| |
Lokalna Organizacja Turystyczna ROZTOCZE |
|
|
|
|
|
|
Hrabia Antoni Łoś byłby dumny |
|
Narol XVIII-wieczny pałac odzyskuje dawny blask. Do ostatniej chwili trwały prace przy dachu zabytkowego pałacu w Narolu. Kiedy na piątek, 19 grudnia, zaplanowano odbiór przez konserwatora zabytków nowego pokrycia XVIII-wiecznogo pałacu w Narolu, okazało się, ze zabrakło 300 gąsiorów. Od świtu pracownicy kładli dowieziono w ostatniej chwili ceramiczne dachówki, by od godziny dziewiątej mógł rozpocząć się odbiór nowego dachu toi przepięknej, narolsklej perły Roztocza.
O krótki opis historii remontu dachu Zespołu Pałacowo-Parkowego w Narolu poprosiliśmy prof. Władysława Kłosiewicza - właściciela tego obiektu i prezesa Fundacji Pro Academia Narolense oraz jego brata Bogusława Kłosiewicza - sekretarza fundacji.
- W 2007 roku podjęliśmy decyzję o całkowitej wymianie więźby dachowej, choć na początku były plany jedynie remontu. Ale kiedy dokładnie przyjrzeliśmy się starej więźbie okazało się, że oprócz ogromnego przegnicia w obecnej konstrukcji, nie ma możliwości zagospodarowania poddasza, a to było jednym z naszych założeń. Wprowadzenie tego planu w życie okazało się jednak sporym wyzwaniem. Specjalny projekt zmusił nas do wykonania pewnych bardzo skomplikowanych prac. Między innymi uzupełniono ubytki w ścianach nośnych, na których stanęły konstrukcje dachowe. Wybudowano całkowicie nowe kominy, gdyż stare nadawały się jedynie do rozbiórki Wykonano specjalne poduszki betonowe w stropach, a wszystkie (teraz niemal niezauważalne) podpory i wsporniki na poddaszu usytuowano na ścianach nośnych - nic nie spoczywa na stropach pałacu! Nadmieńmy, że konstrukcja dachu wraz z dachówkami waży ponad 100 ton! Żeby jeszcze bardziej zobrazowaćogrom prac przygotowawczych powiedzmy, że uzupełnienie ubytków w ścianach pochłonęło 300 000 sztuk cegieł.
- Pierwszy etap, który obejmował wymianę starej i postawienie nowej więźby trwał trzy miesiące (od października do grudnia) 2007 roku. Udało się przed zimą, a na wiosnę miało rozpocząć się krycie dachu. Jednak ekipa z okolic Tomaszowa Lubelskiego w ostatniej chwili wycofała się z uzgodnień i zostaliście bez wykonawcy. Jak poradziliście sobie w tej sytuacji?
- Tak było, a co gorsze okazało się, że znalezienie odpowiednich fachowców do takiej pracy jest niezwykle trudne. Z pomocą przyszedł nam konserwator zabytków, który wskazał firmę godną zaufania i należącą do najlepszych w Polsce. Pojechaliśmy do Wysocka, gdzie firma „Janosik" z Limanowej (bo o niej mowa) kryła podobny obiekt do naszego. To było to, czego szukaliśmy! Znakomici górale, sumienni i dokładni w swoim fachu, w tej chwili właściwie specjalizujący się w tak dużych obiektach zabytkowych. To, co zrobili przy naszym pałacu było doprawdy mistrzostwem, a że pogoda była dla nas łaskawa, to całe prace udało się bezproblemowo ukończyć jeszcze przed opadami śniegu.
-Teraz jest lepiej - dodaje Bogusław Kłosiewicz. - Otrzymujemy wiele wsparcia z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jednak tak dobry klimat jest dopiero od kilku lat. Na nasze słowa podziękowania zasłużył przede wszystkim Generalny Konserwator Zabytków Tomasz Merta. Swoją wiedzą i pomocą służą nam: dyrektor Muzeum Pałacu w Wilanowie Paweł Jaskanis oraz dyrektor Wit Wójtowicz z Muzeum-Zamku w Łańcucie. Bardzo dobrze układa się też nam współpraca z władzami lokalnymi, na czele z burmistrzem Narola Stanisławem Wosiem.
- Kolejny etap prac remontowych to wstawienie okien, które realizowane będzie wczesną wiosną. Okna już są gotowe, a producentem jest lokalny wytwórca, firma „Natura" z Bełżca. W planach jest także malowanie elewacji pałacu oraz pokrycie orynnowania budynku specjalną farbą imitującą spatynowaną miedzianą blachę. Widzimy też pewne prace przed pałacem. Czy można czytelnikom powiedzieć o tym coś więcej?
- Rzeczywiście, rozpoczęliśmy prace przy terenach przed dziedzińcem. Wytyczone zostały ścieżki i sporządzony projekt klombów, trawników i ogrodów wokół posiadłości. Projekt przewiduje zasadzenie różnych roślin, trawniki, klomby kwiatowe, a także winnice. Musieliśmy wstrzymać chwilowo prace przy ogrodzeniu, gdyż przy drodze gmina planuje nowy chodnik i dopiero wtedy będzie możliwe usytuowanie naszego ogrodzenia. A w dalszych planach przewidujemy odtworzenie sławnej alei lipowej.
- Oczywiście będziemy towarzyszyć i bacznie przyglądać się pracom renowacyjnym w przyszłości, ale teraz zmieńmy nieco temat i porozmawiajmy o muzyce i aktualnych przedsięwzięciach muzycznych. Może powiedzmy, kim jest profesor Władysław Kłosiewicz?
Aktualnie wykładowca na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie, na kierunku klawesyn i interpretacje muzyki XVII i XVIII wieku, związany z Warszawską Operą Kameralną jako kierownik artystyczny. Prezentuje własne koncerty, recitale i przedsięwzięcia na większą skalę. Dodajmy, że do 2004 roku W. Kłosiewicz związany był z Uniwersytetem Sztuk Muzycznych i Teatralnych w Grazu (Austria) jako profesor klawesynu i interoretacii barokowej, gdzie przez siedemnaście lat był wykładowcą. Laureat nagród w Polsce i za granicą, m.in. Paryżu, Gijon, Monachium. Laureat ogólnopolskiej nagrody muzycznej „Fryderyk", założyciel Fundacji Pro Academia Narolense oraz zespołu muzyki dawnej „Narol Baroque".
Czy mógłby Pan pochwalić się czytelnikom swoim ostatnim projektem?
- Moją ostatnią realizacją jest „Giulio Cesare" (Juliusz Cezar -przyp. red.), którą wystawiła Warszawska Opera Kameralna. Jest to pierwsza polska realizacja opry J.F.Haendla, z użyciem historycznych instrumentów, z udziałem czołówki młodych polskich śpiewaków wyspecjalizowanych w muzyce baroku. Przy tej okazji zostało zrealizowane nagranie, wydane w pięknej formie 3-płytowej. W projekcie, oprócz gry na klawesynie, powierzono mi kierownictwo muzyczne i dyrygenturę. Jako ciekawostkę powiem, że wielu znamienitych artystów uczestniczących w tym dziele występowało już w Narolu! Poiedzmy tutaj o takich gwiazdach jak: Olga Pasieczna, Anna Kowalska czy Anton Birula. W przyszłym roku przypada 250. rocznica śmierci J.F.Haendla i przy tej okazji opera zostanie pokazana m.in. na Festiwalu Twórczości Jerzego Fryderyka Haendla.
- Czego życzyć Panom i Fundacji w Nowym Roku?
- Przede wszystkim czasu na odpoczynek i wytchnienie, bo tego najbardziej brakuje. Kiedy trzy tygodnie temu występowałem dla korpusu dyplomatycznego w ambasadzie polskiej w Wiedniu, na zaproszenie ambasadora Jerzego Margańskiego, myślami byłem już w Warszawie i Narolu. Zastanawiałem się, czy zdążymy z pracami na odbiór konserwatora zabytków. Wszystko w ciągłym pośpiechu. Dlatego teraz marzymy o odpoczynku i oby przyszły rok pozwolił cieszyć się z udanych realizacji kolejnych zamierzeń i planów.
Narolskie Centrum Informacji
Tygodnik Tomaszowski nr 52 z dnia 29 grudnia 2008 r.
|
|
|
|
|
|
|
Licznik odwiedzin |
|
Odwiedziło nas: 12830108 odwiedzających
|
|
|