Strona główna arrow Archiwum Nowości arrow Bóbr, więc gryzie
| piątek, 16 maja 2008| Imieniny obchodzą: Andrzej, Małgorzata, Wieńczysław|
 
 
Galeria
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Turystyka
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Kolporter RSS
Advertisement
Aktualności
Bóbr, więc gryzie Drukuj

Ostatnia inwentaryzacja wykazała, że w dawnym woj. zamojskim żyje już co najmniej 600 bobrów
Skarb Państwa zapłaci w tym roku rekordowo wysokie odszkodowania za szkody spowodowane w naszym regionie przez chronione zwierzęta.

Lubelski Urząd Wojewódzki przyjął w tym roku aż 68 wniosków o wypłatę odszkodowań za zniszczenia dokonane przez bobry. Skarb Państwa będzie musiał zapłacić rolnikom i właścicielom stawów rybnych 130 tys. zł. Przed rokiem takich wniosków wpłynęło do LUW 44, a łączna suma strat, dokonanych przez objęte ochroną prawną gryzonie, sięgała 100 tys. zł. Problem z bobrami narasta.

- Na najpoważniejsze straty skarżą się właściciele stawów hodowlanych, w których bobry uszkadzają groble. Gryzonie podtapiają też łąki, niszczą drzewa, a nawet fragmenty lasów - wylicza Beata Sielewicz, wojewódzki konserwator przyrody w Lublinie.

Bobry, wytępione u nas i w całym kraju na początku XX wieku, a potem zasiedlone na nowo, zaaklimatyzowały się i zaczęły rozmnażać nadzwyczaj dobrze. Reintrodukcją gatunku na Zamojszczyźnie zajmował się Polski Związek Łowiecki. Jego pracownicy wypuścili w 1978 roku na Roztoczu 21 bobrów. Tymczasem ostatnia inwentaryzacja, przeprowadzona w marcu 2005 r., wykazała, że w naszym regionie żyje dziś co najmniej 600 osobników tego gatunku.

- Najwięcej na Wieprzu, Białej Ładzie, Tanwi, Świerszczu i na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego - precyzuje Dominik Wojtuch, szef zamojskiego oddziału Polskiego Związku Łowieckiego. - Trzeba jednak dodać, że liczyliśmy bobry tylko na głównych rzekach, bez dopływów. Faktycznie więc jest ich znacznie więcej. Nie ma dziś na Zamojszczyźnie zbiornika wodnego, w którym nie byłoby bobrów. Szczegółową inwentaryzację przeprowadzimy wiosną 2006 r. Sprawdzimy dokładnie cały teren - zapowiada.
Wiosną, tylko w policzonych już bobrzych rodzinach, przyjdzie na świat około 300 młodych. - Przy takim tempie rozmnażania, bobry staną się za 2-3 lata poważnym problemem. Niewykluczone, że gminy zaczną występować o ich odstrzał - przewiduje Dominik Wojtuch.
Takie odstrzały przeprowadzano już w ostatnich latach m.in. na Suwalszczyźnie i Białostocczyźnie. Przyrodnicy są jednak zdania, że to zbyt drastyczna metoda na ograniczenie konfliktów między bobrami a człowiekiem. Bobry uważane są bowiem za tzw. gatunek kluczowy w przyrodzie, stwarzający warunki dla życia dziesiątków innych zwierząt, roślin i mniejszych organizmów. Wybudowanie tamy na strumieniu uruchamia cały łańcuch pokarmowy. Po drugie, gryzonie mają zbawienny wpływ na hydrologię terenu, na którym się osiedliły, bo magazynują znaczne zasoby słodkiej wody.

- Szkody, dokonywane przez bobry, można minimalizować w inny sposób, montując proste urządzenia techniczne, siatki czy rury odprowadzające wodę - podkreśla Andrzej Jermaczek z Klubu Przyrodnika w Świebodzinie, który wydał instruktażową książkę, poświęconą tej tematyce. - Właśnie wchodzą w życie nowe przepisy, które wypłatę odszkodowań za zniszczenia, dokonane przez zwierzęta objęte ochroną, uzależniają od wykonania zabezpieczeń. Mają je zalecać konserwatorzy przyrody. To bardzo mądre rozwiązanie - dodaje.

(ar)
Tygodnik Zamojski 11.01.2006

« wstecz   dalej »

Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Pogoda
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 1360880 odwiedzających

 
Góra Góra