Strona główna arrow Z poradnika grafomana arrow Roztoczański felieton dygresyjny
| wtorek, 07 lutego 2012| Imieniny obchodzą: Romuald, Ryszard, Teodor|
 
 

Lokalna Organizacja Turystyczna ROZTOCZE

Turystyka
Informacja turystyczna
Noclegi
Noclegi -rezerwacje (cały świat)
Agroturystyka
Gastronomia
Szlaki rowerowe
Szlaki piesze
Spływy kajakowe
Stadniny koni
Ścieżki Edukacyjne
Rozkłady Kolej, PKS, BUS
Biura turystyczne
Organizacje
Grupa PGR
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Z poradnika grafomana
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Advertisement
Roztoczański felieton dygresyjny Drukuj
  Z niezwykłą przyjemnością zapraszamy czytelników naszego portalu do lektury felietonów Jarka Ważnego -dziennikarza i muzyka zespołu KULT. Dziś prezentujemy pierwszy z nich a jak obiecał nam autor nie będzie on ostatnim i kolejne swoje przemyślenia będzie on publikował regularnie. Zapraszamy również do komentowania felietonów i korespondencji z autorem.

   No i stało się, wróciłem, pogłoski o mojej pisarskiej agonii okazały się przedwczesne; znowu z wyświechtanymi porównaniami z rękawa, i metaforami z butonierki piszę, i będę tu pisał ja, Jarek Ważny, i żeby było jeszcze śmieszniej-będę to robił całkiem za darmochę! Po co, zapytacie; a no i słusznie. Pisał będę na regionalnym portalu z Roztoczem w nazwie, bo z Roztocza jestem, na Roztoczu najlepiej mi się oddycha, i najlepiej smakują tu pomidory od mojego ojca ze szklarni na Rabinówce. Uwielbiam tu przyjeżdżać (Boże, co za banał), mimo że kiedy tu mieszkałem, często Roztocza nie lubiłem (banał jak dzwon!); nie lubiłem Go za bidę która aż piszczała, marne elity polityczne ciągnące ten skrawek Polski na dno. Takoż, czy się to komu podoba czy nie, ja pisał będę.


    Na początek to taki lekki tekścik skrobnę, taki melancholijny mocno, bo i nastrój i aura taka sama wokół. O Roztoczu będzie to piosenka. Roztoczu z zielonym lasem, jak z utworu muzycznego, którego w pierwszej klasie ogólniaka uczył nas prof. Edward Wiśniewski. Miłe Roztocze jest, nie przeczę, jeno jak siedziałem w ławce na „Olimpie” i wyłem z klasą radosny refren pieśni przy akompaniamencie profesora, już wtedy się zastanawiałem, czy o takie Roztocze żeśmy się bili. Bo przy całym szacunku dla martyrologii polskiego narodu i chwały polskiego oręża, Roztocze to nie tylko drewniany kościółek w moim mieście i szumy na Tanwi. A ja od lat, kiedym się politycznie uświadomił, odnoszę nieodparte wrażenie, że każda ekipa która przejmuje u nas na Roztoczu władzę, niezależnie od koloru podniebienia, próbuje je zamienić w jarmarczno-odpustowy skansenik, z którego zbożny lud ma wyżywić siebie i swoją progeniturę. Od kiedym się uświadomił i politycznie i w każdy inny sposób wiem także, że ta nasza roztoczańska przaśność to żadna frajda i powód do dumy z faktu tutejszego meldunku, a raczej obciach znaczny, kiedy zjeżdżają się do miasta powiatowego takiego jak nie przymierzając moje, różni nietutejsi, a na rynku w wakacje widzą rok w rok zespół pięści i szczańca okraszony pokazem „Greka zorby”. Umówmy się dobrzy ludzie; wywijanie hołupców w gumiakach to żadna rozrywka, a i kultury masowej tyle w tym, co w tych walonkach.

   Na koniec lipca wraz z zespołem młodzieżowym gralim koncert w Lubaczowie. Fantastyczna impreza, dużo ludzi. W tym samym Lubaczowie byłem miesiąc później, jako widz na genialnym koncercie Voo Voo. Da się na prowincji zrobić coś z niczego? Pewnie że tak, trzeba tylko chęci…i pieniędzy, bez tego ani rusz. Czekam dnia, kiedy rajcowie mojej rodzinnej miejscowości pójdą po rozum do głowy, i zrozumieją, że jedyną, naprawdę jedyną szansą dla takich miast jak TL, które nie mają u siebie wielkiego zakładu pracy, bogatych mieszczan, jest przyciągnięcie do siebie kasy poprzez inwestycję w kulturę. Nic tak nie promuje bowiem miasta jak kultura właśnie. Miast bawić się w organizowanie od 10 lat tych samych ludowych maratonów, gdzie wśród publiczności średnia wieku sięga 50+, warto by przeznaczyć budżet nie na bilety i vouchery dla zaprzyjaźnionych zespołów śpiewaczych z Angoli, a np. dla kapel reggae i ragga. Rękę kładę na pniu, że gdyby zrobić w mieście festiwal reggae z prawdziwego zdarzenia, odzew byłby niesamowity. I obywatele dorośli by się cieszyli, bo choć o reggae wiedzą niewiele lub przynajmniej mało, to zawsze dla nich coś nowego, i od razu widać, że jest jakieś życie na osiedlu. I młodzież by się cieszyła, bo młodzież reggae lubi, a jak nie lubi, to i tak nie ma wyboru i już. I kupcy, bo ci co przyjadą na festiwal zjeść i wypić muszą. I miasto, bo kasa w mieście zostaje. Ale co ja biedny miś szczekający z daleka mogę; ot najwyżej popisać sobie podobne grafomańskie bzdury, i liczyć na to że ktoś to przeczyta. A nawet jeśli nie, to co mi tam, i tak piszę za friko. Także, chcesz czy nie – jestem. Za tydzień też tu będę. Ciekawe, czy za tydzień liczba odwiedzających portal wzrośnie?

JW

« wstecz

Biuro Turystyczne QUAND - wycieczki na Ukrainę, po Roztoczu

roztocze sklep księgarnia mapy przewodniki ukraina lwów

Pogoda na Roztoczu
Informacja Tur.

Współpraca

Roztocze na FB
Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
1% dla Czajni

Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 6981247 odwiedzających
 
Góra Góra