Strona główna arrow Wydarzenia arrow Wizyta Papieża na Ukrainie
| niedziela, 05 lutego 2012| Imieniny obchodzą: Adelajda, Agata, Izydor|
 
 

Lokalna Organizacja Turystyczna ROZTOCZE

Turystyka
Informacja turystyczna
Noclegi
Noclegi -rezerwacje (cały świat)
Agroturystyka
Gastronomia
Szlaki rowerowe
Szlaki piesze
Spływy kajakowe
Stadniny koni
Ścieżki Edukacyjne
Rozkłady Kolej, PKS, BUS
Biura turystyczne
Organizacje
Grupa PGR
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Z poradnika grafomana
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Advertisement
Wizyta Papieża na Ukrainie Drukuj

HISTORYCZNA PIELGRZYMKA

s_papa01.jpg"Czas już oderwać się od bolesnej przeszłości! Chrześcijanie obydwu narodów muszą iść razem w imię jednego Chrystusa, ku jednemu Ojcu, prowadzeni przez tego samego Ducha, który jest źródłem i zasadą jedności. Niech przebaczenie- udzielone i udzielane- rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym sercu- mówił papież Jan Paweł II do tysięcy wiernych, zgromadzonych na mszy świętej 26 czerwca, na lwowskim hipodromie. Podczas swojej czwartej pielgrzymki do Polski , na zakończenie pobytu w Lubaczowie, 3 czerwca 1991 roku Ojciec Święty powiedział m. in.: "Zanim odejdę z tego miejsca, do którego codziennie pielgrzymuję w modlitwie pozwólcie że raz jeszcze pozdrowię was wszystkich tutaj zgromadzonych, was wszystkich z tego skrawka dawnej archidiecezji lwowskiej, który przez dziesiątki lat nosił tytuł archidiecezji w Lubaczowie i miał swoich Pasterzy , wikariuszów kapitulnych i administratorów apostolskich, którzy nosili w sobie dziedzictwo, sukcesję apostolską tego prastarego Kościoła metropolitalnego we Lwowie, założonego w XIV wieku". Te słowa padły akurat w czasie, kiedy za wschodnią granicą Rzeczpospolitej "rodziła" się wolna i niepodległa Ukraina, a na jej terytorium Ojciec Święty, 16 stycznia 1991 roku restytuował struktury Kościoła katolickiego, istniejące na tym terytorium już od wieków, a od roku 1946 konsekwentnie niszczone i deptane przez komunistów. To z konieczności w Lubaczowie znalazł swoją siedzibę Pasterz "wygnaniec" Lwowski, śp. Ks. arcybiskup Eugeniusz Baziak i rezydował tam aż do śmierci w 1962 roku. To po nim administrowali w Lubaczowie, skrawku Archidiecezji Lwowskiej, ks. biskupi: Jan Nowicki i Marian Rechowicz, a ostatnio nim te tereny weszły w skład diecezji zamojsko- lubaczowskiej obecny Metropolita Lwowski, ks. Marian kardynał Jaworski. Wtedy też 3 czerwca 1991 roku Ojciec Święty powiedział: "Nie wiem kiedy będzie mi dane odwiedzić Lwów i tamte ziemie i tamten Kościół , ale wiem na pewno, że wy drodzy Bracia, z waszym nowym Arcybiskupem, nowym i dawnym, macie przed sobą ogromną pracę". Niedługo po wyjeździe Ojca Świętego na Ukrainę, do Lwowa przybył ks. arcybiskup Marian Jaworski. Zastał tam tragiczny obraz Kościoła. Blisko pięćdziesiąt lat systematycznego niszczenia zrobiło swoje . W roku 1991 czynnych było zaledwie kilkanaście kościołów . Pozostałe popadły w ruinę, często przemieniane w magazyny, a na całym olbrzymim terytorium Ukrainy pracowało ledwie kilkunastu księży. Dzięki determinacji i archaicznej pracy wiernych przez tych dziesięć lat udało się odzyskać ponad 260 świątyń. Niemalże od podstaw zbudowano życie religijne Ukrainy. Liczba pracujących księży wzrosła do 120 . Choć trzeba jeszcze wiele pracy, stan Ukraińskiego Kościoła Katolickiego corocznie ulega poprawie. Trzeba też wspomnieć iż katolicy w tym kraju stanowią około 2 procent ogółu ludności, a we Lwowie wraz z okolicami współczynnik ten wynosi około 5 procent. To właśnie ogromnym pragnieniem Ojca Świętego było przybycie z pielgrzymką na te tereny, niejako na nowo przywrócone katolickiemu światu. O to wielokrotnie się modlił. Znał te tereny osobiście z okresu pobytu tutaj, w okolicach Lwowa, podczas swojej studenckiej praktyki w roku 1939. Czuł też wdzięczność i zobowiązanie. To właśnie z rąk Metropolity Lwowskiego, arcybiskupa Eugeniusza Baziaka, w katedrze na Wawelu, 15 września 1958 roku przyją święcenia biskupie. Z wdzięcznością i radością przyjął więc Ojciec Święty zaproszenie do pielgrzymki po Ukrainie, złożone przez jej prezydenta Leonida Kuczmę.

s_papa04.jpg
s_papa02.jpg
s_papa03.jpg

PRZYGOTOWANIA I NIEPEWNOŚĆ Skoro zapadły decyzje, rozpoczął się okres wielkich przygotowań i wielkiej niepewności wynikającej z faktu, że dominującą religią Ukrainy jest prawosławie. Patriarcha Moskwy i Wszech Rusi Aleksij II od początku nie krył swojego sprzeciwu. Obawiał się m. in., że pielgrzymka przemieni się w krucjatę, mającą na celu nawracanie prawosławnych na katolicyzm. Tak też myślało wielu hierarchów Prawosławnej Cerkwi. Inaczej myśleli wierni. Wśród tych, których spotkałem opuszczających po nabożeństwie Cerkiew pw. Św. Gieorgija we Lwowie nie czuło się sprzeciwu czy wrogiego nastawienia. " Oby Rymski Papa (tak na Ukrainie wyrażają się Ukraińcy) zasiał u nas ziarno prawdy, z którego wyrośnie wiele dobrego, lepsi ludzie, lepszy kraj. Bóg jest wszak jeden, różnie jedynie czczony"- podkreślali. Podobnie też myślał sprawujący liturgię Ojciec Giergij, chociaż wolał nie wypowiadać oficjalnie swojego zdania bez zgody zwierzchnika, a tego akurat nie było. Zbliżająca się pielgrzymka wypełniła ogromną radość serca i umysłu przeważając

ej części lwowian. Szykowali się do niej bardziej skrycie, niż to jest u nas przyjęte, ale głęboko duchowo. Ten fakt potwierdzał Metropolita Lwowski Marian kardynał Jaworski , z którym udało mi się zamienić wcześniej kilka zdań, jak też Konsul Generalny we Lwowie Krzysztof Sawicki. PO CHŁODZIE SŁOŃCA Wsparta przez Kościół greckokatolicki i jego hierarchów z kardynałem Lubomirem Huzarem na czele, wizyta rozpoczęła się w Kijowie 23 czerwca, oficjalnie i.... chłodno. Było oficjalne powitanie przez prezydenta Leonida Kuczmę i były msze święte, w których uczestniczyły tysiące wiernych. Były też wystąpienia przeciwko tej pielgrzymce. Wystąpienia organizowane rzekomo przez przedstawicieli prawosławia i jego wyznawców. We Lwowie tłumaczono to zgoła inaczej. Ludzie twierdzili, że tak naprawdę uczestnicy tych protestów w dużej części nie wiedzą przeciwko czemu i komu protestują. "Ich przez dziesiątki lat nauczono posłuszeństwa i działania na komendę. To pozostało i skoro komenda taka padła, pewna grupa ludzi wykonała ją - ot i tyle"- mówili. Słońce dosłownie i w przenośni zaświeciło we Lwowie gdzie Ojciec Święty przybył 25 czerwca, lądując o godzinie 19.25 na lwowskim lotnisku, witany m. in. przez mera, Lwowa, Wasyla Kujbidę i grupy wiernych. To z ich ust popłynęło gromkie i doniosłe "Witajem Papu, witajem Papu!" i... tak już było wszędzie. Jeszcze w południe, 24 czerwca, Lwów dekorowano narodowymi flagami Ukrainy. Mało było papieskich flag. Miasto żyło swoim rytmem. Tu i ówdzie grały uliczne orkiestry lwowskich baciarów. Na deptaku w pobliżu Lwowskiej Opery spacerowano i tradycyjnie rozgrywano partie szachów. Czuło się jednak coś wielkiego. W rozmowach ludzi nader często przewijały się słowa "Rymski Papa", nawet na pobliskim "pchlim targu", pojawiły się duże bilbordy z podobizną Ojca Świętego, a bodaj największy umieszczono naprzeciw pomnika naszego narodowego wieszcza Adama Mickiewicza . To z niego największy autorytet świata, Ojciec Święty "spoglądał" wprost na twórcę "Pana Tadeusza" i innych wybitnych dzieł.

s_papa10.jpg
s_papa07.jpg
s_papa10.jpg

Na ulicach coraz więcej pojawiało się grup pielgrzymów z Polski. W wigilię pasterskiej wizyty we Lwowie, 24 czerwca, odprawiono Uroczyste Nieszpory, prowadzone w Katedrze Lwowskiej pw. Wniebowzięcia NMP przez ks. Taivo Nitvagi i Wieczerzę prowadzoną przez ks. Antoniego Pilcha, podczas których wypełniając życzenie Ojca Świętego na ołtarz wyniesiono specjalnie tu sprowadzone relikwie Błogosławionego Jana z Dukli, opiekuna Lwowa. W trakcie ich trwania połączone chóry z Tallina, Wilna, Kijowa, Krakowa i Drohobycza odśpiewały Pieśń Starego Lwowa . To była niejako ostatnia zapowiedź jakże ważnych wydarzeń dnia następnego.

LWÓW WITAŁ GORĄCO Jeszcze przed przyjazdem na Ukrainę Ojca Świętego wielu twierdziło, że będzie to najtrudniejsza z dotychczasowych pielgrzymek zarówno pod względem organizacyjnym, jak i politycznym. Dotyczyło to również pobytu we Lwowie, chociaż jak to mówią: "Lwów zawsze wierny" . Lwowianie byli dumni z przyjazdu "Rymskiego Papy". W rozmowach powtarzali: "Mówi się że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Teraz, na te dwa dni wszystkie drogi prowadzą do Lwowa". Sporo w tym było racji. Do Lwowa ciągnęły zewsząd pielgrzymki , a obawy o trudności okazały się zbyteczne. Służby porządkowe radziły sobie nad wyraz dobrze, a Lwów daleki był od polityki, którą dostrzec można było w Kijowie. Duże bilboardy z wizerunkiem Ojca Świętego umieszczono w mieście już wcześniej. Chociaż sąsiadowały z reklamami, przydawało to swoistego kolorytu . Około godziny 16.00 miejscowego czasu zaczęły zapełniać się miejsca wzdłuż trasy przejazdu, szczególnie tam, gdzie spodziewano się postoju papieskiego papamobile. Po pewnym czasie wszystkie miejsca w centrum Lwowa, wzdłuż barierek zostały zajęte. Z transparentami, chorągiewkami lub bez, ludzie czekali. Czekali reprezentanci różnych narodów. O godzinie 15.25 na lwowskim lotnisku wylądował samolot, którym przyleciał Ojciec Święty. Po oficjalnym powitaniu kawalkada samochodów wraz z papamobile ruszyła. Lwowianie zgotowali gorące przyjęcie. Zewsząd słychać było gorące pozdrowieni. Gdy Kolumna zajechała pod Katedrę Lwowską pw. Wniebowzięcia NMP, zebrani powitali Ojca Świętego w różnych językach i różnymi pozdrowieniami. Zgotowali nader gorącą owację. Przed Katedrą, papamobile zatrzymał się, a Ojciec Święty wszedł do środka, gdzie odmówił modlitwę. Później, orszak stawał jeszcze dwa razy. Planowo, przed lwowskim rat

uszem, gdzie papież Jan Paweł II otrzymał tytuł "Honorowego Obywatela Lwowa", nadany "Rymskiemu Papie" przez Radę Miasta. Następnie ni planowany przed Katedrą Ormiańską, gdzie Ojciec Święty odmówił modlitwę. Około 21.00 orszak pośród wiwatującego tłumu zajechał do Pałacu Biskupów, przy grecko-katolickiej Cerkwi pw. Św. Jura.

WITAJEMU TEBE, KOCHAJEMU TEBE Noc z 25 na 26 czerwca była bodajże najbardziej "marszową" nocą w historii Lwowa. Pielgrzymki ciągnęły z różnych stron na położony na obrzeżu miasta hipodrom. Ten olbrzymi plac podzielony na sektory, wypełniony został przez około 400 tyś. wiernych. Jak oceniono, w tej grupie było ponad 100 tyś. pielgrzymów z Polski. Były grupy z różnych miast Rzeczpospolitej, a nawet Wołyniacy z Chicago. Byli też pielgrzymi z Zamościa z prezydentem . Markiem Grzelaczykiem. Byli księża, m. in. Andrzej Puzon, Eugieniusz Derdziuk, Jan Cielica, z grupami parafian. Byli przedstawiciele Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i Stowarzyszenia Ochrony Życia, byli kombatanci i wielu, wielu innych. W tym miejscu godzi się wspomnieć o wyjątkowej sprawności organizacyjnej Ukraińców. Zezwolili oni na jazdę autobusów po mieście i tylko w strefie kilku kilometrów wstrzymali ruch. Czas oczekiwania wypełniały próby okrzyków powitalnych i śpiewów. Niczym mistrz ceremonii, próby te prowadził proboszcz parafii pw. Św. Wawrzyńca z Żółkwi, ks. Bazyli Pawełko. Ćwiczono okrzyki: "Witajemu Tebe , Kochajemu Tebe", ćwiczono śpiewy. Około 9.05, niczym ech niesione z ust do ust, przez tłum przeszło słowo... "Jest". Kilka minut później, pośród zgromadzonego tłumu przejechał papamobile, a w nim jakże oczekiwany papież Jan Paweł II . Wiwatom, śpiewom, okrzykom zdawało się, nie będzie końca . Tłum machając chorągiewkami falował niczym fala na cześć i chwałę "Rymskiego Papy". Wśród zgromadzonych czuć było jedną wielką duchową jedność. Mszę w obrządku łacińskim odprawiono w języku polskim, a niektóre jej fragmety powtarzano również w języku ukraińskim. Nikomu to nie przeszkadzało. Podczas mszy papież Jan Paweł II beatyfikował arcybiskupa Józefa Bilczewskiego i ks. Zygmunta Gozdow

skiego . Wygłosił też jakże ważne przesłanie: "Czas już oderwać się od bolesnej przeszłości ! Chrześcijanie obydwu narodow musza iść razem, w imię jedynego Chrystusa, ku jedynemu Ojcu, prowadzeni przez tego samego Ducha, który jest źródłem i zasadą jedności. Niech przebaczenie- udzielone i uzyskane- będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to co dzieli, aby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności. Dzisiaj arcybiskup Józef Bilczewski i jego towarzysze, biskup Pelczar i arcybiskup Szeptycki wzywają was: Trwajcie w jedności". Ten fragment, przy owacji zgromadzonych, Ojciec Święty powtórzył w języku ukraińskim, co odebrane zostało niemalże entuzjastycznie. W swojej harmonii Ojciec Święty nawiązał do prześladowań chrześcijan, dokonywanych przez komunistów. Mówił m. in.: "Jest wśród was wielu tych, którzy w drugiej połowie ubiegłego stulecia niemało wycierpieli z powodu swej przynależności do Chrystusa i do Kościoła. Pragnę złożyć hołd wam wszystkim, drodzy kapłani, zakonnicy i zakonnice, którzy pozostaliście wierni temu Ludowi Bożemu. Do was zaś, którzy teraz stajecie u boku tych ofiarnych sług Ewangelii i staracie się kontynuować ich misję, mówi: Nie lękajcie się ! Chrystus nie obiecuje łatwego życia , ale zawsze zapewnia nam swoją pomoc". Później Ojciec Święty koronował obraz Matki Bożej Łaskawej z Katedry Lwowskiej. Wyświęcił też korony do obrazu Matki Bożej Rózańcowej z kolegiaty w Żółkwi, którego koronacja planowana jest na październik br. Gdy doszło do przekazywania znaku pokoju, Polacy i Ukraińcy obejmowali się wzajemnie. Łopotały flagi polskie i ukraińskie. Okrzyki "Kochamy papieża" przeplatały się z okrzykami "My Lubymo Papu"

s_papa06.jpg
s_papa13.jpg
s_papa11.jpg

MŁODZI KOCHAJĄ W zasadzie od rana grupy młodzieży gromadziły się przy ołtarzu usytuowanym obok Cerkwi pw. Najświętszej Marii Panny, położonej we lwowskiej dzielnicy Sychów. Tam też przeszły w atmosferze pojednania spore grupy pielgrzymów z hipodromu . Bo tam na Sychowie, właśnie z młodzieżą spotkał się Ojciec Święty. Sektory szybko się wypełniły a pośród "blokowiska" z lat 70 zgrupowało się ok. pół miliona głównie młodych ludzi z różnych krajów. Tutaj, w atmosferze zabawy, pikniku, radości i śpiewów czekano na Ojca Świętego. Były występy i koncerty. Mlodzi tworzyli niemalże spektakl radości. Jeden z księży, głośno wyraził swoją uwagę sprowadzając się do stwierdzenia: "Przed laty, w Paryżu, młodych witał Ojciec Święty w różnych językach. Wywoływani pokazywali gesty radości. Witał i nas Ukraińców, i spotkało go milczenie. Nas nauczono krzyczeć "Urra" i to na komendę. "Urra" jednak nie wypadało, a i komendy nie było. Jakże inaczej jest teraz" - podkreślał. Około 18.00 na Sychów entuzjastycznie witany przyjechał Ojciec Świety. Wtedy też rozpoczęła się ulewa. To fakt, część młodzieży rozeszła się , ale większość pozostała. Dla nich to Ojciec Święty wygłosił jakże pouczającą homilię , którą przerywał m. in. stwierdzeniem :"Gdy deszcz pada to dzieci rosną", a w pewnym momencie, ku uciesze zgromadzonych zaśpiewał: "Nie lij dyscu nie lij, bo cię tu nie trzeba" . Młodzi szaleli ze szczęścia. Papież żartował, pozdrawiał ich. Na zakończenie powiedział m. in.: "Papież was zawsze kocha i patrzy na was jak na nowe ziarno nadziei. Z miłością modlę się za was i z całego serca błogosławię". Młodzi długo trwającymi okrzykami wyznawali w różnych językach "My kochamy Ojca Świętego". Wzruszony atmosferą papież obejrzał występy młodych tancerzy. Były tańce ukraińskie, huculskie i lwowskie sztajerki. Nie wiedzieć kiedy, w tej atmosferze radości i ulewa przeszła. Na koniec papież zaśpiewał: "Zachodźże słoneczko, skoro masz zachodzić, bo nas nogi bolą po tym polu chodzić". I znowu aplauz, i znowu okrzyki. W tej radosnej atmosferze sam niezmiernie wzruszony odjechał do swojej siedziby w cerkwi pw. Św. Jura.

TEGO NIKT JESZCZ NIE DOKONAŁ Na mszy świętej, odprawianej w obrządku greckokatolickim na lwowskim hipodromie, 27 czerwca zebrało się ponad milion ludzi. Przyszli tu z wiary, ale przyszli też dla Ojca Świętego, dla papieża - Polaka, dla Największego Autorytetu Moralnego Świata. Podczas tej mszy świętej Ojciec Święty beatyfikował 28 grekokatolików, złożył też hołd tej ziemi "Usłanej górami trupów i morzem krwi"- jak się wyraził. Tak dużej grupy ludzi nikt i nigdzie na Ukrainie nie zgromadził w jednym miejscu. Choć również przeszła burza, nikt nie opuszczał hipodromu. Po mszy jeszcze, długo tłum skandował: "Dziękujemy". W tej mszy uczestniczył też prezydent Ukrainy, Leonid Kuczma. Prezydent też, w towarzystwie szefa MSZ Anatolija Złenko i mera Lwowa, Wasyla Kujbidy, po południu żegnał Ojca Świętego na lwowskim lotnisku. Zgromadzony tłum wiwatował na przemian skandując: "Dziękujemy" i "Przyjedź jeszcze" . Do zebranych Ojciec Święty mówił m. in. " Niech Pan da ci pokój, narodzie Ukrainy!" . Mówił też: "Do zobaczenia, Ukraino! Modlęsię słowami waszego wielkiego poety Tarasa Szewczenki: "O Boże, silny i prawdziwy, błogosław dzieciom swojego kraju, tej ziemi stukrotnie polanej krwią, kiedyś ziemi chwały". Wśród wiwatów i okrzyków, papieski samolot wzbił się w powietrze.

SYMBOLE, SYMBOLE Za wcześnie jeszcze oceniać pielgrzymkę Ojca Świętego na Ukrainę, ale już teraz wszyscy są zgodni, że ziarno zostało zasiane. Ziarno zasiane przez Polaka. Ziarno, które winno dać plon w postaci trwałego pojednania. To było niczym symbol nowych czasów i nowego odczucia, a przy tym wybaczania, kiedy to w tłumie stali nasi kombatanci i Ukraińcy w mundurach, dla nas jednoznacznie źle się kojarzących. To także był swoisty symbol, kiedy na półkach księgarskich wystawiono książki i monografie Jana Pawła II, a nieco dalej monografię Stepana Bandery czy Dywizji "Galicja". We Lwowie papież nawoływał do pojednania i niczym symbol nowego narodzenia odebrano przelatującego nad ołtarzem na hipodromie bociana. A nadleciał on na sam początek mszy świętej, 26 czerwca. Ta pielgrzymka z pewnością będzie przełomowa. Już teraz określa się ją jako historyczną. To papież - Polak, Jan Paweł II poprowadził narody: polski i ukraiński ku pojednaniu. Pojednaniu potrzebnemu nam, Ukrainie, Europie i światu. Plony tej pielgrzymi zbierać zapewne będziemy jeszcze długo.

Marian Adam Stawecki

Jedyna i niepowtarzalna

Ukraina czegoś takiego jeszcze nie przeżywała Nikt już nie będzie na Ukrainie taki jak przedtem Takie i podobne komentarze pojawiały się w trakcie i po pielgrzymce która nazwana została Pielgrzymką Pojednania - taki właśnie klimat panował we Lwowie. Lwów ciepło przywitał Ojca Świętego. W nabożeństwach z udziałem Papieża uczestniczyło kilkaset tysięcy wiernych. PIEKGRZYMKA POJEDNANIA W poniedziałek 25 czerwca o 19.25 czasu miejscowego samolot ukraińskich linii lotniczych z Ojcem św. na pokładzie wylądował na lotnisku we Lwowie. Rozległo się gromkie :"Witajem Papu, witajem Papu!" Tłumy wymachiwały chorągiewkami i chusteczkami, ludzie w

ołali:"Haj żywie Papa!". Jan Paweł II stanął na lwowskiej ziemi. Był uśmiechnięty i pogodny. Tak spełniało się jedno z największych marzeń Papieża Od soboty 23 czerwca Papież pielgrzymował po Ukrainie. To piąte państwo byłego ZSRR i największy kraj prawosławny, który odwiedził. Nie przyjechałem tu po to by siłą nawracać. Przyjechałem jako pielgrzym i przyjaciel - powiedział Papież na lotnisku Boryspol w Kijowie. Ucałował ukraińską ziemię i przemówił po ukraińsku "Nie ma na świecie drugiej Ukrainy, nie ma takiego Dniepru... Narodzie, co żyjesz na tej ziemi, nie zapominaj o tym! Niech Bóg błogosławi ci, Ukraino"!. Te słowa jak donosiły w poniedziałek wszystkie ukraińskie gazety - na zawsze zostaną w pamięci Ukraińców.

s_papa05.jpg
s_papa12.jpg
s_papa08.jpg

DOBRY POLAK Mieszkańcy Lwowa zgotowali na lotnisku gorące przyjęcie. Ojca św. przywitały dzieci w ludowych strojach. Głowę Państwa Watykańskiego witano w języku ukraińskim ,polskim, rosyjskim. Padły również ciepłe słowa powitalne w języku rumuńskim, słowackim, angielskim, mołdawskim i ormiańskim. W ceremonii powitalnej uczestniczyli przedstawiciele władz: mer Lwowa Wasyl Kujbida i minister spraw zagranicznych Ukrainy Anatolij Zienko. Zwierzchników Kościoła reprezentowali kardynałowie rzymskokatolicki Marian Jaworski i grekokatolicki Lubomir Huzar. W ich asyście Jan Paweł II w swoim papamobile wyruszył w kierunku lwowskiego Starego Miasta Po obu stronach drogi, którą przyjeżdżał, witały go tłumy mieszkańców, choć jeszcze dwie godziny wcześniej miejsca przy barierkach, ozdobionych flagami papieskimi, były zupełnie puste.
- To babcie z mojej wsi koło Kamieńca podolskiego wymodliły prijezd Papieża. Od trzech lat, codziennie zbierały się i odmawiały różaniec. Tak chciały, by Papa prijechał na Ukrainu - ociera łzy siostra Julia ze zgromadzenia sióstr urszulanek, Ukrainka, która pracuje od kilku miesięcy w Lublinie.
- A chto prijede? - ptał zdziwiony kombatant, który akurat grał w warcaby z kolegami na deptaku lwowskim. A, Papa... znaju, znaju. Mój sasiad maluje ostatnio obrazy, wszystkie z Papieżem. Sprzedaje na bazarze, chętnie kupują. Jakoś zarobić musi na życie. Renta u nas mizerna, 100 hrywien, wszystkiego 20 dolarów. Poniedziałek był dla lwowian normalnym dniem pracy. Otwarte były sklepy i kafejki, mimo ogłoszonej przez władze Lwowa prohibicji, alkohol można było kupić wszędzie. Jak co dzień, tętnił swoim własnym życiem słynny deptak przed lwowskim Teatrem Opery i Baletu. Ktoś sprzedawał balony, kobieta ze złotym zębem zbierała datki na pomnik jakiegoś ukraińskiego pisarza. Za 15 hrywien artyści proponowali namalowanie karykatury, a za 1 hrywnę staruszka obiecywała że nieźle powróży. Żywo dyskutowali odświętnie ubrani strzelcy siczowscy, kombatanci.
- Papu idziemy zobaczyć- krótko rzucili. - To dobry człowiek, choć Polak- dodali.Nie chcieli więcej rozmawiać.
SZALOM OJCU ŚWIĘTEMU

  • Boże jak wspaniale , że Papież przyjechał. Byłam specjalnie w Częstochowie, by Matuchnę z Jasnej Góry prosić o przyjazd Ojca Świętego - wyznaje piękną polszczyzną Walentyna Kozakiewiczówna - bo ja jestem na pół Polka, dla tatusia zawsze była Ukrainką, ale dla mamusi- Polką. Walentyna sprzedaje obrazki i haftowane serwetki. Julia i Swiatosław, studenci, Uniwersytetu Iwana Franki, sprzedają pocztówki z Papieżem, chcą zarobić na książki.. Ministranci z polskiej Katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny roznoszą płyty kompaktowe i kasety z nagraniem opery, wielkiego daru artystów lwowskich dla Ojca Świętego.
  • Na lwowskim pchlim targu roi się od papieskich pamiątek. Obrazki Ojca Świętego wyglądają zza matrioszek, są figurki Papieża, obrusy z Jego wizerunkiem, chorągiewki,, przewodniki, medale.


- Jestem żydem, ale pójdę zobaczyć Papieża. To wielki człowiek - mówi Borys, handlujący dziełami sztuki. - Dla mnie ani narodowość, ani wyznanie nie mają znaczenia. Są tylko ludzie porządni i dranie. Ogromny ruch panuje w księgarni na Prospekcie Szewczenki. Co chwila ktoś pyta o "Tajemnice Papieża". Gdy Ojciec Święty przejeżdżał, ludzie wiwatowali, mieszały się okrzyki ukraińskie i polskie. Grupa młodych Żydów śpiewała po hebrajsku: "Szalom", a potem po polsku: "A pokój niech będzie z wami".

HONOROWY OBYWATEL Papamobile w asyście kilkunastu samochodów jechał wolno po brukowanych ulicach Starówki, Bulwarem Wolności, do Placu Mickiewicza i Katedry. Tłum skandował na przemian: "Witajem Papu!", "Niech żyje Papież". Ojciec Święty wstąpił do Katedry na krótką modlitwę. Specjalnie na Jego życzenie sprowadzono relikwie św. Jana z Dukli, który jest patronem Lwowa. Jan Paweł II odwiedził cerkiew ormiańską, a w ratuszu spotkał się z władzami Lwowa, które nadały mu tytuł Honorowego Obywatela Miasta Lwowa. Starymi lwowskimi ulicami, pełnymi wiwatujących na jego cześć mieszkańców, papamobile z Ojcem Świętym odjechał do Pałacu Biskupów przy grekokatolickiej cerkwi Św. Jura. Tam przygotowano dla dostojnego gościa nocleg. Nie wszyscy Ukraińcy tak przyjmowali Papieża. Wyznawcy prawosławia, podporządkowani patriarchatowi moskiewskiemu, protestowali i modlili się, by nie doszło do wizyty. Demonstranci, głównie emeryci i duchowni, przeszli ulicami Kijowa spod Pieczerskiej Ławry, która jest symbolem ukraińskiego prawosławia, pod siedzibę parlamentu. Większość niosła ikony i transparenty z napisami: "Prawosławie albo śmierć" , "Papież-persona non grata". Przez cały czas pobytu Jana Pawła II w Kijowie trwały nieustanne modlitwy w obronie prawosławia. We Lwowie nikt nie protestował. Prawosławni wierni z cerkwi Św. Georgija, pytani o stosunek do wizyty Ojca Świętego, mówili: - Niech przyjeżdża. On nam nie przeszkadza, ani my jemu.

TRWAJCIE W JEDNOŚCI Około 400 tys. pielgrzymów, w tym blisko 150 tys. z Polski, przybyło na spotkanie z Ojcem Świętym na lwowski hipodrom. We wtorek, 26 czerwca, o godz. 9.30 Papież odprawił tu Mszę św. w obrządku łacińskim, dla Polaków i ukraińskich grekokatolików. Jan Paweł II beatyfikował arcybiskupa Józefa Bilczewskiego i księdza Zygmunta Gorazdowskiego. Ukoronował obraz Matki Boskiej Łaskawej z Archikatedry Lwowskiej. Na ołtarzu ustawiono na życzenia Jana Pawła II, relikwie św. Jana z Dukli, patrona Lwowa
-Witamy Cię z głęboką wiarą, jako Piotra naszych czasów, który przybywa, aby umocnić swoich braci! - najpierw po polsku, potem po ukraińsku, kardynał Marian Jaworski przywitał Ojca Świętego. Gdy Ojciec Święty w eskorcie samochodów i motocykli pojawił się na hipodromie, nad tłumami zawirowało morze chorągiewek, powiewały flagi biało-czerwone i żółto-błękitne, grupy pielgrzymów rozwinęły transparenty. Potem Papież pojawił się na ołtarzu. Poświecił swoją homilię jedności pomiędzy oboma narodami, polskim i ukraińskim.
- Dzisiaj, gdy wielbimy Boga za to, że słudzy tej ziemi - dzisiejsi błogosławieni - okazali tak nieugiętą wierność Ewangelii, odczuwamy głęboką wewnętrzną potrzebę uznania różnych przejawów niewierności ewangelicznym zasadom, jakich nierzadko dopuszczali się chrześcijanie pochodzenia zarówno polskiego, jak i ukraińskiego, zamieszkujący te ziemie. Czas już oderwać się od bolesnej przeszłości! - zaapelował Jan Paweł II. Pielgrzymi nagrodzili go gromkimi brawami. ? Niech przebaczenie ? udzielone i uzyskane ? rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej, wszyscy gotowi będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to co dzieli, aby razem budować przyszłość, opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej wspólnocie i autentycznej solidarności - tłum znów zareagował brawami. Ojciec Święty zaapelował ponownie:- Trwajcie w jedności! Trwajcie w jedności! Przesłanie powtórzył po ukraińsku.

ABBA OJCZE
W sektorach byli także pielgrzymi z Zamojszczyzny. Pątnicy z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Hrubieszowie przyjechali wraz z ks. Andrzejem Puzonem. Przywieźli ze sobą żywność, którą podarowali biednym mieszkańcom lwowskich wiosek. Przez kilka dni przed pielgrzymką hrubieszowianie wypiekali bułeczki, pierożki i ciasta. Z darami przybyli mieszkańcy Krasnegostawu. Wyjazd dla nich zorganizowały siostry służebniczki, które prowadzą Zakład Leczniczo-Wychowawczy dla dzieci ze schorzeniami skóry w Tuligłowach. Jedna z zakonnic, s. Anna, pielgrzymowała w 25-lecie złożenia swoich ślubów. Nie opuściła żadnej pielgrzymki papieskiej w Polsce. Krasnostawianie przywieźli odzież , którą zostawili dla najbardziej potrzebujących w Żółkwi. Była też grupa z Tomaszowa Lubelskiego, której wyjazd zorganizowało Biuro Turystyczne "Quand". We Lwowie nie zabrakło wiernych z Zamościa. Z parafianami z kościoła św. Michała przyjechali księża: Eugeniusz Derdziuk i Jan Cielica. Głośno wiwatowali na cześć Papieża młodzi ludzie z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży przy parafii Św. Krzyża w Zamościu. Pięcioosobowa grupa z Zamościa przyjechała na spotkanie z Janem Pawłem II rowerami. Byli wśród nich: Jerzy Zacharow, Krzysztof Skotak, Mieczysław Janda, Waldemar Krempla i Andrzej Soboń. Na zakończenie homilii Ojciec Święty zawierzył wszystkich w opiekę Maryi, Matki Bożej Łaskawej, pamiętającej śluby Jana Kazimierza. Hipodrom zaśpiewał "Abba Ojcze". Po południu Ojciec Święty spotkał się z młodzieżą w Parku Kultury. Przybyło prawie pół miliona osób. Padał deszcz. Papież żartował, że kiedy pada, rosną dzieci. Ojciec Święty podbił serca młodych ludzi, gdy zaśpiewał: "Zachodźże słoneczko, skoro masz zachodzić". 27 czerwca - ostatniego dnia pielgrzymki jan Paweł II dokonał beatyfikacji 27 męczenników ukraińskich.

Ojciec Święty zaskoczył wszystkich: władze ukraińskie, Moskwę. Po raz kolejny zadziwił świat CHAJ ŻYWE PAPA ! Ukraińcy jechali setki kilometrów rozklekotanymi autobusami, płacąc za bilet w jedną stronę równowartość średniej płacy na Ukrainie. Na podróż Stiepana Sołtyczuka, kościelnego cerkwi grekokatolickiej z Wasylkowa, wsi spod Symferopola (na Krymie), składała się cała wioska.
- Lepszego prezentu niż przyjazd Papy, nie mogliśmy otrzymać w dziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości przez Ukrainę- komentowali Lwowianie. Artysta lwowski Sergiusz Bołduk mówił: - Dotąd umieliśmy tylko krzyczeć albo "ura", albo na komende. Podczas spotkania z Iwanem Pawło II "ura" nie wypadało krzyczeć, a komendy nie było. Gdyby nie Jego autorytet, pewnie byśmy milczeli. Ale ludzie skandowali z całego serca, z głębi duszy. MNOGAJA LITA ! Najbardziej spontanicznie zachowała się półmilionowa rzesz młodzieży. Młodych ludzi nie wystraszyła prawie godzinna ulewa, przeciwnie, tańczyli w deszczu i błocie. Skandowali na cześć Ojca Świętego. Papież zaczął żartować i śpiewać polskie piosenki. Po góralsku rozniosło się na całe miasto: "Nie lij deszczu, nie lij, bo cię tu nie trzeba, obejdź góry, lasy i powróć do nieba". Młodzieży spodobało się, nagrodzili Ojca Świętego kilkuminutowymi wiwatami "Mnogaja lita!" (sto lat!), "Liubimo Tebe". A Ojciec Święty, uśmiechnięty odpowiadał: "I Papa bohato (bardzo) liubit Was!" . Gdy po kilkunastu minutach przestało padać, wielu w tłumie krzyczało, że to prawdziwy święty, bo... deszcz zatrzymał. Z megafonów popłynęły dumki ukraiński i kozackie pieśni, zabrzmiała pieśn o wolnej Ukrainie. W niebo popłynęły setki balonów żółtych i niebieskich (takie są barwy narodowe Ukrainy), a za nim ponad tysiąc białych gołąbków. Zza chmur wyjrzało słońce. Papieżpowiedział: "Niecz i Wam, młodzieży ukraińska, zawsze świeci słońce i dodał: "No, dosyć na siewodnia". Rozpoczą się wielki festiwal. Świętowało całe miasto. W sklepach i barach wszędzie były włączone telewizory, oglądano transmisję ze spotkania z Papieżem.

PAPIEŻ TEŻ ŻARTUJE ?
- To niekanonizowany święty - powtarzała wpatrzona w telewizor 80 - letnia Prokofia. - W życiu nie przeżyłam takiej radości, chyba mi serce pęknie. Stojący obok niej kleryk z seminarium rzymskokatolickiego w Borzechowicach pod Lwowem skomentował:
-Hierarchowie prawosławni, którzy zachowują się jak mumie, chyba są w szoku. Papież śpiewający świeckie piosenki, żartujacy chyba nie mieści im się w głowie. Pełni zachwytu byli też pielgrzymi spod Homla na Białorusi, miasta położonego blisko Czarnobyla.
-Ukraina zrobiła krok do przodu. My zostaliśmy daleko w tyle. Najpierw wybuch elektrowni teraz Łukaszenka, bieda terror. Gdyby Papa do nas przyjechał ...
-z żalem i nadzieją mówili Białorusini. - Proszę nie robić nam zdjęć, możemy mieć kłopoty - dodawali. Podczas pobytu Ojca Świętego we Lwowie, całe miasto nagle ożyło. Jeszcze na dzień przed przyjazdem wydawało się, że Ukraińców mało interesuje gość z Watykanu. Na deptaku przed Teatrem Opery i Baletu Emeryci grali, jak zawsze, w szach i w karty, popijali "goriłku", wspominali czasy wojny. Obok niewidomy przygrywał na harmonii, a dzieciaki zaczepiały każdego, prosząc o "groszy" na chleb. Pytani o papieża - jakby bez przekonania - odpowiadali, że się cieszą z wizyty. W dniu, w którym Ojciec Święty staną na lwowskiej ziemi, miasto ożyło. Każdy mówił tylko o Papieżu. Kombatanci wykrzykiwali do późnych godzin nocnych: "Chaj żywe Papa!".
-Może wreszcie Ukraina zacznie się bardziej liczyć na Zachodzie. Może ludzie tam pojmą, że jesteśmy europejską, a nie rosyjską Ukrainą - komentował najgłośniej "generał", nazywany tak przez kolegów, bo przewodniczył zakładowemu komitetowi obrony Tarasa Szewczenki. Mer Lwowa, Wasyl Kujbida powiedział, że żadna z osób, odwiedzających Ukrainę, nie mówiła o tym kraju z taką miłością, jak Papież.

PRZESŁANIE MIŁOŚCI
Sam przebieg wizyty Papy we Lwowie był pełen zaskakujących wydarzeń. Zadziwiły służby graniczne, które- jak nigdy(!)- odprawiały wszystkich pielgrzymów od ręki i bez żadnych zgrzytów. Wyjątkowo uprzejmi byli też milicjanci, kontrolerzy w tramwajach przepuszczali pielgrzymów bez biletu. Zadziwiły służby pożądkowe, które przez 2 tygodnie przed wizytą dziesiątki razy dziennie przemierzały trasę przejazdu papamobile. Dla treningu, zamiast papieskiego mercedesa, milicjanci na motorach pilotowali nieco przerobioną ładę z przerobionym plakatem Ojca Świętego. Specjalnie na papieskie nabożeństwa przyjechała Beata Raczkiewicz, solistka opery wiedeńskiej. Zaskoczył Ukrainę i świat prezydent Leonid Kuczma. Dzień wcześniej, niż planowano, przybył do Lwowa, a podczas mszy obrządku bizantyjskiego przyją komunię.
-Papa zjawił się na Ukrainie w całej swojej słabości: kruchy, schorowany, niedołężny. Być może wielu prawosławnych nagle usłyszy przesłanie miłości i słabego człowieka. Być może jego słowa zapadną komuś głęboko w sercu. Bo tak naprawdę, najważniejsze sprawy na świecie rozstrzygają się w zakamarkach ludzkich serc - mówił wyraźnie wzruszony ksiądz grekokatolicki .

dalej »

Biuro Turystyczne QUAND - wycieczki na Ukrainę, po Roztoczu

roztocze sklep księgarnia mapy przewodniki ukraina lwów

Pogoda na Roztoczu
Informacja Tur.

Współpraca

Roztocze na FB
Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
1% dla Czajni

Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 6964969 odwiedzających
 
Góra Góra