Strona główna
| wtorek, 09 lutego 2010| Imieniny obchodzą: Apolonia, Eryka, Cyryl|
 
 
lotroztocze.gif
Turystyka
Informacja turystyczna
Noclegi
Noclegi -rezerwacje (cały świat)
Agroturystyka
Gastronomia
Szlaki rowerowe
Szlaki piesze
Spływy kajakowe
Stadniny koni
Ścieżki Edukacyjne
Rozkłady PKP, PKS, BUS
Biura turystyczne
Organizacje
Grupa PGR
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Z poradnika grafomana
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Advertisement

Sylwetki Drukuj
Spis treści
Sylwetki
Jerzy Duda-Gracz
Borys Woźniak
Józef Brandt

Józef Brandt (1841-1915)

11 lutego 1841 r. urodził sie w Szczebrzeszynie Józef Brandt, malarz batalistyczny i rodzajowy, "przywódca" polskiej kolonii artystycznej w Monachium, współwłaściciel majątku ziemskiego.

Był synem Alfonsa Jana Fryderyka - naczelnego lekarza ordynacji zamojskiej i Krystyny z Lessów. Ojciec Józefa był uczestnikiem powstania listopadowego, a po ukończeniu studiów medycznych w Berlinie i uzyskaniu doktoratu (1835), podjął pracę u Zamoyskich, którzy zatrudniali w swoich majątkach wielu byłych powstańców. Brandt przyczynił sie do założenia szpitala w Szczebrzeszynie. Po ośmiu latach przeniósł się z rodziną (żoną i synem) do Warszawy, gdzie objął obowiązki akuszera guberialnego i (od 1845 r.) lekarza ordynatora w szpitalu Dzieciątka Jezus. Jeszcze w czasie pracy w Szczebrzeszynie i później opublikował kilka prac w "Pamiętniku Warszwskiego Towarzystwa Lekarskiego" i przedstawiał komunikaty na posiedzeniach tego towarzystwa. Zapadłszy na tyfus, zmarł w 1846 r. w wieku 35 lat Matka Józefa była uzdolnioną malarka amatorką, zajmującą sie po śmierci męża wychowaniem i wykształceniem syna.

W Warszawie Brandt uczęszczał początkowo na pensję Lesczyńskiego, a następnie do Instytutu Szlacheckiego, który ukończył w 1858 r. Wyjechał do Paryża, gdzie podjął studia inżynierskie w słynnej Szkole Dróg i Mostów (Ecole des Points et Chaussees). Równocześnie interesował sie muzyką, śpiewem i malarstwem. Próby rysunkowe i malarskie, przedstawione wówczas przebywającemu w Paryżu Juliuszowi Kossakowi, zyskały jego przychylną oceneę co zachęciło Brandta do poważniejszego zainteresowania się sztuką. Od 1859 r. Brandt rozpoczął studia u Kossaka i Cognieta w Paryżu, a kontynuował je w Monachium (od 1862 r.) u Adama Horschelta i von Piloty'ego. 1861 r. uczestniczył Brandt w pierwszej wystawie nowo założonego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pi

ęknych w Warszawie, z jeszcze dość niewprawnymi pracami. W 1866 r. założył w Monachium własną pracownię - w niedługim czasie wspaniale urządzoną - wokół której skupiali się zamieszkali nad Izarą polscy artyści. Począwszy od 1873 r. prowadził Brandt pewien rodzaj nieformalnej szkoły, udzielając porad licznej studiującej w Monachium polskiej młodzieży. Do uczniów Brandta należeli w różnych okresach m.in. Ajdukiewicz, Czachórski, Kędzierski, Pawliszczak i kilku innych. W późniejszym okresie (po 1877 r.) nauka odbywała się także w okresach letnich w Orońsku. Wpływom Brandta ulegał ( w dojrzałym okresie twórczości) Wojciech Kossak - syn Juliusza Kossaka - nauczyciela Brandta. Pod urokiem Brandta pozostawał w pewnym okresie również Masłowski.

W 1877 r. ożenił się Brandt z Heleną Augustą Pruszakową (z d. Wojciechowska h. Korab), wdową po swoim przyjacielu Aleksandrze Ksawerym Pruszaku. Pruszakowa była właścicielką majątku Orońsko (ob. wieś gminna w pow. Szydłowiec, w dawnym woj. kieleckim, ob. mazowieckim) oraz sąsiednich folwarków Krogólcza i Chronówek. Po ślubie mieszkali w Monachium, a lato spędali w Orońsku. W obydwu siedzibach Brandtowie prowadzili bogate życie towarzysko-kulturalne, gościli wielu malarzy i ludzi ze sfer arystokratycznych i intelektualnych. Brandt urządzał plenery malarskie, zwane "Wolną Akademią Orońską". W pałacu zgromadzili liczne zbiory artystyczne, w tym dużą kolekcję obrazów. W majątkach Brandtów hodowano rasowe konie i bydło, które niejednokrotnie na wystawach i pokazach rolniczych ziemii radomskiej uzyskiwały nagrody i odznaczenia.

Tematyką obrazów Brandta było głównie staropolskie życie i obyczaje kresów wschodnich, szczególnie w wieku XVII. Ilustrował bezkrytycznie mit kresowego rycerstwa i romantyzm rycerskiej przygody, w nawiązaniu do upodobań szlacheckich. Tematyka i atmosfera jego obrazów przywodzi na myśl trylogię H. Sienkiewicza, z pisarzem tym łączyło bowiem Brandta podobne, ahistoryczne, wyidealizowane widzenie narodowej przeszłości. Do pracy malarskiej przygotowywał się Brandt poznając Wołyń, Podole i Ukrainę (razem z J. Kossakiem), a nawet europejską Turcję. Przypominał również pod tym względem metodykę pracy H. Sienkiewicza.

Był Brandt artystą niezwykle płodnym. Poczynając od namalowania w 1863 r. (w dwudziestym trzecim roku życia) "Pochodu lisowszczyków", wystawionego w salach Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, stworzył nieprzeliczoną ilość obrazów. Nie wywarł jednak poważniejszego wpływu na malarstwo polskie. Ustalił swój styl, a nawet zabłysnął swojego rodzaju mistrzostwem między dwudziestym, a trzydziestym rokiem życia, po czym właściwie zatrzymał się w miejscu. Z czasem doczekał się zaszczytnych tutułów, wielu odznaczeń, i olbrzymiej popularności - głównie w społeczeństwie polskim - ze względu na właściwe jego obrazom treści staropolskie oraz batalistyczne. W końcowym piętnastoleciu życia, zachęcony ogromnym powodzeniem i związanymi z tego dochodami, obrazy jego o powtarzającej się tematyce nosiły wyraźne cechy schematyzmu i powierzchowności, będących wynikiem pośpiechu i przemęczenia.

Po wybuchu I wojny światowej Brandtowie zamieszkali w Radomiu, gdzie malartz zmarł 12 czerwca 1915 r. Pierwsza pośmiertna wystawa artysty zorganizowana została w warszwskiej Zachęcie, a następnie duża wystawa "Józef Brandt. Malarstwo i rysunek" w 1926 r. w Muzeum Okręgowym w Lublinie. Sześćdziesiątą rocznicę śmierci Muzeum Okręgowe w Radomiu uczciło wystawą objazdową (grudzień 1975 - luty 1976), a w siedemdziesiątą - wystawą stałą w swej siedzibie.



Zygmunt Jarmuł
Józef Stanisław Adam Brandt- życie i twórczość


Był rok 1841. Lutowe słońce ostro oświetlało smukłe wieże dwóch kościołów małego miasteczka.
To tu, w Szczebrzeszynie 11 lutego 1841 r. w rodzinie naczelnego lekarza Ordynacji Zamojskiej Alfonsa Fryderyka Brandta i jego żony Krystyny z domu Lessem o godzinie pierwszej po południu przyszedł na świat ich syn, któremu nadano imiona Józef Stanisław Adam.
Ze względu na liczne zatrudnienia lekarskie ojca, świadectwo urodzenia spisano nieco
później, bo dopiero 29 lipca 1841 r. w obecności ojca — A. F. Brandta, J. Lessla — chrzestnego, F. Janiszewskiego — profesora Gimnazjum im. Zamojskich oraz ks. proboszcza M. Gosiewskiego.
W 1845 r. Brandtowie wyjeżdżają ze Szczebrzeszyna do Warszawy. Ojciec dostał propozycję
pracy w szpitalu Dzieciątka Jezus.
Niosąc pomoc ofiarom szalejącego tyfusu w Warszawie, A. F. Brandt sam pada jego ofiarą i
umiera 10 maja 1846 r. Pochowany zostaje na Powązkach. Józef Brandt jako pięcioletni chłopiec zostaje z matką.
Rodzina matki Józefa wykazywała wielkie zainteresowania kolekcjonerskie i artystyczne. Matka
była zdolną malarką amatorką, wuj Stanisław świetnym rysownikiem, a ojciec chrzestny kolekcjonerem starego malarstwa. To właśnie u wuja S. Lessla w Radomiu Józef zamieszkuje wraz z matką. Tam pobiera pierwsze nauki, obejmujące muzykę i rysunki. W Radomiu po raz pierwszy maluje konie — temat, z którym nie rozstanie się do końca życia.
W wieku dziesięciu lat wstępuje do znanego Zakładu Leszczyńskiego w Warszawie, następnie
pobiera prywatne lekcje u Juliusza Kossaka, skąd pisze: „Trzeba Mameczce wiedzieć, że jak na wsi trudno mnie było gnać do rysunków, tak tutaj trudno mnie od nich oderwać".
Uczęszcza również na lekcje śpiewu i rysunku do Instytutu Szlacheckiego w Warszawie. Po jego
ukończeniu opiekunowie wysyłają Brandta na dalszą naukę do Ecole des Ponts et Chaussees w Paryżu, skąd Brandt pisze do matki: „Z rysunków ręcznych robię rozmaite pejzaże, konie jak tylko mi czas pozwoli (...) Jeżelim się nie posunął, to nigdy nie cofnął, z czego jestem kontent, gdyż na wakacjach będę mógł więcej robić, a przez to i większy postęp w nich zrobię".
W Paryżu spotyka Juliusza Kossaka i za jego namową coraz poważniej myśli o zawodzie malarza:
kopiuje gipsy w Luwrze, podziwia Delacroix, Rubensa i wielu innych artystów. W roku 1861, po powrocie do kraju, organizuje pierwszą wystawę w Zachęcie w Warszawie.
W obliczu powstania listopadowego i niekorzystnej sytuacji w Królestwie Polskim Brandt
wyjeżdża do Monachium. Tam spotyka wielu artystów z Polski i wkrótce zapisuje się na Akademię Królewską Sztuki.
W 1870 r. Brandt wynajmuje pomieszczenia na pracownię na trzecim piętrze na
Schwanthalerstrase 19, której pozostał wierny do końca życia. Atelier Brandta, ze względu na sporą kolekcję zabytkowych przedmiotów polskich i wschodnich, należało do najwspanialszych w mieście i było jego atrakcją. Obok osobistości dworskich, korespondentów gazet, marszandów, kolekcjonerów, pisarzy, pracownię odwiedzali polscy i obcy malarze mieszkający w Monachium, tacy jak Ajdukiewicz, Poznańska, Chałubiński, Bracia Gierymscy, Kossak, Kowalski i wielu innych.
W okresie letnim co roku artysta z rodziną chętnie przyjeżdżał do Polski — do Orońska, gdzie
również prowadził prawdziwie otwarty dom; tu polował, pracował, spotykał się z różnymi ludźmi, ale zawsze najlepiej czuł się w monachijskiej pracowni.
W 1877 r. Brandt żeni się z polską szlachcianką, wdową po swoim przyjacielu A. Pruszaku,
Heleną Pruszakówną. Miał z nią dwie córki — Krystynę i Helenę. Rok później otrzymuje tytuł Królewskiego Profesora, tego roku również umiera jego matka.
Klientela jego monachijskiej pracowni była różnorodna, otrzymywał wiele zamówień. Jednym z
jego najwcześniejszych nabywców był cesarz austriacki Franciszek Józef I, który w roku 1869 zakupił do prywatnych zbiorów obraz „Powrót spod Wiednia", zwany później „Taborem".
Po śmierci Jana Matejki w 1893 r. Brandt otrzymuje propozycję objęcia stanowiska dyrektora
Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie, ale ze względu na sławę i długi pobyt w Monachium z tej propozycji rezygnuje.
Latem 1914 r. zostawia wiele niedokończonych obrazów w pracowni i jak co roku przyjeżdża do

Orońska. Tu zastaje go wojna. Tamtejsza pracownia zostaje doszczętnie zniszczona i obrabowana przez wojska niemieckie. Załamany i chory Brandt przenosi się do Radomia, gdzie umiera 12 czerwca 1915 r. Tam też zostaje pochowany.
Dominującą cechą twórczości Brandta jest „wschodniość", którą rozbudziła w nim poezja A.
Mickiewicza, J. Słowackiego, W. Pola. Był orientalistą. Orientalizm zaczął kształtować się u niego już podczas pierwszego pobytu w Paryżu w latach 1858-1860.
Przeprowadził przez swoje płótna korowód wschodnich postaci: Kozaków, Tatarów, Turków,
Arabów, a nawet murzynów, używając do tego niezliczonej ilości rekwizytów.
Drogę do sztuki otworzyło mu zamiłowanie do muzyki, która przez długi czas dawała mu
natchnie. Dużo chodził do opery i teatru, śpiewał. Swoim głosem potrafił tak zachwycić J. Kossaka, że ten za kilkugodzinne śpiewanie ofiarował mu swoje szkice. Zbierał i miał dużą kolekcję instrumentów muzycznych: „dzisiaj wieczorem była u mnie próba muzyki i śpiewów wschodnich. Sam muzykę komponowałem, a że grali na prawdziwych starych instrumentach, brzmiało to nadzwyczaj oryginalnie i melancholijnie".
Muzyką są przepojone jego obrazy, zawierają szereg opisów wrażeń akustycznych.
Orientalizm Brandta był jego skłonnością, a nie zamierzeniem. W najgłębszym zakamarku duszy
był limikiem — bardem ukraińskim. Henryk Sienkiewicz pisał o nim: „ nie ma sobie równego w odtwarzaniu stepów, koni, zdziczałych dusz stepowych i krwawych scen, które rozgrywały się dawniej na onych pobojowiskach. Takie obrazy mówią, bo na ich widok przychodzą na myśl stare tradycje, stare pieśni i podania rycerskie, słowem wszystko to co było, przeszło, a żyje tylko we wspomnieniach, zaklęte w czar poezji. Brandt jest po prostu poetą stepowym, tak jak był Goszczyński, Zalewski lub nawet Słowacki w Beniowskim. Czasy zamarłe zmartwychwstają pod jego pendzlem, a na widok jednego epizodu mimo woli odtwarza się w duszy cały świat rycersko kozaczy".
W czasie studiów w Monachium u mistrza koni Franza Adama Brandt do perfekcji doprowadził
realizm szczegółu i wzbogacił układy kompozycyjne, czerpiąc je niekiedy w całości od nauczyciela. Inną cechą malarstwa Brandta jest ruch — wynika on z perfekcyjnego opanowania rysunku, które pozwoliło mu przez skomplikowane układy poruszyć obraz.
Do malowania obrazów przedstawiających bitwy artysta przygotowywał się starannie. „Bitwa pod
Chocimiem" powstawała dwa lata, podczas których konsultował się w kwestiach prawdy historycznej z Radzikowskim. Prosił: „napisz mi, jak myślisz, czy można by umieścić na koniu koło Chodkiewicza, w jego otaczających osobach i księdza jego na koniu (...). Chodkiewicza ubieram w półzbroję, dlatego iż sądzę, że człowiek tak schorowany tak bardzo się nie zbroił".
Brandt doceniał wartość wolnej przestrzeni. Nikt przed nim nie malował takich dymów, kurzu,
mgieł. To, co puste, dla niego było niezwykle ważne. Pisano w Biesiadzie Literackiej: „plan szeroki, bezgraniczny, stepowy — dwa wojska poszły na siebie, wojenna kurzawa zakryła horyzont, ale na ten horyzont nikt nie patrzy, bo Chodkiewicz przed nim. W tego wodza i artysta się wpatrzył duszą całą, a wojsko rozsypał koło niego, jak kwiaty i burzany na stepie. Majestatu wodza polskiego opisać nie podobna — to żołnierz, ale zarazem jakaś w nim biblijność —jakaś posągowość, na której ojczyzna bezpiecznie oprzeć się może".
Porównywano go niekiedy z Matejką, pisząc: „Matejko maluje tylko epilogi, Brandt zapełnia
akty dramatu: u pierwszego pali iskra, tryska chmura, na którą składały się upały wiekowe, wypada piorun, którego już poprzednio grzmienie długie. Brandt na epilog nie czeka, zaczyna od ataku pierwszego, od hasła — i w obrazie rozgrywa całą sztukę, a epilog ukaże się, gdy kurzawy wojenne opadną. Niemniej dramata Brandta są wspaniałe, mistrzowskie — nie pryskają one jak matejkowska rozpacz, wściekłość, fanatyzm, ale wzywają głosem świętego obowiązku, bronienia ojczyzny, u Matejki słychać wy¬rocznię historyczną, u Brandta heroldowie wołają do broni (...)".
Brandt nie był psychologiem. Interesował go człowiek w świecie zewnętrznym — wybierał z
życia chwile najbardziej malownicze i uwieczniał je na płótnie.
Życie artysty przypadło na okres rozbiorów, kiedy walkę narodu o wolność przegrali
przywódcy, żołnierze i politycy. Nadzieję na wyzwolenie naród mógł czerpać już tylko z poczynań czysto duchowych. Sztuka stała się sprawą świętą. Poeci, później malarze — byli sprzymierzeńcami narodu, zwracali mu jego tożsamość, wskazywali drogę na przyszłość. Niekiedy żądano, aby artysta był misjonarzem upragnionej wolności.
Step w rozumieniu Brandta był symbolem wolnej ziemi ojczystej. Rozległa przestrzeń pokryta
kurhanami kryła prastarą tajemnicę dziejów słowiańskich. W ziemi tej tkwiła boska siła wolności. Tematyka jego twórczości obejmowała pod względem geograficznym dawne ziemie Rzeczypospolitej, a pod płaszczem jej orientalizmu uzewnętrzniały się tęsknoty i miłość do kraju pozbawionego wolności. Jednak mimo dramatu tamtych czasów, Brandtowi zawsze towarzyszyła pogoda ducha, której przyświecał blask słońca z dnia, kiedy przyszedł na świat. Chociaż nigdy nie odwiedził Szczebrzeszyna, to zawsze swą twórczością był blisko nas.


dalej »

Biuro Turystyczne QUAND - wycieczki na Ukrainę, po Roztoczu

roztocze sklep księgarnia mapy przewodniki ukraina lwów

Pogoda na Roztoczu
Informacja Tur.

Współpraca



Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 3261840 odwiedzających
 
Góra Góra