|
Na samą myśl robi się zimno, a im nic Nie wszyscy miłośnicy kąpieli wypatrują letnich upałów. Dla niektórych każda pora jest dobra.
Jest ich trzech. Bartłomiej Lewko i Daniel Lewko z Bełżca oraz Jacek Kołbuch z Łówczy (gmina Narol). Każdy z nich na co dzień robi co innego, jednak łączą ich wspólne pasje. Kochają jazdę na rowerze, a niedawno powołali klub morsów. Na ulubioną rozrywkę poświęcają zazwyczaj weekendy. Spotykają się w umówionym miejscu i po krótkiej rozgrzewce, wchodzą do lodowatej wody. - Jedna z zasad morsowania mówi, by w czasie kąpieli nie zamoczyć głowy - stwierdza Bartek Lewko. - Nam jednak zdarzy się od czasu do czasu zanurzyć w całości.
Pierwsza zimowa kąpiel wedle sprawdzonych reguł nie powinna być dłuższa niż 20-30 sekund. - Najgorsze jest pierwsze w życiu wejście do lodowatej wody - mówią. - Trzeba przełamać psychiczny opór przed nieznanym. Wypróbowaliśmy na sobie, że do wody najlepiej wejść zdecydowanie, bez zbędnego ociągania się. Wtedy, o dziwo, nie czuje się zimna. Zabawę tę zamierzamy kontynuować aż do wiosny.
Jak sami mówią, korzyści z zimowych kąpieli jest wiele. - Przede wszystkim to przyjemność, potem zahartowanie ciała - mówi Bartek Lewko. - Ja, po wyjsciu z wody, czuję się tak, jakbym wypił bardzo mocną kawę.
wues Tygodnik Zamojski 18.01.2006 |