|
Rozmowa ze Stanem Borysem, legendą polskiej piosenki, który przed świętami przebywał w Biłgoraju
Jesteś wielkim miłośnikiem Roztocza. Dlaczego? - Roztocze jak sama nazwa wskazuje, roztoczyło się i się toczy przez pola, lasy i pagórki, to jest jak w wierszu o ziemi: ziemia nasza kochana niepowtarzalna. Tu działo się wiele w historii, stąd pochodzi również wielu zacnych ludzi. Ja jako Galicjan, jestem sąsiadem tej ziemi, a sąsiadów trzeba doceniać. Nagrałeś znakomitą płytę “Niczyj”. Jakie masz plany na przyszłość? - Cieszę się, że ci się podoba płyta „Niczyj”, bo tam zawarte są perły poezji polskiej. Tym bardziej miło mi, że w końcu powstała na obczyźnie w Ameryce, gdzie wielu zapomina mówić po polsku, a co dopiero sięgać do poezji i ją śpiewać. Płyta powstała z udziałem ponad 30 muzyków amerykańskich, którzy zupełnie nic nie wiedzieli o Polsce, ani o poezji, ale często powtarzali, że mój duch ich zagrzał, duch pracy, robienia czegoś, co się ukochało - wtedy to się udziela innym. A wśród tych, którzy zagrali na tej płycie jest wielu wspaniałych, znanych w Ameryce instrumentalistów. Smuci mnie fakt, że ani polskie radio, ani komercyjne i prywatne radia nie zauważyły płyty „Niczyj”. Nie mam do nich żalu. One nie spełniają roli mediów przeliczając wszystko na czas antenowy opłacany przez decydujący o wszystkim biznes zachodni. To, co słyszę w polskim radiu, tego słuchałem 15 lat temu. Ta dominacja jest przerażająca, wielu tego nie wie i nie czuje - ja spędziłem w Ameryce 30 lat, wiem coś na temat dominacji i manipulacji. Wracając do płyty. Cieszę się, że mogę prezentować płytę „Niczyj” na koncertach, toteż dostępna jest tylko na koncertach, a publiczność docenia tę płytę, młodzież o nią pyta i tak jest wszędzie, gdzie występuję. Tak było również w Biłgoraju i to mi wystarczy. Intensywnie koncertujesz w kraju i za granicą. Jak przy takim stylu życia utrzymujesz tak świetny wygląd i formę? - Cieszę się, że mam pracę, czyli występuję. Jeśli nie mam co robić, wynajduję sobie zajęcia. Intensywnie ćwiczę i to jest powodem dobrego wyglądu - jeżeli to w ogóle prawda - tzn. ten wygląd. Moim zdaniem istnienie na scenie zależy w bardzo dużej mierze od wyglądu. W Ameryce mówi się na to „good stage appearance”. Są ludzie, którzy uczą tego, bo widownia woli oglądać kogoś, kto dobrze wygląda niż kogoś zapijaczonego i niechlujnego. Widownia identyfikuje się z wykonawcą, bierze udział w jego wykonawstwie duchowo. Energia to jest to, po co ludzie przychodzą. Staram się sobie powtarzać to cały czas. Kiedy zainteresowałem się ćwiczeniami, jogą, tenisem, martial art, studiowaniem dietetyki, przestałem chorować. Przepędzam wszystkich palaczy, bo to największa manipulacja mózgu człowieka zaprogramowana przez wielkie koncerny zarabiające na nieświadomości ludzkiej miliardy. Zauważyłem nowy slogan w Polsce, a który ja głosiłem 25 lat temu - nie pigułka leczy czy daje zdrowie, ale ruch i ćwiczenia. Jak planujesz spędzić święta? - Po raz pierwszy od 30 lat spędzę święta z rodziną, z moimi siostrami tutaj niedaleko, w moim rodzinnym mieście w Rzeszowie. Czy chciałbyś coś przekazać Czytelnikom „Kroniki Tygodnia”? - Czytelnikom na święta życzę oderwania się od depresyjnych spraw, życzę zdrowego rozsądku, miłości, spokoju, żeby choć na parę dni mogli odłączyć się od stresującej i frustrującej polityki i żeby śpiewali kolędy... śpiewanie uspokaja.
Artur Bara Kronika Tygodnia 27.12.2005
Stan Borys
Jest „Bursztynowym Słowikiem” festiwalu sopockiego (I nagroda za wykonanie piosenki „Jaskółka uwięziona”). Twórcą widowisk teatralnych, zwycięzcą festiwali piosenki w Sopocie, Atenach, Caracas, Rennes, Ostendzie. Jego piosenki przeszły do historii polskiej muzyki popularnej; „Anna”, „To ziemia”, „Wiatr od Klimczoka”, „Coraz to z ciebie jako z drzazgi smolnej”, „Jaskółka uwięziona”, „Zmęczony burz szaleństwem”, „Niczyj”. |