|
Na piątkowy (12 stycznia) wernisaż wystawy Marka Terleckiego „Czas odnaleziony” do Biura Wystaw Artystycznych - Galerii Zamojskiej licznie przybyli znajomi, ludzie kultury i sztuki oraz wielbiciele jego malarstwa
Zamościanin Marek Antoni Terlecki ( 56 l) maluje, rysuje, uprawia grafikę użytkową od blisko trzydziestu lat. Jego prace prezentowane były na wielu wystawach zbiorowych i indywidualnych. Ma je w swoich zbiorach muzeum w Zamościu i BWA - Galeria Zamojska. Chwalą się nimi kolekcjonerzy prywatni w kraju i za granicą. Jego nazwisko figuruje na liście członków Związku Polskich Artystów Plastyków. Od trzech lat Terlecki jest komisarzem pleneru malarskiego w Dyniskach (gm. Ulhówek), organizowanego przez ks. Wiesława Mokrzyckiego. Krytycy uważają go za świetnego ilustratora i komentatora wielkich dzieł literackich i historycznych. Inne fascynacje artysty to czas, przemijanie. O swojej twórczości i upodobaniach artystycznych mówił podczas otwarcia wystawy „Czas odnaleziony”. - Fascynuje mnie sam akt tworzenia. Nie interesuje mnie to, co później stanie się z tym dziełem – przekonywał. W swoim życiu namalował wiele obrazów. Stworzył całe cykle poświęcone m.in. Arturowi Grottgerowi i Fryderykowi Chopinowi. Niedawno zaczął pracę nad kolejnym płótnem. Chce uwiecznić na nim szesnastu ordynatów Zamoyskich. Zapytany o wymiary tego dzieła odpowiada „parę metrów będzie miało”. I pewnie nie ma w tym przesady, bowiem Marek Terlecki znany jest jako twórca obrazów o pokaźnych rozmiarach. - Moje prace rzadko trafiają na wystawy, bo do żadnego samochodu się nie mieszczą – żartował malarz. I takie też ma być płótno poświęcone założycielowi Hetmańskiego Grodu i jego potomkom. Ci, którzy nie widzieli wcześniejszych prac artysty mogą się wybrać do zamojskiej galerii. Wystawa będzie czynna do 16 lutego.
Kronika Tygodnia 23 stycznia 2007 r. Nr 4 (787) |