| Tomaszowiu, kochany Tomaszowiu! (celowo tak piszę, żeby krytykom mojego pisania zadać sznytu w krytykowaniu mojej polszczyzny… poza tym to jednak fajniej brzmi, taka odmiana). Na kolejny ślub i wesele, małżonka moja musiała iść sama. Tak to już jest, że gdy ktoś na jednym końcu kraju pracuję w łykendy, na drugim, znajomi jego biesiadują na weseliskach. O małżonkę mą się nie martwię, zdążyła już przywyknąć do „słomianych” wesel. Jak zwykle, gdy już się za pisanie wezmę, na sercu mam moje rodzinne miasto! (ten frazes to też celowo, bo to w modzie w kampanii wyborczej, mieć gębę wypchaną frazesami).
Nowy felieton Jarka Ważnego już na naszych stronach!
|
Kiedym otrzymał kolejne zaproszenie na ślub moich przyjaciół z Tomaszowa, który jakby inaczej, miał się właśnie w Tomaszowiu odbyć, pomyślałem sobie: no żesz fuck, od dłuższego czasu nie dostałem od nikogo z Tomaszowa innego zaproszenia, niż ślubne. Mało tego 100 % autorów tych zaproszeń w Tomaszowiu już dawno nie mieszka, a robi tu wesela bo: a-nie ma to jak w domu, b-bo taniej. I strach na mnie blady padł po tej konstatacji, bo myślałem, że nigdy do tej myśli nie dotrwam, ale czy w moim mieście naprawdę nie ma nic ciekawszego, tylko wesela? Czy mój Tomaszów stał się na tyle zapyziałym pierdziszewem, że nic się w nim nie dzieje? O nie, pomyślałem, i dawaj, zanurzyłem się w lekturę forumnia tomaszowskiego, jakichś niusów w regionalnej prasie, żeby wyśledzić, co też tam w Tomaszoiwu się dzieje godnego uwagi, a ja, dyletant, co to umie tylko krytykować, to to przeoczyłem. Com się naszukał, tom się dowiedział, że był koncert w parku Lemura (ale o tym wiedziałem, bo mi Dorian z Lemura sam powiedział, bo się znamy), no i że Doda miała przyjechać, ale nie przyjedzie, bo się pochorowała, i bida. A poza tym-głucho. Wesela tylko same, śluby, komunie w maju, i dyskoteki w łykendy obok stacji paliw przy zameczku-gargamelu. Prawda smutna której do siebie nie dopuszczałem jest więc taka, że Tomaszów, mój Tomaszów, stał się miastem wesel, gdzie najlepszym biznesem są domy weselne i zespoły do kotleta. Aż mi się na usta samo po tym otrzeźwieniu wycisnęło: Mój Boże, co oni z Tym miastem zrobili! Powiedzcież mi dobrzy ludzie, czy to tylko moja zła wola, że nie dostrzegam pozytywów obecnego mieszkania w Tomaszowie, prócz możliwości wyprawienia sobie wesela za relatywnie mniejsze pieniądze niż gdzie indziej. Czy jest wiele innych niezauważalnych dla mnie, chama krótkowzrocznego, pozytywów, które sprawiają, że warto w Tomaszowie ułożyć sobie życie. Pomijam ludzi, którzy mają w Ti-eLu swoje biznesy, tych, co żyją sobie jak pączki w maśle, albo nawet tych, którzy cenią sobie ponad wszystko spokój prowincji, bo ich na to stać. Powiedzcie mi Wy, którzy szukacie pracy, którzy ją niedawno straciliście, zarabiacie śmieszne pieniądze, Wy, młodzi ludzie w szkole średniej, którzy pragniecie mieć coś więcej, niż festyn na dzień dziecka-czy obecny Tomaszów potrafi sprostać Waszym wymaganiom, albo przynajmniej, w minimalny sposób zaspokoić Wasze pragnienia. Pisząc powyższe słowa, założyłem, że mój czytelnik to człowiek myślący, który ma krytyczne spojrzenie na rzeczywistość, który chce od życia więcej, niż chleb z masłem, a wiem że w Tomaszowie, moim Tomaszowie (teraz na poważnie!) jest bardzo dużo takich ludzi. Może jednak warto by postawić pytanie inaczej: czy Tomaszów chce, żeby jego mieszkańcy byli ludźmi zadowolonymi z życia w swoim mieście? Czy może starczy Tomaszowowi, aby tak jak dziś, pozostał miastem wesel. Jak zwykle, wszystkie pytania, te małe, i większe, rozbijają się o politykę, inaczej wszak być nie może. I jak zawsze, w przypadku Tomaszowa, te pytania pozostają wciąż aktualne, bo niestety, ciągle takie same, bez odpowiedzi. Przeczytałem niedawno opublikowany w jednym z ogólnopolskich tygodników ranking miast najbardziej i najmniej przyjaznych dla swoich mieszkańców. Stolica województwa lubelskiego, Lublin, był na końcu miast, w których dobrze się żyje. Mieszkańcy Lublina po prostu go nie lubią-za wiele rzeczy. Ciekaw jestem, jakby wypadł w podobnym badaniu Tomaszów. I ciekaw jestem, czy moja miażdżąca opinia byłaby soczewką tego, co powiedzieli by o Tomaszowie obecni jego mieszkańcy. Parę dni po opublikowaniu wspomnianego rankingu, przeczytałem w lubelskiej Wyborczej wywiad z Palikotem, który na pytania o katastrofalne wyniki rankingu, zgonił wszystko na malkontenctwo dziennikarzy, którzy tylko jątrzą, a dookoła tyle dobrego się dzieje. Jestem niemal pewien, że władza tomaszowska która ten tekst czyta w tej chwili, ma o mnie dokładnie takie samo zdanie. Ale cóż, po to jużeśmy dostali swoje szpalty i strony internetowe żeby pisać, a druga strona, swoje nerwy i ruchy mimiczne, żeby się zżymać. Teraz już sobie siedzę cichutko, odpuszczam pisanie, i puszczam z odtwarzacza w laptopie zainstalowanego, przeboje polskiej muzyki rozrywkowej. Właśnie włączyłem dyskografię zespołu Partia aka. Komety, i w specjalnym trybie popularnego formatu zapisu plików muzycznych, ustawiłem losowe odtwarzanie. I pyk! Wskoczył numer „Miasto kobiet”. Prawie każda kobieta chciałaby wyjść za mąż. Jeśli ma kandydata, w Tomaszowiu może od ręki, i to po taniości. Tylko, że nie o taki Tomaszów żeśmy się bili… JW
|