|
Pokazywane w Zamościu prace Stanisława Ożoga, rzeszowskiego artysty ilustratora i rysownika, przedstawiają świat jako barokowy, nieco szalony i niemal biologiczny organizm nasycony bajkową symboliką, z istotną domieszką erotyki.
Zamość jest stolicą polskich ilustratorów. Właśnie odbywa się ich kolejny plener, w którym udział zapowiedzieli m.in. tacy artyści jak Janusz Stanny, Wanda i Bogusław Orlińscy, Franciszek Maśluszczak, Artur Gołębiowski. Z plenerów powstaje w Galerii Zamojskiej BWA jedyna w kraju bogata kolekcja ilustracji, a wystawy prezentują plony kolejnych spotkań. Obecny plener poświęcony jest twórczości Miguela de Cervantesa (bo mija 400 lat od wydania powieści "Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy"), a wystawa otwarta w niedzielę - prace powstałe na ubiegłorocznym plenerze, którego bohaterem był Hans Christian Andersen (autor "Królowej śniegu" obchodził 200. urodziny). W Galerii Zamojskiej BWA otwarto też wystawę indywidualną rysunków Stanisława Ożoga, absolwenta szkoły graficznej w Lipsku, łowcy nagród w rzeszowskim konkursie "Dzieło roku". To doświadczony artysta, o wyrobionej, charakterystycznej, organicznej kresce. Jego finezyjny cykl aktów budził uznanie dzięki niezwykle trafionej i efektownej prostocie i skrótowości formy. Tym razem Ożóg pokazuje prace, w których kreski, formy, kształty nawarstwiają się i dekoracyjnie spiętrzają, jakby świat tańczył lub wirował na wietrze w jakiejś innej przestrzeni niż ta znana nam na co dzień. Przychodzi na myśl Marc Chagall, bo u Ożoga pełno jest domków, zwierząt i kwiatów, a także, ludzkich twarzy. I chyba zawsze pojawia się naga kobieca postać wtopiona w ten barokowy kosmos. Subtelna erotyka tych prac rozgrywa się na różnych planach, pozostawiając także wyobraźni odbiorcy ważną rolę w jej percepcji. Lecz, pozostając przy porównaniu z Chagallem, u Ożoga świat jest bardziej biologiczny, jest jakąś organiczną substancją, ciągle przeistaczającą się w nowe formy i kształty.
Grzegorz Józefczuk gazeta.pl 18.09.2006
|