| W dniu 12 stycznia 2010 grupa śmiałków PGR z Tomaszowa Lubelskiego późnym wieczorem wybrała się w poszukiwaniu Leliszki- najbardziej zagubionego na Roztoczu niewielkiego cmentarza. Zapraszamy do przeczytania pasjonującej relacji.
|
Leliszka dawna miejscowość w gminie Jarczów nad lewym brzegiem rzeki Sołokija w pobliżu miejscowości Korhynie i Żurawce. Jeszcze po II wojnie światowej znajdował się tu funkcjonujący drewniany młyn wodny oraz dworek myśliwski, w którym po wojnie mieściła się leśniczówka. Obecnie nie ma już mieszkańców i nielicznej zabudowy (poza młynem i dworkiem przed wojną było zabudowanie pełniące rolę hotelu dla pracowników sezonowych). Miejsce odwiedzane jest przez wędkarzy - znajduje się tu spory zalew wodny na rzece Sołokija. W okolicy dawniej były użytkowane liczne stawy. Nad prawym brzegiem rzeki, w kierunku nadrzecznej wsi Dulne, znajduje się "najbardziej zagubiony na Roztoczu" niewielki cmentarz. Dawniej stała tu cerkiew, określana jako "cerkiew w Korhyniach" (ew. "w Korchyniach" lub "w Korchyni"). http://pl.wikipedia.org/wiki/Leliszka
W dniu 12 stycznia 2010 grupa śmiałków PGR z Tomaszowa Lubelskiego późnym wieczorem wybrała się w poszukiwaniu Leliszki- najbardziej zagubionego na Roztoczu niewielkiego cmentarza. Z Tomaszowa wyjechaliśmy do Bełżca samochodem ok. 22.00. Następnie uzbrojeni w pozytywną energię, zapał oraz światła, ciepłą herbatę i kawę ruszyliśmy pieszo czerwonym szlakiem z Bełżca do Żyłki. Temperatura wskazywała ok. 6 stopni poniżej zera. Pierzyna śniegu okrywała pobliskie pola, lasy i zapewne cmentarz, który chcieliśmy znaleść. (Kilka osób z PGR próbwało latem odnaleść to miejsce zapewniam, że nie jest to łatwe. Mapy nie wskazują dokłądnego położenia).
 Wspaniały śnieżny puch otulający drzewa i leśne drogi.  Wierzba, cieszy oczy, koi dusze.

MY naenergetyzowani :)
Po ok. 1 godzinie szukania cmentarza w miejscu gdzie prawdopodobnie powinien się znajdować - udało na się:). Niesamowita radość opanowała nasze serducha i oczy. Idąc niewielką dróżką , w głąb zagęszczającego się lasu po lewej stronie na niewielkim wzgórzu, gdzie kiedyś stała cerkiew pojawiły się w śnieżnej szacie nagrobki.  Nasze poszukiwania wyglądały mniej więcej tak.
 A to już miejsce, którego szukaliśmy - Leliszka.
Cel osiągnięty możemy wracać do domu. Najpierw jednak jeszcze łyk ciepłej herbatki, kawy :). Parę głośniejszych rozmów na odstraszenie dzików, których śladów i ich ryć nie trudno było nie zauważyć.  Wracamy z powrotem. Jeszcze z godzinę drogi przed nami do Bełżca.
 Gdzieś w dali jasność cywilizacji przebijała.
I tak dotarliśmy do miejsca startu. Wszyscy zmączeni, ale zadowoleni z siebie, z odnalezienia pod osłoną nocy Leliszki nad rzeką Sołokiją. Kolejna wyprawa PGR zakończona i uwieńczona sukcesem. |