|
Artyści chcą ławeczki Całym sercem jestem za tym, by w mieście stanęła ławeczka z Grechutą - mówi Witold Paszt, wokalista grupy VOX. - Tego pomysłu nie można zaprzepaścić - uważa Leonard Marczuk, szef Agencji Artystycznej „Capital".
Pomysł TZ z ławeczką dla Grechuty zachęcił przyjaciół artysty do wspomnień. O swojej znajomości z piosenkarzem opowiada Zofia Otłowska z Zamościa. - Wychowywaliśmy się w jednej kamienicy, przy ul. Grodzkiej. Marka i jego rodziców traktowałam jak rodzinę. Pamiętam, jak Grechutą grał na pianinie i śpiewał. Na początku wykonywał znane i modne przeboje innych piosenkarzy. Moje koleżanki przychodziły często do nas na podwórko i słuchały jego gry, stojąc pod oknem. Niektóre podkochiwały się w młodym Grechucie. Pianino było jego ulubionym instrumentem i tak go zapamiętałam, jak gra. Marek siedzący przy pianinie - to wymarzona, według mnie, rzeźba tego artysty. Dodam jeszcze, że Marek Grechutą był moim świadkiem na ślubie. Razem tańczyliśmy też w zespole ludowym. Taniec nie był jego mocną stroną - zdradza. O artyście sporo może powiedzieć jego brat cioteczny, Wojciech Wiszniowski, obecnie mieszkający w Lubinie (Dolny Śląsk). - Uważam, że Marek zapłacił najwyższą z możliwych cenę za swoją sławę. Ta popularność męczyła tego skromnego i wrażliwego artystę. Gdyby np. był architektem lub malarzem, pewnie żyłby do dzisiaj -mówi. Dlatego zrezygnowałby z rzeźby Grechuty, która przypominałaby artystę z okresu jego największej popularności. - Chciałbym zobaczyć Marka na tej ławce w szkolnym, granatowym mundurku i takiej okrągłej czapce. Tak ubieraliśmy się w liceum. Widzę go, jak siedzi z nogą założoną na nogę, a w rękach trzyma gitarę, bo również grywał na tym instrumencie. Wielu mieszkańców Zamościa zapamiętało Marka właśnie jako licealistę. Później wyjechał przecież z miasta na studia - opowiada brat cioteczny Grechuty. Natomiast zamojski lekarz Jerzy Slupecki (szkolny kolega i przyjaciel artysty) zdradza, że Grechuta miał w parku miejskim swoją ławkę. - Stała ona w alei kasztanowej, nieopodal stawu. Tam po lekcjach często spotykaliśmy się. Nie jestem jednak przekonany, czy byłoby to dobre miejsce na rzeźbę artysty. W ogóle uważam, że pomysł z ławeczką jest raczej banalny - mówi. - Ja natomiast twierdzę, że odlana z brązu ławeczka będzie idealna i trzeba ten pomysł doprowadzić do końca -mówi Leonard Marczuk, szef Agencji Artystycznej „Capital" w Zamościu. -Nie wszyscy wiedzą, że w Zamościu urodził się Grechutą, a dzięki takiej ławeczce przynajmniej turyści dowiedzą się o tym. Zrobią sobie zdjęcie z artystą, zyskując świetną pamiątkę z Zamościa - oznajmia. Do tego zapewnia, że chętnie przyłączy się do całej akcji. - Na uroczystość odsłonięcia takiego pomnika ławeczki można zaprosić do miasta wielu znamienitych ludzi. Moja agencja nieodpłatnie zapewni w tym dniu oprawę artystyczną. Mamy sześcioosobowy zespół Hetmańskich Sarmatów, współpracujemy z kwartetem smyczkowym La Primavera Przez zimę możemy popracować nad repertuarem - zachęca Leonard Marczuk. Także wokalista Witold Paszt całym sercem popiera pomysł z ławeczką. - Powinna stanąć, może nawet w parku. To ważne, by Grechutą był obecny w tym mieście - oświadcza. maw
Tygodnik Zamojski 6 grudnia 2006r. Nr 49 (1408) |