Strona główna arrow Archiwum Nowości arrow DZIENNIK Z CZASÓW OKUPACJI (4)
| niedziela, 20 lipca 2008| Imieniny obchodzą: Czesław, Hieronim, Fryderyk|
 
 
Galeria
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Turystyka
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Kolporter RSS
Advertisement
Aktualności
DZIENNIK Z CZASÓW OKUPACJI (4) Drukuj

Dziennik Adama Mastalińskiego, którego kolejny fragment publikujemy, dokumentuje życie codzienne Zamościa i okolicy w czasie okupacji hitlerowskiej. Autor pisał go od maja 1942 do sierpnia 1944 r. Relację udostępnił naszej redakcji syn autora Konrad Mastaliński.

* Piątek, 26 czerwca 1942
Niepokojące wieści podaje prasa gadzinowa. Coś się dzieje w tej Afryce Północnej? Niemcy posuwają się coraz dalej na wschód i weszły na teren Egiptu; Anglicy zaś cofają się tak szybko, że podobne jest to do ucieczki. Myślałem, że oprą się na granicy egipskiej... Jednak nie mają dość siły i cofają się. (...) Wszyscy chodzą smutni i zrezygnowani. Jakby na domiar złego, przyleci jakaś „kaczka" z bujdą o Norwegii, o zdobyciu Narwiku przez Anglików itp., żeby w parę dni rozchwiała się, wzbudzając tym większy upadek ducha.
Ja osobiście już od dawna tych wieści, puszczanych nie wiedzieć przez kogo, nigdy nie brałem i nie biorę na serio, dla tego też i nie miałem rozczarowania. Jedno wiem, że nie pozostało nam nic innego jak odczekać na rozwój wydarzeń, które dziś nie każą na siebie długo czekać. Ale i to czekanie jest po prostu nie do zniesienia i nerwy stale będąc w napięciu powodują wielkie wyczerpanie duchowe. Nie brak przy tym i innych cierpień natury fizycznej, kiedy człek nie dożywia się odpowiednio, nie dojada, głoduje lub gdy jest zimno i  nie ma czym w piecu napalić. Lecz czymże są nasze cierpienia w porównaniu do tych, co cierpią w obozach i więzieniach? (...)
* Niedziela, 28 czerwca 1942

Siedzę samotny w domu. (...) Czy wyjść może na spacer do miasta, do parku, jak dawniej? O nie! Lepiej nie! Wolę siedzieć w czterech ścianach i nudzić się. Nie lubię chodzić do miasta, a jak idę, to z konieczności z musu. Jakże się zmieniło oblicze naszego miasta i jego ulic. Doprawdy niezmiernie przykry i bolesny to widok. Wszędzie się widzi gromady żołdaków wałęsających się po ulicach, natomiast nie widzi się ani żywej duszy polskiej. Chyba jakiś wyrostek zawieruszy się tu i ówdzie. Pełno Niemców (cywilnych) i Niemek z bachorami i większymi dziećmi. Wszystko to wyżarte, spasione na polskim chlebie, chodzi nadęte i butne, lub się zaśmiewa i chichocze. Wszystkie pyski są roześmiane, radosne i tak bardzo zadowolone. Bo to przecież sprawiedliwa „Nowa Europa". A gdy i ta zgraja zniknie, ulice i plac rynkowy przeraża swoją martwotą i pustkowiem...
Gdy tak opustoszeje miasto, wówczas tęsknota jeszcze większa zawładnie człowiekiem i nie ma co robić, i trzeba uciekać do domu. Toteż nigdy do miasta nie idę, chyba że z musu. Bo jeszcze zaboli serce, gdy się spojrzy w te miejsca, gdzie dawniej na urzędach i murach znajdowały się nasze, artystycznie i pięknie wykonane godła państwowe. Taki kochany, taki swój był ten Orzeł Biały! Najeźdźcy wszystkie te godła starannie zniszczyli: na ratuszu, na gimnazjum, na poczcie oraz na gmachu sądowym. Ale nie wszystkie... W tym pogromie ocalał jeden Orzeł Biały, znajdujący się na gmachu Domu Ludowego (dawny kościół franciszkański, w którym w latach 1926-1993 mieściło się m.in. kino „Stylowy”, a od 1993 r. ponownie kościół pw. NMP – przyp. red). Dlatego, że wysoko lub dlatego, że mniej rzuca się w oczy ten Orzeł piastowski, do dziś ocalał i patrzy się z góry na zaborców. Trochę się dziwię, że Niemcy w swym szale nienawiści nie zniszczyli tego znaku naszego, na który zawsze z miłością rzucam okiem, skoro koło niego przechodzę (co ciekawe, orzeł ten zachował się na gmachu kościoła Franciszkanów do dziś! – przyp. red.) Chcę widzieć wtem coś symbolicznego i kto wie, czy nie doczeka on wolności. Oby tak się stało! Tymczasem zaś w miejsce zbitych Orłów naszych usadowił się złowrogi sęp niemiecki z nienawistną swastyką w szponach (...)

Adam Mastaliński, opr. K. Cz.
Tygodnik Zamojski 01.03.2006

« wstecz   dalej »

Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Pogoda
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 1548505 odwiedzających

 
Góra Góra