|
Opłakują znajomych i bliskich |
|
|
Muzeum-Miejsce Pamięci w Bełżcu odwiedza coraz więcej zagranicznych turystów
Dawny obóz hitlerowski w Bełżcu przez długie lata był jednym z najbardziej zapomnianych miejsc związanych z Holocaustem. To się zmieniło. W ubiegłym roku Muzeum-Miejsce Pamięci w Bełżcu odwiedziło ponad 32 tys. osób. Wśród nich było trzy razy więcej gości z zagranicy niż w 2004 r. Przyjeżdżali głównie z Izraela, Niemiec i USA.
- Trafiają do ludzie z całego świata - zapewnia Zbigniew Paszt, pracownik naukowy Muzeum-Miejsca Pamięci w Bełżcu. - Często jest to młodzież, zwiedzająca teren dawnego obozu indywidualnie. To cieszy. Bo trudno o lepszą lekcję historii. W obozie zagłady w Bełżcu (działał od 17 marca 1942 r.) przez 10 miesięcy zamordowano ok. pół miliona osób. To był także początek hitlerowskiej akcji "Reinhardt”. Jej celem było wyniszczenie ludności żydowskiej m.in. z Generalnego Gubernatorstwa. Żydzi, a także m.in. Cyganie i Polacy ginęli tutaj niemal codziennie, całymi tysiącami. Zgładzonych nie miał kto opłakiwać. Dziś łez nie brakuje... W 2005 r. muzeum zwiedziło 32 tys. 175 osób. Ponad 26,9 tys. to byli Polacy, reszta to zagraniczni turyści. Aż 2,2 tys. z nich to Żydzi, którzy do Bełżca przybyli głównie z Izraela. - Wielu zwiedzających opłakuje swoich bliskich, znajomych, wzrusza się w zetknięciu z muzealnymi eksponatami, zdjęciami czy filmami - tłumaczy Paszt. - Dawny obóz w Bełżcu to straszne miejsce... W salach Muzeum Miejsca Pamięci prowadzone są też m.in. lekcje muzealne, wystawy historyczne i spotkania z regionalistami. Można tam także kupić książki i publikacje na temat Holocaustu i II wojny światowej.
Bogdan Nowak Dziwnnik Wschodni 03.02.2006 |