Tomaszów Lubelski – Hrebenne – Teniatyska – Kornie – Mosty Małe – Teniatyska – Tomaszów Lubelski.
Dnia 24 stycznia 2010 r. część członków nieformalnej grupy PGR postanowiła zmierzyć się z ok. -20 stopniowym mrozem.
Wyjechaliśmy z Tomaszowa Lub. ok. godz. 11.30 w kierunku Hrebennego. Naszym pierwszym celem była Cerkiew znajdująca się niedaleko przejścia granicznego. Położona na wzniesieniu, przepięknie wkomponowująca się w infrastrukturę terenu. Z ulicy do Cerkwi prowadzą schody, którymi idzie się ok. 5 min. Uwaga można dostać zadyszki :D Niestety ze względu na remont Cerkiew w chwili obecnej jest nieczynna. Postanowiliśmy, że trzeba będzie tutaj wrócić wiosną, kiedy już zacznie się sezon rowerowy.
Następnie z Hrebennego pojechaliśmy do Teniatysk, gdzie zostawiliśmy samochód nieopodal przystanku PKS. Uzbrojeni w termos z cieplutką herbatą i kawą ruszyliśmy w poszukiwaniu cmentarza unickiego pochodzącego z XVIII w. znajdującego się według mapy w odległości ok. 1 km od nas za rzeką Sołokiją. Same Teniatyska zostały osadzone w 1508r. przez Wołochów. Ku naszej radości idąc szlakiem na wzgórzu po prawej stronie zobaczyliśmy cmentarz.


Dalszy plan naszej wycieczki był dość odważny- przynajmniej dla mnie :D Chcieliśmy pieszo pokonać ok. 13km. A mianowicie zrobić pętelkę Taniatyska- Kornie- Mosty Małe –Teniatyska. Hmm, ciekawe tylko czy drogi, którymi chcemy iść są odśnieżone?. Jeżeli nie, to czeka nas przeprawa przez śnieżne zaspy i zmaganie się z własnym samozaparciem. Pomimo niemych obaw z optymizmem i entuzjazmem ruszyliśmy przed siebie.


Wychodząc z miejscowości Tenaityska z zachodu na wschód pojawiły się na horyzoncie bunkry, jest ich na tym terenie dużo i są położone blisko siebie. Miejsce to pod budowę umocnień wybrano nie przypadkowo. Można było stąd prowadzić skuteczny ogień zaporowy przeciwko napastnikom uderzającym po osi drogi Tomaszów - Rawa Ruska - Lwów.

Jak się okazało po niedługim czasie, warto w minusowej temperaturze przebywać blisko przyrody, ona potrafi cieszyć nasze oczy i serca.


Przedzierając się przez pola i lasy (małe, duże) spotykamy stada saren, które cały czas nas bacznie obserwują i śledzą. Dzięki nadpobudliwości ruchowej tych zwierząt, korzystamy ze ścieżek wydeptanych przez nie. To nam zdecydowanie ułatwia śniego-chodzenie. W oddali na horyzoncie pojawia się malowniczo położona cerkiew w Korniach oraz przyległy stary cmentarz.


Robi się już późno i coraz zimniej, kawka już prawie wypita. Zmierzamy w kierunku Mosty Małe, po zawianej śnieżnej drodze docieramy do punktu widokowego (super miejsce), robiącego duże wrażenie. Znajdującego się na wzgórzu z, którego widzimy potężne elewatory w Lubyczy Królewskiej, na zachodzie rozciąga się przepiękny widok na wzgórza Goraje (Horaje) Roztocza Południowego (Rawskiego) oraz potężne Lasy Monastyrskie, na południu widzimy wzgórza na terenie Ukrainy (Smolaki w okolicach Rawy Ruskiej). 

W ten sposób dochodzimy do wioski Mosty Małe, gdzie przy skrzyżowaniu dróg znajdują się pozostałości cerkwi. Jaka radość zapanowała, gdy zobaczyliśmy utwardzoną drogę do Tenaitysk. Jeszcze po łyku ciepłej herbaty i idziemy dalej, jest już po 16.00 powietrze coraz mroźniejsze. Nabieramy coraz bielszych kolorów: nasze czapki, rzęsy, włosy w nosach są już oszronione i zamarzają. Uff za zakrętu widać nasz samochód. Jednogłośnie ustaliliśmy, że zasługujemy na nagrodę w postaci kebaba, za naszą dzisiejszą wyprawę, a przede wszystkim za hart ducha.
|