmy dary do polskich szkół we Lwowie. Zauważyliśmy jednak, że robi to wiele osób, głównie z sentymentu do tego miasta. Tymczasem są na Ukrainie miejsca zapomniane, do których nie docierają żadne dary. Jednym z nich jest właśnie Drohobycz - tłumaczy Dorota Chudoba, nauczycielka SP nr 6 i koordynator akcji. Ojciec Stanisław skontaktował nauczycieli z ojcem Brunonem, który w Drohobyczu prowadzi akcję Caritas Ojców Bonifratrów. W miasteczku jest trzech zakonników. Zajmują się ziołolecznictwem, pomagają potrzebującym i cierpiącym. A potrzebne jest wszystko, najbardziej ubrania i żywność. Dzieci są niedożywione, brakuje witamin, brakuje też środków opatrunkowych. Nauczyciele i uczniowie z „szóstki” starają się wszystko to zdobyć i zawieźć do Drohobycza. Od początku pomaga im w tym Biuro Turystyczne „Quand”. W tym roku odbierało ze szkoły paczki dwa razy i zawoziło je na Ukrainę. - Tam dzieci głodują. Kiedy dostaną słodycze, maskotki, książki cieszą się tak, jakby otrzymały coś niezwykłego - mówi pani Dorota. - Wiele dzieci pięknie mówi po polsku. Niektóre są niezwykle utalentowane, wspaniale rysują. W Drohobyczu nie tylko dzieci czekają na dary z Zamościa. Także starsi chętnie biorą paczki i za każdym razem cieszą się, jakby dostawali coś po raz pierwszy.
Marzena Maciąg Kronika Tygodnia 27.12.2005 |