Górecko Kościelne. W parafialnym ogrodzie stanie rzeźba Nikifora, polskiego malarza prymitywisty W słomianym kapeluszu, z paletą i pędzlem, ubrany w chłopską sukmanę. Prosty i zwyczajny. - Bo takie jest Górecko – mówi ks. Tadeusz Sochan, proboszcz góreckiej parafii.
Rzeźba Nikifora to jego pomysł. Skąd taki? - Pełno wokół naszego kościółka drewnianych świątków i kapliczek. Krzywe, swojskie. Taka była twórczość Nikifora. Taki był on sam - tłumaczy ks. Sochan.
 Nikifor, zwany też Nikiforem Krynickim (naprawdę - Epifaniusz Drowniak), urodził się w 1895 r. w Krynicy Górskiej. Był synem Eudokii Drowniak, ubogiej głuchoniemej Rusinki, która trudniła się noszeniem wody do krynickich schronisk i pensjonatów. Kobieta wychowywała chłopaka samotnie, żyli w wielkiej biedzie. To po niej Nikifor odziedziczył wadę słuchu i wymowy. W czasie I wojny światowej Epifaniusz stracił matkę. Nie umiał się porozumieć z otoczeniem, mówił bełkotliwie i niewyraźnie, traktowano go więc jak odmieńca. Uważano go za upośledzonego psychicznie kalekę. Natura obdarowała go jednak niepowtarzalnym talentem. Malował na kawałkach tektury, okładkach zeszytów, skrawkach papieru. Uwieczniał na nich autoportrety, widoki krynickich willi i cerkwie. Stworzył blisko 40 tys. dzieł. Jego talent został doceniony dopiero pod koniec życia artysty. Świat artystyczny uznał go za jednego z najwybitniejszych malarzy tzw. naiwnych, prymitywistów. her Pełna wersja tekstu znajduje się w wydaniu TZ nr 2 z dnia 9 stycznia 2008 r.
|