Strona główna arrow Wydawnictwa
| niedziela, 01 listopadaa 2026| Imieniny obchodzą: Wszystkich Œwiętych|
 
 

Lokalna Organizacja Turystyczna ROZTOCZE

Turystyka
Informacja turystyczna
Noclegi
Noclegi -rezerwacje (cały świat)
Agroturystyka
Gastronomia
Szlaki rowerowe
Szlaki piesze
Spływy kajakowe
Stadniny koni
Ścieżki Edukacyjne
Rozkłady Kolej, PKS, BUS
Biura turystyczne
Organizacje
Grupa PGR
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Z poradnika grafomana
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Advertisement
Ambasador Zamościa Drukuj

Z reżyserem Krzysztofem Zanussim, patronem Zamojskich Dni Filmu Religijnego Sacrofilm.

- Zamojski samorząd właśnie nadał Panu tytuł "Ambasadora Kultury Zamościa".

- To bardzo wzruszające. O mały włos nie zostałem w ostatnich dniach prawdziwym ambasadorem. Bóg łaskaw, że to mnie ominęło. Natomiast taki metaforyczny ambasador - szalenie mi się to podoba. Zamość potwierdza naszą przynależność do Zachodu, choć obecnie leży na kresach wschodnich. Przez swoje powinowactwo z Włochami, swoje renesansowe korzenie, wielowiekową wielokulturowość, jest miejscem, które można każdemu na Zachodzie przedstawić jako dowód, że Polska jest jednak krajem łacińskim, o czym po Jałcie często tam zapominano.

- W stolicy Rosji, której miał Pan zostać ambasadorem, ma Pan wielu przyjaciół i zagorzałych wielbicieli. Nie kusiło Pana, by przyjąć tę propozycję?

- Szalenie mi pochlebia, że taka ewentualność była brana pod uwagę. Niemniej wierzę, że więcej zdziałam jako ambasador nieformalny, ten metaforyczny, niż jako ambasador urzędniczy. Jeden z mądrych ludzi, którzy mi radzili w tej sprawie, powiedział, że jeśli bym przyjął tę propozycję, więcej bym stracił niż Rzeczpospolita zyskała.

- Jest Pan "dobrym duchem" zamojskiego Sacrofilmu. Czym od tylu lat przyciąga Pana ten festiwal?

- To jeden z rzadkich przejawów oddolnej aktywności kulturalnej, takiej, która nie rodzi się z inspiracji metropolii, wskazań czy wsparcia ministerialnego. Potwierdza istnienie społeczeństwa obywatelskiego, w którym rodzą się inicjatywy, ludzie robią coś, bo chcą, a nie dlatego, że ktoś im kazał. Treść tej imprezy jest mi bliska, bo jest zorientowana na wartości duchowe, na tę sferę, która jest może najtrudniejsza do przekazania w filmie czy w ogóle w sztuce, ale jednocześnie niesłychanie istotna, a może najważniejsza. Moją sympatię budzi też fakt, że dwaj ludzie - ksiądz Wiesław Mokrzycki i dyrektor Andrzej Bubeła - z niewielką pomocą, byli w stanie wytrwać 11 lat przy organizacji imprezy, która się zdecydowanie zakorzenia i rozrasta.

- Jak Pan ocenia polskie kino?

- Mamy okres przejsciowy. Niewiele filmów zrealizowano, mało odniosło sukces. Ale właśnie oglądałem nowy film: "Tylko mnie kochaj". Myślę że odniesie spory sukces kasowy. Jest zrobiony bardzo sprawnie, choć w obszarach gatunku i gustu, które są mi bardzo dalekie. Ale to nie ma znaczenia. na pewno jest to film, który może polskiemu widzowi przypomnieć rodzimą kinomatografię.

- Jaką Pana zdaniem, rolę odegra Państwowy Instytut Sztuki Filmowej?

- Instytut działa dopiero od 1 stycznia. Jednak parlament już próbował obciąć część jego funduszy. Przypuszczalnie będzie dawał filmowcom większe możliwości finansowe, ale jak te finanse będą zarządzane... Nie tworzyłem prawa filmowego i nie zasiadam w zadnych gremiach Instytutu, nie mam zadnego wpływu na to, co będzie. I dobrze. Niech to robią inni, niech się uczą tego, czego ja się kiedyś uczyłem.

Rozmawiał: Tomasz Świrgoń
Tygodnik Zamojski 25.01.2006

« wstecz   dalej »

Biuro Turystyczne QUAND - wycieczki na Ukrainę, po Roztoczu

roztocze sklep księgarnia mapy przewodniki ukraina lwów

Pogoda na Roztoczu
Informacja Tur.

Współpraca

Roztocze na FB
Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 12846922 odwiedzających
 
Góra Góra