Strona główna arrow Archiwum Nowości arrow Bitwa pod Józefowem 20.10.2007
| piątek, 16 maja 2008| Imieniny obchodzą: Andrzej, Małgorzata, Wieńczysław|
 
 
Galeria
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Turystyka
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Kolporter RSS
Advertisement
Aktualności
Bitwa pod Józefowem 20.10.2007 Drukuj
Zabawa w wojsko. Relacja z bitwy Roztoczańskiej Grupy Bojowej.
Odbieram Maila i czytam:
- Zapraszam na manewry 20.X.2007 w Józefowskich kamieniołomach. RGB (Roztoczańska Grupa Bojowa). - Myślę sobie "fajnie jeszcze tam nie byliśmy, a kto jedzie?" Sprawdzam w sieci kto się deklaruje.
- Biłgoraj i Józefów RBG,
- Lublin P.A.T. , C.A.T.S. oraz niezrzeszeni (bez przynależności do grupy)
- Zamość Z.O.M.O.
no i my Eagle Six. Seria szybkich telefonów, już wiem że jedzie tylko dwóch ludzi z mojej grupy. Dowodzę Eagle Six już piąty rok i nie jedno widziałem ale perspektywa starcia się z dużą ilością przeciwników w dodatku o wiele lepiej doświadczonych i uzbrojonych rodzi w mojej głowie chorą ciekawość a na ustach lekki uśmieszek.

Noc przed wyjazdem. Leje jak z cebra a w dodatku jeden z moich ludzi musi się wycofać o ile nie naprawi sprzętu. U mnie wszystko spakowane, przesmarowane i trzy razy sprawdzone ale jak tak dalej pójdzie to nie sprzęt nas zatrzyma tylko pogoda. Rano szczęście chmury się rozeszły. Jadę zerówką bo z przystanku blisko na dworzec busów. Żona wysiada przystanek dalej więc po buziaku dla niej i półtora rocznej córeczki i już jestem na stacji.Pełno ludzi, wszyscy jakoś dziwnie na mnie patrzą ale kumple widzę już są więc sam nie jestem. Rzut okiem na sprzęt. Wszystko OK. Kolejny fuks. Jeden znajomy ma akurat trzy wolne miejsca w Jeepie więc jedziemy za darmola.

Bitwa pod Józefowem

Na miejscu okazuje się że sporo ludzi nie przyjedzie. Przestraszyli się wczorajszej pogody i deszczu. Trudno będzie nas trochę mniej. Ktoś z RGB postanowił nas oprowadzić po terenie manewrów i wytłumaczyć że nie wolno wychodzić poza taśmę bo to miejsca szczególnie niebezpieczne. Uskoki, pionowe, siedmiometrowe ścianki i skarpy sporo lasu i jeszcze więcej pola. W środku wielki wąwóz podziurawiony dawnymi wykopaliskami. Będzie ciężko, nawet bardzo ciężko. Wracamy na parking a tam właśnie zajeżdżają niezrzeszeni z Lublina. Piotrek i Szary Wilk, Syn i ojciec. Syn od kilku lat uczestniczy w rekonstrukcjach bitew II wojny światowej. Wilk jest na emeryturze, służył w oddziałach specjalnych Żandarmerii Wojskowej. Z nimi przyjechał jeszcze Bratek z Ojcem. Mają bardzo dobry sprzęt ale to kompletne żółtodzioby jak sami wspomnieli. Kilka podstawowych Airsoftowych pytań w stylu ile to maleństwo ma fps'ów? itp.: i już są CATS'i z Lublina. Wszyscy w jednakowych mundurach i z takim samym wyposażeniem tylko broń mają jaka komu wygodniejsza.

Biwa pod Józefowem RGB

Krótkie wprowadzenie w scenariusz. Grupa atakująca jest desantowana spadochronowo około 600 metrów od celu którym są trzy rakiety balistyczne dalekiego zasięgu trzeba je zniszczyć. Zniszczenie symuluje odpalenie specjalnej świecy dymnej. Druga grupa broni tych rakiet. Podział prosty RGB kontra reszta. A więc walczymy z lublinianami. Moneta w powietrzu i po chwili na dłoni szarego wilka wypada Orzeł. Atakujemy!

Airsoft Roztoczańska Grupa Bojowa

Wystrzał petardy miał sygnalizować start ale jak idą wszyscy to przecież nie zostanę w bazie sam. Szary wilk z daleka robi zdjęcia zdradzając pozycję wroga więc idziemy. Mamy sporo czasu na dojście byle się nie dać trafić. Razem z jedynkami dochodzę do mniej więcej połowy pola. Szybki przypływ adrenaliny uderza mi do głowy. Pociski wroga odbijają się od marnej osłony jaką daje usypisko żwiru. Wiem że długo tu nie mogę zostać bo snajper zaraz się wstrzeli. Odruchowo patrzę do tyłu. Gdzie jest reszta. Zostało nas czterech. Kumpel oberwał więc krzyczy "MEDYK". Próbuję mu pomóc ale jak tylko się ruszam z miejsca kula przelatuje mi tuż koło oczu. Ufff to był fart, trzeba szybko zmienić pozycje. Po prawej słyszę już znajomy klekot. Druga grupa nawiązała ogień z wrogiem. Szybko przebijam sie na drugą stronę i chowam w zaroślach. Od czasu do czasu strzelam do gościa, który uporczywie wystawia głowę zza węgła. Jakoś nie mogę się wstrzelić ale póki co nikt mnie jeszcze nie namierzył. Wreszcie wyciągnął czerwoną szmatę no w końcu oberwał ale od kogo? Słyszę za plecami kroki. Nerwowy odruch każe się odwrócić i nacisnąć na spust. Mam jeszcze trochę refleksu to resztki drugiej grupy. Zeszli ze skarpy żeby wzmocnić środek. Wciąż się przebijamy kawałek po kawałku. Długa seria miażdży moich towarzyszy. Herr Sister się skarży - przecież ta skarpa jest wyłączona z obszaru walki. Już wiem co się stało. Przeciwnik ustawił się w niedozwolonym miejscu ale walka trwa nadal. Cofam się z rannymi. Kiedy znikają mi z oczu chowam się w środku pola na dużym porośniętym krzakami wyrobisku. Zostało nas dwóch. - Dobra dostałem słyszę zza pleców. No to nieciekawie się układa jestem sam dookoła wróg. Moja drużyna nie pojawi się wcześniej niż za osiem minut. Przeleżę tu i kiedy przyjdą powystrzelam przeciwników w plecy. Pech jeden mnie zobaczył, krótka wymiana ognia, wracam do swoich. Zabrakło 2 minut.

Bitwa pod Józefowem

Zabawa skończyła się późnym wieczorem po ognisku. Moja grupa musiała pożegnać się wcześniej. Brak prywatnego transportu wymusił podróż autobusem. Zdobyte doświadczenie wykorzystamy przy okazji kolejnego zlotu. Kilka siniaków i rozbity nos - niewielka cena za cały dzień zabawy w wojnę. Adrenalina powoli się obniża i zaczynam odczuwać zmęczenie. Zanim zasnę przejrzę jeszcze zdjęcia.

Sklep Internetowy z militariami

tekst i foto: J@-Kubek
« wstecz   dalej »

Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Pogoda
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 1361223 odwiedzających

 
Góra Góra