|
Finalistki Miss World w Zamościu |
|
|
Kilkanaście kandydatek do tytułu najpiękniejszej kobiety świata przyleciało wczoraj do Zamościa. Panie, głównie reprezentantki obu Ameryk, były podziwiane przez tłumy mieszkańców hetmańskiego miasta.
Kolekcjonowanie torebek i butów - to hobby pięknej miss Wenezueli. Studia w zakresie zakupów na potrzeby mody w Mediolanie - to przyszłość Giselle Bissot Kieswetter, długowłosej miss Panamy. Kilkanaście kandydatek do tytułu Miss World 2006 nieoczekiwanie odwiedziło wczoraj Zamość. Ponad sto piękności zwiedza nasz kraj już od kilkunastu dni. Do niedawna na liście miejsc, które mają odwiedzić, nie było żadnego z lubelskich miast. Za wizytę finalistek trzeba było bowiem zapłacić - nawet kilkaset tysięcy złotych. Kandydatki wypytywane przez Witolda Paszta, lidera zespołu VOX, wielokrotnie podkreślały, że nigdzie nie spotkały się z takim miłym przyjęciem. Małgorzata Majewska, miss Kanady polskiego pochodzenia, przywitała się z mieszkańcami Zamościa w naszym ojczystym języku. Po krótkim powitaniu na Rynku Wielkim piękności wypełniały tzw. mandalę szczęścia. - Pierwotny pomysł był taki, by kandydatki tańczyły w farbach - mówi Bożena Dudzińska, performerka z Zamościa, która jest współtwórcą - z mężem Pawłem - m.in. Festiwalu Sztuk Intuitywnych "Fortalicje". - To się nie udało, więc dziewczyny tylko podpisały się na płótnie. Dzieło trafi do Centrum Szkolenia i Rekreacji "Energetyk" w Krasnobrodzie. Później finalistki obejrzały walkę w wykonaniu członków Bractwa Rycerskiego Ziemi Lubelskiej. Na zakończenie odwiedziły podopiecznych zamojskiego Domu Dziecka. Po kilku godzinach odleciały do Warszawy, gdzie w sobotę będą walczyć o tytuł tegorocznej Miss World. Dominika Karp gazeta pl 25.09.2006
|