Strona główna arrow Archiwum Nowości arrow Skwer Chęcińskiego
| piątek, 09 maja 2008| Imieniny obchodzą: Grzegorz, Katarzyna, Karolina|
 
 
Galeria
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Turystyka
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Kolporter RSS
Advertisement
Aktualności
Skwer Chęcińskiego Drukuj
Gmina Susiec chce uhonorować pochodzącego z tej miejscowości słynnego reżysera.
- Bardzo chciałbym, aby postać pana Sylwestra Chęcińskiego została w jakiś sposób uhonorowana w naszej miejscowości. Przecież trudno wątpić, że ten człowiek nie ma sobie równych w historii Suśca – mówi wójt gminy Franciszek Kawa.


Po raz pierwszy taki pomysł w wójtowej głowie zaświtał w czerwcu ubiegłego roku. Wówczas to gmina przygotowywała się do uroczystego otwarcia w Suścu parku, położonego w pobliżu domu, w którym wychowywał się późniejszy znakomity filmowiec. W związku z tym wójt Kawa uznał, że park powinien nosić imię Chęcińskiego. - To przecież wyjątkowa okazja, by w jakiś sposób uhonorować tego człowieka - mówi. - Park ma około pół hektara, jest ogrodzony niewysokim murkiem z kamienia, jest w nim m.in. kaskada wodna oraz scena, na której mogą odbywać się imprezy plenerowe.


Niestety, akurat w przeddzień uroczystości doszło do tragedii - w wypadku samochodowym zginęło pięciu mieszkańców gminy. Oczywiście imprezę odwołano, sam pomysł z nadaniem imienia też został zarzucony. Jednak do czasu.


Teraz Franciszek Kawa postanowił go wreszcie zrealizować. Ma nadzieję, że mieszkańcy gminy udzielą wsparcia. Udało się już zdobyć przychylność kilku osób. W najbliższym czasie wójt zamierza zwrócić się o opinię w tej sprawie m.in. do Rady Gminy, dyrekcji szkoły i domu kultury, księdza proboszcza... Jeśli będzie akceptacja, wówczas pozostanie już wystąpienie do Rady Gminy o podjęcie stosownej uchwały.


W całej sprawie jest jednak jedno "ale". Te wszystkie działania nie będą miały sensu bez zgody Sylwestra Chęcińskiego, któremu wójt Kawa już przedstawił swój pomysł. - Reżyser nie powiedział "nie" - pociesza się pomysłodawca.


Niestety, nie powiedział też jednak "tak", co sprawia, że inicjatywa znalazła się w zawieszeniu.


Bohater niniejszego tekstu przyszedł na świat w Suścu 21 maja 1930 roku. Mieszkał przy ul. Długiej. Jego ojciec pracował w tartaku, potem handlował drewnem. W 1939 r. rodzina Chęcińskich przeniosła się do Zamościa.


Już w latach 50., jeszcze jako student szkoły filmowej, chciał nakręcić dokument, dla którego inspiracją były wydarzenia zapamiętane z Suśca czasów wojny. Jednak do realizacji projektu nie doszło z przyczyn politycznych. Po latach reżyser powrócił do tego pomysłu, ale postanowił zrobić film fabularny. Tak powstała "Agnieszka '46". Jednak nim do tego doszło, Chęciński nakręcił film, który do dziś należy do ulubionych przez widownię dziecięcą i "przy okazji" odkrył aktora, którego kreacjami cała Polska zachwycała się później wielokrotnie. Mowa o debiutanckim filmie pana Sylwestra - "Historii żółtej ciżemki" (1961) i o 9-letnim wówczas Marku Kondracie, który zagrał tu główną rolę. Chęciński wybrał go spośród 1500 kandydatów. Jak przed kilkoma laty opowiadał TZ sam reżyser, tematyka filmu nie była tą, jaką sobie wymarzył. On chciał wówczas "ruszyć bryłę z posad świata", tymczasem przyszło mu robić film dla dzieci. Ale wyboru nie miał żadnego. Takie były czasy, że o wszystkim decydowała "góra". Co gorsza, po kilku dniach na planie doszedł do wniosku, że nie za bardzo potrafi pracować z dziećmi. Był nawet bliski rezygnacji, jednak na szczęście kłopoty stopniowo znikły, a film okazał się bardzo udany. Zdobył nawet nagrodę na festiwalu w Wenecji.


Sielanką nie była też bynajmniej praca na planie najsłynniejszej komedii nie tylko w dorobku samego pana Sylwestra, ale w całej historii naszej kinematografii, czyli filmu "Sami swoi" (1967). Nie dość, że wszyscy odradzali mu kręcenie filmu o niezbyt dobrze widzianej wtedy tematyce wiejskiej, co już było powodem niemałego stresu, to jeszcze okazało się, że odtwórcy dwóch głównych ról - Wacław Kowalski (Pawlak) i Władysław Hańcza (Kargul) - mają tak różne aktorskie charaktery, że zgrać ich jest bardzo trudno. - Kowalski do każdej sceny "dojrzewał" bardzo szybko, był niezwykle spontaniczny. Hańcza odwrotnie - nim "dojrzał", Kowalski już zdążył opaść z emocji - wspomina Sylwester Chęciński.


Tomasz Świrgoń


Pełna wersja tekstu znajduje się w wydaniu TZ nr 12 z dnia 19 marca 2008 r.


 

 
« wstecz   dalej »

Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Pogoda
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 1321530 odwiedzających

 
Góra Góra