Jest ich ponad 20. To zapaleńcy skupieni w Zamojskim Towarzystwie Przyrodniczym (pod wodzą Wiaczesława Michalczuka). Co roku zimą uczestniczą w ogólnopolskich akcjach liczenia ptaków. Zebrane przez nich dane trafiają do krajowej bazy. Tak powstają atlasy ornitologiczne, także publikacje mówiące o migracji skrzydlatych oraz gatunkach zagrożonych wyginięciem. Od niedawna liczone są również najbardziej pospolite ptaki. Liczenie właśnie się rozpoczęło.
Na początek zabrali się za liczenie ptaków wodnobłotnych i drapieżnych. Spenetrowali stawy w Pniówku, Łabuniach, Topornicy, Tarnawatce, Zimnie oraz "Echo" w Zwierzyńcu.
- Na deser zostawiliśmy sobie zbiornik w Nieliszu wraz z doliną Wieprza. To ptasia skarbnica, która kryje wyjątkową różnorodność gatunków. Zwłaszcza zimą, kiedy właśnie tu zlatują się ptaki z zamarzniętych zbiorników z całego regionu - mówi Tomasz Kobylas, ornitolog z ZTP.
Jaki gatunek, samiec czy samica, gdzie go widziano - takie informacje wpisywał każdy z buszujących w terenie przyrodników. Liczono ptaki wodnobłotne: perkozy, czaple, gęsi, łabędzie, mewy, zimorodki, tracze nurogęsi, tracze bielaczki. Także kaczki: cyranki, cyraneczki, głowienki oraz gągoły (ciekawostką jest, że zamieszkują dziuple najczęściej po dzięciole czarnym). Spośród drapieżnych znalazły się: popularne u nas myszołowy, ich kuzyni - myszołowy włochate (zwane kosmatami), orły bieliki, jastrzębie gołębiarze i krogulce.
her
Pełna wersja tekstu znajduje się w wydaniu TZ nr 4 z dnia 23 stycznia 2008 r.