|
Renesansowa architektura to tylko skorupa, za którą na pewno nie ma śladów sławy i dumy hetmańskich czasów - opisuje swoje miasto zamojski artysta
Odrapane fasady kamienic, brudne podwórka i biegające po nich zaniedbane dzieci - taki obrazek naszej Perły Renesansu można obejrzeć na wystawie w zamojskiej Galerii Fotografii "Ratusz”. Ekspozycja jeszcze nie została otwarta, ale już budzi ogromne emocje.
Autorem prac, którym nadano wspólny tytuł "Zamość nieromantyczny”, jest Andrzej Pogudz, nauczyciel historii w zamojskim II Liceum Ogólnokształcącym, oraz instruktor młodzieżowej pracowni "Negatyw”. W zaproszeniach na dzisiejszy wernisaż (godz. 15) napisał m.in., że miasto założone przez hetmana Zamoyskiego to "popękana skorupa, pod którą nie znajdziemy śladów sławy i dumy hetmańskich czasów. Ten XIX-wieczny zaścianek staromiejskich podwórek, nierzadko przyozdobiony jest estetycznymi elewacjami, które próbują ukryć przed turystą prawdę o mieście i jego mieszkańcach (...). Niedługo pozostaną tutaj tylko ci, którym się nie udało”. - Nie chcę nikogo obrażać - zastrzega Andrzej Pogudz, ale przyznaje się do rozgoryczenia. - Bieda wyziera u nas z każdego zaułka. Widać ją na każdym kroku. To jest prawda. Ekspozycja ma sprowokować dyskusję ma temat kondycji naszego miasta i niewykorzystanych szans, które w nim drzemią... Obskurne podwórka to jest prawdziwa Starówka. Niewiele się robi, aby to zmienić...
Autor ma żal do urzędników, którzy według niego nie dbają należycie o zamojskie zabytki, a także do... zamojskich intelektualistów, którzy wolą obejrzeć np. serial w telewizji, niż pójść na wartościowy koncert czy wystawę. - Kilka miesięcy temu Marcin Zamoyski, prezydent Zamościa, stwierdził w jednym z wywiadów, że w Zamościu zostają sami nieudacznicy - przypomina Pogudz. - Tak jest, ale także z winy magistratu i innych instytucji. Wartościowych ludzi nie dopuszcza się do ważniejszych stanowisk w mieście. Także nasza tzw. wysoka kultura m.in. przez to podupada. Moja wystawa tej rzeczywistości nie zmieni, ale może kogoś pobudzi do refleksji. Na ekspozycji można oglądać kilkadziesiąt zdjęć w sepii. Powstały w ciągu czterech ostatnich lat. Mieszkańcy miasta, oglądający je przez szybę wystawową mają mieszane uczucia. - Prawda bywa przykra, ale... niektóre podwórka wyglądają jeszcze gorzej - mówi 28-letni Szymon. - W kamienicach przy Zamenhofa brud i sam odór wspólnych szaletów człowieka zwalają z nóg. - Mieszkam na Starówce i te zdjęcia mnie obrażają - złości się 50-letni mieszkaniec domu przy Pereca. - To tylko część prawdy o naszym mieście. Tomasz Kossowski, sekretarz Urzędu Miejskiego w Zamościu, jeszcze wystawy nie widział. Na pewno się na nią wybierze. - W naszym mieście za dużo jest artystów, a za mało ludzi do pracy - kwituje.
Fotograf, nauczyciel, przewodnik... Andrzej Pogudz (ur. 1972 r.) jest absolwentem historii i dziennikarstwa WSP w Krakowie. Pracuje jako nauczyciel w zamojskim II LO i przewodnik turystyczny. Jest m.in. członkiem Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego. "Zamość nieromantyczny” jest dziesiątą wystawą indywidualną autora.
Bogdan Nowak Dziennik Wschodni 03.02.2006 |