Strona główna
| czwartek, 22 październikaa 2026| Imieniny obchodzą: Halki, Filipa, Przybysława|
 
 

Lokalna Organizacja Turystyczna ROZTOCZE

Turystyka
Informacja turystyczna
Noclegi
Noclegi -rezerwacje (cały świat)
Agroturystyka
Gastronomia
Szlaki rowerowe
Szlaki piesze
Spływy kajakowe
Stadniny koni
Ścieżki Edukacyjne
Rozkłady Kolej, PKS, BUS
Biura turystyczne
Organizacje
Grupa PGR
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Z poradnika grafomana
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Advertisement
Plener rzeźbiarski Drukuj
Gdzieś na Roztoczu - jest takie miejsce -"Leśmiana Łąką" zwane To tutaj w dniach 28 kwiecień - 12 maj 2007 r. odbył się plener rzeźbiarski. W przedsięwzięciu wzięło udział 8 studentów Wydziału Artystycznego Instytutu Sztuk Pięknych UMCS w Lublinie pod opieką Sławomira Mieleszko i mgr Piotra Zieleniaka oraz udziale merytorycznym mgr Pawła Bernika.  W oparciu o poezję Bolesława Leśmiana - natchnieni metafizyką miejsca uczestnicy zmagali zię z kłodami topolowych pni drzew. W wyniku zamysłów artystycznych i sprawnej pracy powstały trzy instalacje: "Przechodzień" i "Garbus" do wierszy o tych samych tytułach i "Wróżbiarz" z interpretacji wiersza "Dla legendy". Uczestnikami pleneru byli: Andrzej Mosio, Alicja Adamczyk,  Monika Bukała, Grzegorz Czarnota, Miłosz Flis, Adam Grudzień, Karol Pomykała oraz Przemysław Kudlicki.
Sponsorem przedsięwzięcia było BiuroTurystyczne "Quand".

Metafizyka  
Kraina, gdzie żyć łatwiej i konać mniej trudno -
Gdzie wieczność już nie tajnie wystawa na straży
Trosk doczesnych - gdzie bardziej jest bosko niż ludno -
I gdzie każdy za wszystkich nie cierpi - lecz marzy!
 
   
Są tu sady bez wyjścia i groble, nad szybą
Owej rzeki wyśnione, co kiedyś wytryśnie -
I niejeden tu pałac w zagąszczu Ci błyśnie,
Godny tego, by nie był niczyją siedzibą!
 
   
Są tu w lasach mrowiska, wzniesione nad drogą,
Gdzie wre praca snów rojnych - odwieczna i bratnia -
I jest tu owa cisza błekitna, ostatnia
Z tych, co jeszcze na uśmiech zdobywać się mogą.
 
   
Tylko czasem na polu jakiś krzyż skrzydlaty
Wiatraka, mielącego mgły marzeń i ciernie,
Brakiem boga na sobie zlękniony niezmiernie -
Szaleje i skrzydłami uderza w zaświaty!
 
   
Bywalec tych uroczysk, powabnych swym tronem,
Umie błysków najmniejszą wyśledzić nieznaczność,
I w szczelinie pomiędzy istnieniem a zgonem
Dojrzeć gwiazdę niezgorszą lub niezłą opatrzność...
 
   
Lecz się nigdy nie strwoży, zrozumie zbłąkany,
Bezkrólewiem w niebiosach lub własnego cienia
Zgubą w jarach - lub zbytnią łatwością zamiany
Jednych cudów na drugie... Niech cud też się zmienia!
 
   
Jego tylko tu nęci nie zwiedzona grota
Lub kwiat jeszcze nie znany, lub muszla co rzadsza -
I na wszelki przypadek wtórego żywota
Duszę swoją w te dziwy chętnie zaopatrza...
 
   
On tu przyszedł sam przez się, by własne szaleństwo
Karmić strawą najlepszą na ziemi i niebie -
I nad brzegiem przepaści wytańczyć dla siebie
Jeden lęk drogocenny lub niebezpieczeństwo!...
  

Przechodzień  
Zgony liliowe w pustce nad drogą,
I nic - i bezbrzeż trwa!
Do traw bezbrzeży i do nikogo
Wołałem: "Zbaw mnie, zbaw!"
 
   
A szedł przechodzień... Nie wiem, dlaczego
Dłonią mi podał znak.
Może pomyślał, że to do niego,
Do niego wołam tak!
 
   
A była cisza, jakby świat minął, -
Trwał jeszcze słońca brzeg -
A on na ciszę oczami skinął,
Zrozumiał coś i rzekł:
 
   
"Nie mam ni chleba, ni sił, ni domu!
Jak ty - bez jutra łkam.
To - ja, nie znany z klęski nikomu!
To - ja! Ten sam, ten sam!
 
   
Śmierć moja w jarach namiot rozpina,
Zagrodę - spalił wróg.
Gdy przedostatnia bije godzina,
Sny niszczy Bóg, sam Bóg!
 
   
Lecz ufam jeszcze jednemu snowi,
Że się wypełni wczas!
Cokolwiek zorza w tym śnie zróżowi,
Podzielę między nas!"
 
   
I przysiągł wierność mojej żałobie
Na wszystkie życia dnie!
I dłonie, dłonie podał mi obie,
I zbawił, zbawił mnie!
 

Dla legendy  
Często wróżbiarz, co własnej nie wywróżył doli,
Nagłym skokiem na trwogę i bladością czoła
Skupia widzów, krwi żądnych, i szerzy dokoła
Postrach, nie pozbawiony grozy i swawoli!
 
   
Cały w znakach piorunnych i piętnach zagłady
Przed oczyma ciekawych obnaża sam siebie -
I nagi aż do nieba, bezwstydny i blady
Czuje się bohaterem, jak trup na pogrzebie!
 
   
Aktor, godny za widza mieć boga w niebiosach,
Choć sam wpada w wytrawne swoich guseł szpony -
Marząc skrycie o rajskich zaciszach i rosach,
Z uśmiechem wyczekuje ostatniej zasłony!...
 
   
Bo wie, że gdy na śmierci niebotycznych szczudłach
Przeskoczy ziemskich źródeł zwierciadła i kwiaty,
Pozostawi legendę, odbitą w tych źródłach,
O straszliwym rycerzu, co niegdyś, przed laty...
 
   
Tak! - dla niej, dla niepewnej, dla swojej dalekiej,
Że go może przygarnie - wiernego przybłędę -
Nie szczędzi niecnych trudów i dziwnej opieki,
I krew mężnie przelewa - za baśń, za legendę!
 
   
Bo ta siostra wieczności, kwiaciarka wspomnienia,
Gdy go w gmachu zaklętym na śmierć ukołysze,
Obdarzając istnieniem z dala od istnienia,
Da mu w jednym napoju - i tryumf i ciszę.
  
   
A zdzierając zeń ziemską powłokę obłudy
I zdobiąc pierś rycerskim złotem i żelazem,
Na ów cud go pasuje, ażeby zarazem
I był sobą i nie był!... O, cudzie nad cudy!
  
   
I kiedyś czyjeś usta, zbudzone ku wiośnie,
Szepną o nim na pamięć choćby jedno słowo
Lub przyśgiew nieodparty, lub gwiezdną przenośnię
Która duszę z wszechświatem spokrewnią na nowo!..
  



„GARBUS”

Mrze garbus dosyć korzystnie:
W pogodę i babie lato.
Garbaty żywot miał istnie,
I śmierć ma istnie garbatą.

Mrze w drodze, w mgieł upowiciu,
Jakby baśń trudną rozstrzygał,
A nic nie robił w tym życiu,
Jeno garb dźwigał i dźwigał.

Tym garbem żebrał i tańczył,
Tym garbem dumał i roił,
Do snu na plecach go niańczył,
Krwią własną karmił i poił.

A teraz śmierć sobie skarbi,
W jej mrok wydłużył już szyję,
Jeno garb jeszcze się garbi,
Pokątnie żyje i tyje.

Przeżył swojego wielbłąda
O równą swej tuszy chwilę,
Nieboszczyk ciemność ogląda,
A on - te w słońcu motyle.

I do zmarłego dźwigacza
Powiada, grożąc swą kłodą:
"Co ten twój upór oznacza,
Żeś w poprzek legł mi przegrodą?

Czyś w mgle potracił kolana?
Czyś snem pomiażdżył swe nogi?
Po coś mię brał na barana,
By zgubić drogę w pół drogi?
rzezba.jpg
Czemuś łbem utkwił na cieniu?
Z trudem w twych barach się mieszczę!
Ciekawym, wieczysty leniu,
Dokąd poniesiesz mnie jeszcze?"







„Garbus” – wg projektu Andrzeja Mosio.    Wykonanie Andrzej Mosio i Paweł Bernik

Rzeźba powstała na plenerze rzeźbiarskim poświęconym twórczości Bolesława Leśmiana, który miał miejsce w samym sercu Roztocza na przepięknej polanie śródleśnej nazwanej dla uczczenia obchodów Roku Leśmianowskiego  „Łąką Leśmiana”.  W słoneczne oraz deszczowe dni, ze spoconym czołem grupa ośmiu studentów, UMCS-u Wydziału Artystycznego Instytutu Sztuk Pięknych z Lublina, zmagała się z topolowymi kłodami obrabiając je siekierką i dłutem. Plener odbył się pod pieczą prof. Sławomira Mieleszko i mgr Piotra Zieleniaka, opiekę merytoryczną sprawował mgr Paweł Bernik. Główne założenia przedsięwzięcia to, trening swoich umiejętności snycerskich i interpretacji poezji, czego wynikiem jest „GARBUS”. W ramach pleneru realizowano trzy projekty inspirowane twórczością Bolesława Leśmiana, jeden z nich właśnie stoi, a właściwie leży przed Tobą, reszta, niestety, została na „Łące Leśmiana”, ponieważ są tak monumentalne że nie sposób je gdziekolwiek przetransportować.

Uczestnicy pleneru.: Andrzej Mosio, Alicja Adamczyk,  Monika Bukała, Grzegorz Czarnota, Miłosz Flis, Adam Grudzień, Karol Pomykała oraz Przemysław Kudlicki.

Serdeczne podziękowania dla Biura Turystycznego „Quand” za wszelką  pomoc w realizacji przedsięwzięcia.
« wstecz   dalej »

Biuro Turystyczne QUAND - wycieczki na Ukrainę, po Roztoczu

roztocze sklep księgarnia mapy przewodniki ukraina lwów

Pogoda na Roztoczu
Informacja Tur.

Współpraca

Roztocze na FB
Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 12824325 odwiedzających
 
Góra Góra