|
Ona (PZC 104 Wilga) ma 33 lata. On (Zlin 42 Mr.) - 30. Do tej pory ich domem był hangar na lotnisku w Mokrem. Wkrótce oba samoloty latać będą nad USA. Kupił je właśnie pewien Amerykanin - miłośnik lotnictwa
Ten Amerykanin kupował takie wyeksploatowane samoloty już wcześniej z innych krajów bloku wschodniego. Podobno ze wszystkich był zadowolony. Oni nie mają takiego silnego sprzętu latającego. Nasze maszyny wykorzystują np. jako „traktory” do holowania innych samolotów - tłumaczy Krzysztof Sierak z Aeroklubu Ziemi Zamojskiej. - Chociażby Wilga. Wystarczy wlać w nią 200 l paliwa, a może unieść czterech ludzi i pociągnąć za sobą trzy szybowce - ocenia okiem znawcy. W końcu zajmuje się tymi maszynami od lat. - Szkoda nam trochę tych samolotów, ale u nas one się już nie przydadzą. Wilga już dawno „przepracowała” tysiąc godzin, co gwarantowało bezpieczeństwo i sprawność eksploatacji. Po wymianie silnika i naprawach, w powietrzu była około 4 tys. godzin. Producent w Polsce nie przewiduje więcej remontów, a prawo zabrania latania takim samolotem. Natomiast na remont Zlina potrzeba tyle pieniędzy, ile wystarczyłoby na zakup Cesny w całkiem dobrym stanie. W Ameryce prawo jest inne. Tam w naszych starych samolotach wymienią trochę części, polakierują i te maszyny będą im służyć jeszcze bardzo długo - wierzy pan Krzysztof. Ze sprzedaży obu samolotów Aeroklub zyska prawie 90 tys. zł. Pieniądze zostaną przeznaczone na zakup amerykańskiej Cesny z lat 80. - Na pewno będzie jeszcze w bardzo dobrym stanie. Amerykanie mają bardziej zaawansowaną technologię, obróbkę części i solidne lakiery - mówi z przekonaniem Sierak.
Marzena Maciąg Kronika Tygodnia 03.01.2006 |