Gdzieś na Roztoczu - jest takie miejsce -"Leśmiana Łąką" zwane To tutaj w dniach 28 kwiecień - 12 maj 2007 r. odbył się plener rzeźbiarski. W przedsięwzięciu wzięło udział 8 studentów Wydziału Artystycznego Instytutu Sztuk Pięknych UMCS w Lublinie pod opieką Sławomira Mieleszko i mgr Piotra Zieleniaka oraz udziale merytorycznym mgr Pawła Bernika. W oparciu o poezję Bolesława Leśmiana - natchnieni metafizyką miejsca uczestnicy zmagali zię z kłodami topolowych pni drzew. W wyniku zamysłów artystycznych i sprawnej pracy powstały trzy instalacje: "Przechodzień" i "Garbus" do wierszy o tych samych tytułach i "Wróżbiarz" z interpretacji wiersza "Dla legendy". Uczestnikami pleneru byli: Andrzej Mosio, Alicja Adamczyk, Monika Bukała, Grzegorz Czarnota, Miłosz Flis, Adam Grudzień, Karol Pomykała oraz Przemysław Kudlicki. Sponsorem przedsięwzięcia było BiuroTurystyczne "Quand".
| Metafizyka | | | Kraina, gdzie żyć łatwiej i konać mniej trudno - Gdzie wieczność już nie tajnie wystawa na straży Trosk doczesnych - gdzie bardziej jest bosko niż ludno - I gdzie każdy za wszystkich nie cierpi - lecz marzy! | |  | | | | | Są tu sady bez wyjścia i groble, nad szybą Owej rzeki wyśnione, co kiedyś wytryśnie - I niejeden tu pałac w zagąszczu Ci błyśnie, Godny tego, by nie był niczyją siedzibą! | |  | | | | | Są tu w lasach mrowiska, wzniesione nad drogą, Gdzie wre praca snów rojnych - odwieczna i bratnia - I jest tu owa cisza błekitna, ostatnia Z tych, co jeszcze na uśmiech zdobywać się mogą. | |  | | | | | Tylko czasem na polu jakiś krzyż skrzydlaty Wiatraka, mielącego mgły marzeń i ciernie, Brakiem boga na sobie zlękniony niezmiernie - Szaleje i skrzydłami uderza w zaświaty! | |  | | | | | Bywalec tych uroczysk, powabnych swym tronem, Umie błysków najmniejszą wyśledzić nieznaczność, I w szczelinie pomiędzy istnieniem a zgonem Dojrzeć gwiazdę niezgorszą lub niezłą opatrzność... | |  | | | | | Lecz się nigdy nie strwoży, zrozumie zbłąkany, Bezkrólewiem w niebiosach lub własnego cienia Zgubą w jarach - lub zbytnią łatwością zamiany Jednych cudów na drugie... Niech cud też się zmienia! | |  | | | | | Jego tylko tu nęci nie zwiedzona grota Lub kwiat jeszcze nie znany, lub muszla co rzadsza - I na wszelki przypadek wtórego żywota Duszę swoją w te dziwy chętnie zaopatrza... | |  | | | | | On tu przyszedł sam przez się, by własne szaleństwo Karmić strawą najlepszą na ziemi i niebie - I nad brzegiem przepaści wytańczyć dla siebie Jeden lęk drogocenny lub niebezpieczeństwo!... | |  |
| Przechodzień | | | Zgony liliowe w pustce nad drogą, I nic - i bezbrzeż trwa! Do traw bezbrzeży i do nikogo Wołałem: "Zbaw mnie, zbaw!" | |  | | | | | A szedł przechodzień... Nie wiem, dlaczego Dłonią mi podał znak. Może pomyślał, że to do niego, Do niego wołam tak! | |  | | | | | A była cisza, jakby świat minął, - Trwał jeszcze słońca brzeg - A on na ciszę oczami skinął, Zrozumiał coś i rzekł: | |  | | | | | "Nie mam ni chleba, ni sił, ni domu! Jak ty - bez jutra łkam. To - ja, nie znany z klęski nikomu! To - ja! Ten sam, ten sam! | |  | | | | | Śmierć moja w jarach namiot rozpina, Zagrodę - spalił wróg. Gdy przedostatnia bije godzina, Sny niszczy Bóg, sam Bóg! | |  | | | | | Lecz ufam jeszcze jednemu snowi, Że się wypełni wczas! Cokolwiek zorza w tym śnie zróżowi, Podzielę między nas!" | |  | | | | | I przysiągł wierność mojej żałobie Na wszystkie życia dnie! I dłonie, dłonie podał mi obie, I zbawił, zbawił mnie! | |  |
| Dla legendy | | | Często wróżbiarz, co własnej nie wywróżył doli, Nagłym skokiem na trwogę i bladością czoła Skupia widzów, krwi żądnych, i szerzy dokoła Postrach, nie pozbawiony grozy i swawoli! | |  | | | | | Cały w znakach piorunnych i piętnach zagłady Przed oczyma ciekawych obnaża sam siebie - I nagi aż do nieba, bezwstydny i blady Czuje się bohaterem, jak trup na pogrzebie! | |  | | | | | Aktor, godny za widza mieć boga w niebiosach, Choć sam wpada w wytrawne swoich guseł szpony - Marząc skrycie o rajskich zaciszach i rosach, Z uśmiechem wyczekuje ostatniej zasłony!... | |  | | | | | Bo wie, że gdy na śmierci niebotycznych szczudłach Przeskoczy ziemskich źródeł zwierciadła i kwiaty, Pozostawi legendę, odbitą w tych źródłach, O straszliwym rycerzu, co niegdyś, przed laty... | |  | | | | | Tak! - dla niej, dla niepewnej, dla swojej dalekiej, Że go może przygarnie - wiernego przybłędę - Nie szczędzi niecnych trudów i dziwnej opieki, I krew mężnie przelewa - za baśń, za legendę! | |  | | | | | Bo ta siostra wieczności, kwiaciarka wspomnienia, Gdy go w gmachu zaklętym na śmierć ukołysze, Obdarzając istnieniem z dala od istnienia, Da mu w jednym napoju - i tryumf i ciszę. | |  | | | | | A zdzierając zeń ziemską powłokę obłudy I zdobiąc pierś rycerskim złotem i żelazem, Na ów cud go pasuje, ażeby zarazem I był sobą i nie był!... O, cudzie nad cudy! | |  | | | | | I kiedyś czyjeś usta, zbudzone ku wiośnie, Szepną o nim na pamięć choćby jedno słowo Lub przyśgiew nieodparty, lub gwiezdną przenośnię Która duszę z wszechświatem spokrewnią na nowo!.. | | |
„GARBUS” Mrze garbus dosyć korzystnie: W pogodę i babie lato. Garbaty żywot miał istnie, I śmierć ma istnie garbatą. Mrze w drodze, w mgieł upowiciu, Jakby baśń trudną rozstrzygał, A nic nie robił w tym życiu, Jeno garb dźwigał i dźwigał.
Tym garbem żebrał i tańczył, Tym garbem dumał i roił, Do snu na plecach go niańczył, Krwią własną karmił i poił.
A teraz śmierć sobie skarbi, W jej mrok wydłużył już szyję, Jeno garb jeszcze się garbi, Pokątnie żyje i tyje.
Przeżył swojego wielbłąda O równą swej tuszy chwilę, Nieboszczyk ciemność ogląda, A on - te w słońcu motyle.
I do zmarłego dźwigacza Powiada, grożąc swą kłodą: "Co ten twój upór oznacza, Żeś w poprzek legł mi przegrodą?
Czyś w mgle potracił kolana? Czyś snem pomiażdżył swe nogi? Po coś mię brał na barana, By zgubić drogę w pół drogi? 
Czemuś łbem utkwił na cieniu? Z trudem w twych barach się mieszczę! Ciekawym, wieczysty leniu, Dokąd poniesiesz mnie jeszcze?"
„Garbus” – wg projektu Andrzeja Mosio. Wykonanie Andrzej Mosio i Paweł Bernik
Rzeźba powstała na plenerze rzeźbiarskim poświęconym twórczości Bolesława Leśmiana, który miał miejsce w samym sercu Roztocza na przepięknej polanie śródleśnej nazwanej dla uczczenia obchodów Roku Leśmianowskiego „Łąką Leśmiana”. W słoneczne oraz deszczowe dni, ze spoconym czołem grupa ośmiu studentów, UMCS-u Wydziału Artystycznego Instytutu Sztuk Pięknych z Lublina, zmagała się z topolowymi kłodami obrabiając je siekierką i dłutem. Plener odbył się pod pieczą prof. Sławomira Mieleszko i mgr Piotra Zieleniaka, opiekę merytoryczną sprawował mgr Paweł Bernik. Główne założenia przedsięwzięcia to, trening swoich umiejętności snycerskich i interpretacji poezji, czego wynikiem jest „GARBUS”. W ramach pleneru realizowano trzy projekty inspirowane twórczością Bolesława Leśmiana, jeden z nich właśnie stoi, a właściwie leży przed Tobą, reszta, niestety, została na „Łące Leśmiana”, ponieważ są tak monumentalne że nie sposób je gdziekolwiek przetransportować.
Uczestnicy pleneru.: Andrzej Mosio, Alicja Adamczyk, Monika Bukała, Grzegorz Czarnota, Miłosz Flis, Adam Grudzień, Karol Pomykała oraz Przemysław Kudlicki.
Serdeczne podziękowania dla Biura Turystycznego „Quand” za wszelką pomoc w realizacji przedsięwzięcia.
|