|
Strona 2 z 3 ROZTOCZE według Jachymka Techniczne umiejętności, reguły według których nalezy sie poruszać z grupami po wyznaczonych szlakach Roztoczańskiego Parku Narodowego i Roztocza są ważne, lecz nie najważniejsze.
Mówienie o typach lasów lub z czego zbudowana jest owadzia noga, geza, czy stodoła są ważne, lecz nie najważniejsze. W moim odczuciu najważniejszy jest DUCH owada, duch gezy, duch stodoły, duch lasu, wreszcie duch Roztocza. Z moich usłyszeń wynika, że najwięcej tyrystów przybywa by poznać ducha miejsca, przybywa, by poznać egzotykę, ciszę, piękno, by poznać unkalny klimat Roztocza.
Tej delikatności, wymownych przemilczeń, dziecinnych zachwytów oby nie zabrakło w naszej przewodnickiej sile rażenia.
Mistrz, opiekun, ten, który prowadzi, PRZEWODNIK to po trochu nauczyciel, ksiądz, lekarz, rolnik, rodzic i dziecko jednocześnie. Jest to odpowiedzialne, pokorne ale i soczyste dające tyle satysfakcji zajęcie...!
Do tych Dróg Roztłuczonych, Szlabanów Zamkniętych, Toalet Brudnych, Bylejakiej Informacji, Amatorskich, Smutnych, Nielicznych Jadłodajni i innych Pancerzyków, których na Roztoczu my tutejsi tyle stworzyliśmy, PROSZĘ nie dodawajmy obojętnie - gadającej papki lecz włóżmy serce w NASZE ROZTOCZE. To się opłaci.
Do nazw Skrzypny Ostrów, Imielty Ług, Hubale, Debry, Nart, Czerkies, dodałbym nazwy moich rezerwatów, rezerwatów mojego dzieciństwa, Długa Góra, Księża Dybrz, Magdzine Choiny, Jasiów Dołek, Wiercikij, Puste Krzaki, Jaratyk, Świerczyna, czy Psia Dziura. Te moje swojskie miejsca nauczyły mnie, że w każdym z nich inaczej pachnie. Ile zapachów tyle miłości. Roztocze jest dla mnie taką wielobarwną, wielozapachową miłością. I to wszystko...
Życzę Państwu zdrowych nosów i odwagi w odkrywaniou Roztocza Nieznanego.
w dniu egzaminu na uprawnienia przewodnika po Roztoczańskim Parku Narodowym - do którego mimo ukończenia szkolenia Stanisław nie przystąpił. Czy na to miał wpływ ten dzień? Dzień imienin? Stanisław???
|