Strona główna arrow Archiwum Nowości arrow Dziennik z czasów okupacji (2)
| niedziela, 20 lipca 2008| Imieniny obchodzą: Czesław, Hieronim, Fryderyk|
 
 
Galeria
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Turystyka
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Kolporter RSS
Advertisement
Aktualności
Dziennik z czasów okupacji (2) Drukuj

Dziennik okupacyjny Adama Mastalińskiego, którego kolejny fragment publikujemy, dokumentuje życie codzienne Zamościa i okolicy w czasie okupacji hitlerowskiej.

Autor pisał go od maja 1942 r. do sierpnia 1944 r. Jako  kolczykarz zwierząt, objeżdżał wsie Zamojszczyzny i mógł zaobserwować, jak wygląda życie okupacyjne na wsi. Widział też, w jakich warunkach żyją mieszkańcy Zamościa. Swoje spostrzeżenia notował niemal każdego dnia w dzienniku, który udostępnił naszej redakcji syn autora Konrad Mastaliński. Skróty redakcyjne zaznaczono nawiasami.   
K.Cz.         

Sobota, 16 maja 1942
Ze wsi docierają niewesołe wieści. Dużo ziemi ornej leży jeszcze odłogiem, bo kompletny brak nasienia. Nasienie to było, ale podczas ekspedycji rekwizycyjnych wszystko zostało wymiecione na czysto. Jak musi być cienko u Szwabów, gdy siewne zboża zagrabili! (...) Również brak na wsi nasienia na kartofle. Baba była u mnie wczoraj z pobliskiej wioski i płakała, że nie może zasadzić kartofli... Niemcy robią gwałt, aby czymkolwiek zasiać te pustkowia. No i mają być sadzone buraki cukrowe i coś się tam koło tego robi. A gdzie chleb, zboża?
Niewesoło zarysowuje się perspektywa na zimę 1942/43. Przecie duże miasta już dawno nie dojadają, a nawet głodują w coraz szerszych rozmiarach. Ale co ja mówię, czy tylko w dużych? W naszym Zamościu dzieje się to już od dawna, a co mówić w większych miastach?
Duże pokrzepienie duchowe daje mi książka pt. „Dzieje Polaków na Syberii" Michała Janika. To jest, zwłaszcza na dzisiejsze czasy, książka bezcenna, droga, istna skarbnica tężyzny duchowej tych, co walczyli z inną przemocą i w innej epoce.

Poniedziałek, 18 maja 1942

Gdzieś w kwietniu poczęły nadchodzić niejasne wieści, że w okolicach  miasta i w całym powiecie lasy zaroiły się od jakichś band doskonale uzbrojonych ( terminem „bandy”, używanym przez autora, posługiwały się władze okupacyjne, które określały tak wszystkie grupy partyzanckie, dywersyjne, a także kryminalne – przyp. red. ) Bandy te zaczęły dopuszczać się rozmaitych rabunków do tego stopnia, że stało się niebezpiecznym mieszkać na wsi. Ziemiaństwo zaczęło przenosić się do miasta, zaś sami Niemcy pojedynczo lub mniejszymi grupami nie mogli się pokazywać w powiecie, gdyż bandy te napadały na nich. Toteż gdy życie w powiecie poczęło przybierać nienormalny charakter, Niemcy zorganizowali wielkie obławy, które jednak pełnego skutku nie dały. W tych walkach padło również kilku policjantów polskich. Niemcy rozwścieczeni niepowodzeniem akcji, ściągnęli artylerię i samoloty.  Walki trwają i w dzień i w nocy, zaś miasto od północy jest otoczone gęstym kordonem posterunków Niemców, którzy wszystko przetrząsają i każdego legitymują. Najwięcej oczywiście cierpią biedni chłopi, których najeżdżają raz bandy, raz Niemcy. Niektórzy sądzą, że to są partyzanci Stalina, wysłani przezeń aż na tak głębokie tyły. Jednak ci partyzanci, ściśle biorąc, nie dokonują żadnych dywersji i przeważnie zajmują się rabunkiem znękanej ludności wiejskiej. Jak by nie było, obecność ich sprawa dużo kłopotu naszym najeźdźcom.

Wtorek, 19 maja 1942

Walka Niemców z bandytami wkroczyła w taką formę, ze obecnie najwięcej cierpi nieszczęsne chłopstwo. Biada tej wsi, gdzie taka banda zatrzyma się na postój. Pod groźbą broni, bandyci zabierają chłopom pożywienie, a następnie nieraz u nich nocują. Niemcy wymyślili sposób zastraszenia ludności i zaczęli zwyczajnie masowo rozstrzeliwać chłopów, jak również palić wsie i zabierać zakładników. Dzikie to barbarzyństwo jest bezmyślnym w swoim założeniu, gdyż chłopi nie dobrowolnie, lecz pod przymusem „przyjmują” bandytów w swoich chałupach. Lecz u Niemców żadnego tłumaczenia nie ma (...) Ucierpiały srodze przez podpalenie i rozstrzeliwanie wsie: Wiszenki, Sitno, Horyszów Polski, Hajowniki i inne. Widziałem (...), jak pędzono do miejscowej „Rotundy” kilkunastu chłopów obitych, posiniaczonych i nagich do pasa (...). Szli bez jęku, jak skazańcy z jakimś kamiennym spokojem czy tępą rezygnacją na twarzach. (...) „Rotunda”, do jakiej ich zapędzono, zdobyła sobie makabryczną sławę jako miejsce, gdzie najeźdźcy już nieraz dokonywali masowych egzekucji.

Adam Mastaliński, opr K.CZ.
Tygodnik Zamojski 15.02.2006

« wstecz   dalej »

Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Pogoda
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 1548395 odwiedzających

 
Góra Góra