Strona główna arrow Archiwum Nowości arrow Spisek przeciw Szwedom
| piątek, 16 maja 2008| Imieniny obchodzą: Andrzej, Małgorzata, Wieńczysław|
 
 
Galeria
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Turystyka
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Kolporter RSS
Advertisement
Aktualności
Spisek przeciw Szwedom Drukuj
350-lecie konfederacji tyszowieckiej
29 grudnia 1655 r. polska szlachta zawiązała w Tyszowcach konfederację, skierowaną przeciw Szwedom, która "stawiała - jak pisał Joachim Lelewel - czoło domowym zamachom,

wykroczeniom wewnętrznym, napaści wszystkich zewnętrznych nieprzyjaciół, ocaliła rozchwiane i skołatane państwo".
Aktem "Konfederacji i Związku Generalnego tak wojska, jako i obywatelów Rzeczypospolitej" hetmani polscy - wielki koronny Stanisław Rewera Potocki i polny koronny Stanisław Lanckoroński - wypowiadali posłuszeństwo królowi szwedzkiemu Karolowi X Gustawowi (13 listopada 1655 r. pod Nowym Miastem Korczynem oddziały obu hetmanów skapitulowały i zaprzysięgły wierność monarsze szwedzkiemu) i wzywali wszystkich, także ludzi "niższego aniżeli szlachecki" stanu, do walki z najeźdźcą. Hetmani i starszyzna wojskowa, obradująca w kościele św. Leonarda w Tyszowcach, złożyła także przysięgę na wierność królowi polskiemu Janowi Kazimierzowi.


Tyszowieckie powstanie
Konfederacja tyszowiecka - jak pisał w "Potopie" Henryk Sienkiewicz - "szerzyła się jak pożar" i zmobilizowała do walki przeciwko Szwedom cały kraj. "Kto żyw, przystąpił do niej, zarówno ze szlachty, jak z pospólstwa. Miasta dostarczały wozów, strzelb, piechoty, Żydzi pieniędzy. Nikt nie śmiał przeciwić jej uniwersałom; najospalsi na nawet na koń siadali - czytamy w "Potopie".

Uniwersał konfederacji, wydany w Tyszowcach 31 grudnia 1655 r., powoływał pospolite ruszenie szlachty i oddziały łanowe - jak podkreśla na łamach "Zamojskiego Kwartalnika Kulturalnego" Jacek Feduszka - "w niespotykanych dotąd rozmiarach". Obok piechoty złożonej z mieszczan i chłopów, każdy powiat miał wystawić jedno działo, a za dostarczenie prochu i ołowiu do powstającej artylerii odpowiadali Żydzi. Wg ocen historyków, konfederacja stworzyła możliwość powołania pod broń 80 tys. jazdy, złożonej ze szlachty oraz 30 tys. piechoty. Niestety, uniwersał tyszowiecki nigdy nie został w pełni zrealizowany.

"Konfederacja chciała żyć, rozwijać się, walczyć. Stanowiła niezłomny związek, przysięgali w niej sobie wszyscy, że się nie rozłączą i nie rozejdą, aż póki sami wspólnie tego nie postanowią (...), pomimo tego, że pierwsza wynalazła formy, które się potem doskonaliły, wyrabiały właściwie nie była konfederacją jak inne, ale powstaniem zbrojnym" - pisał Julian Bartosiewicz.


Spotkanie z królem
Po powrocie króla Jana Kazimierza ze Ślaska w granice Rzeczpospolitej, konfederaci spotkali się z nim w Krośnie. Obok obu hetmanów, pojawili się tam senatorowie i inni dygnitarze, m.in.: kasztelan sandomierski Stanisław Witowski, wojewodowie: bracławski Piotr Potocki i czernihowski Krzysztof Tyszkiewicz. W Krośnie odbyło się posiedzenie rady senatu, a później w Łańcucie, ok. 20 stycznia 1656 r. konfederacja tyszowiecka przekształcona została w konfederację generalną, a na jej czele staną sam monarcha. Do niej też zgłosili swój akces posłowie wojska i szlachty litewskiej, wysłani przez wojewodę witebskiego Pawła Sapiehę do Jana Kazimierza - Krzysztof Sietkiewicz, Samuel Swierzewski i Wojciech Milanowski. "W nagrodę - jak pisze Tadeusz Wasilewski - otrzymali zarówno posłowie wojskowi, jak i najwybitniejsi senatorowie, pułkownicy i rotmistrze, a także zwykli towarzysze (...) w Łańcucie szczodre nadania, głównie po zdrajcach, którzy przeszli do Szwedów lub Moskwy".

Z konfederacją tyszowiecką związany jest jeszcze jeden znany na Zamojszczyźnie epizod, a właściwie legenda. Można ją usłyszeć w Tyszowcach. Pisze też o niej Robert Horbaczewski: "Przysięgę, czyli klątwę, twórcy konfederacji mieli złożyć w odległym o kilometr folwarku książęcym (stąd ponoć nazwa wsi Klątwy). Jak głosi legenda, Szwedzi, gdy dowiedzieli się o organizującym się wojsku, ściągnęli tu większe siły i na położonych na zachód od miasta błoniach stoczyli z konfederatami krwawą bitwę. Tylu miało paść zabitych i rannych, że od przelanej krwi zaśnieżona łąka zrobiła się czerwona. Miejsce to nazwano Krasne". Później usypano tu kopiec, a miejscowi twierdzą, że kryje on prochy poległych pod Tyszowcami Szwedów. Tak naprawdę, to żadnej bitwy w tych okolicach z wojskami szwedzkimi nie było.

Jest i druga legenda, związana z konfederacją. Po przegranej bitwie, Szwedzi mieli wpaść na pomysł zlikwidowania polskiego dowództwa, które zebrało się na mszy w kościele. W tym celu, "niby na znak pojednania (...), ofiarowali, św. Leonardowi, patronowi tutejszej parafii, ogromne, kilkumetrowe świece, wypełnione materiałem wybuchowym" - pisze Horbaczewski. Ważące po ok. 50 kg, świece miały wybuchnąć podczas mszy. Na szczęście tyszowianie w porę zwietrzyli podstęp i fortel Szwedów spalił na panewce.

Krzysztof Czubara
Tygodnik Zamojski 28.12.2005

« wstecz   dalej »

Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Pogoda
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 1357945 odwiedzających

 
Góra Góra