|
Ogniska zapłoną w okolicach Trzęsin, Gorajca, Radecznicy i Żelebska
Mieszkańcy Trzęsin, Radecznicy, Gorajca, Czarnegostoku, Żelebska, Smorynia, Wólki Kąteckiej w niecodzienny sposób od kilkudziesięciu lat pielęgnują tradycje świąt wielkanocnych. Właściciele posesji po mszy rezurekcyjnej i oporządzeniu gospodarstw wychodzą z rodzinami do okolicznych lasów i rozpalają setki ognisk symbolizujących objawienie się zmartwychwstałego Chrystusa. Rodzinne spotkania w plenerze w Wielką Niedzielę pod hasłem Meus mają już blisko 100-letnią historię. Ich nazwę zaczerpnięto z Ewangelii opisującej wędrówkę do wioski Emaus, pozbawionych wiary i pogrążonych w smutku, uczniów Chrystusa. – Ta tradycja przypomina o tym, jak do uczniów Chrystusa wędrujących do Emaus niespodziewanie dołączył ich Pan. Jednak o tym, że szli ze swoim Zbawcą, dowiedzieli się dopiero tego samego dnia wieczorem, gdy przy ognisku Chrystus dzielił się z nimi chlebem. Rozpalane ogniska nawiązują do tamtego wyjątkowego dnia oraz są wyrazem wspólnoty ludzi skupionych wokół ognia będącego symbolem zmartwychwstałego Chrystusa. Takie spotkania są ważne, bo cementują i zbliżają do siebie rodziny – podkreśla ks. kanonik Julian Brzezicki, proboszcz parafii w Trzęsinach. Wymarsz na Meus do roztoczańskich lasów jest wielkim rytuałem i mało kto świąteczny posiłek z tak zwaną święconką spożywa w domach. Tuż po porannych uroczystościach religijnych i nakarmieniu domowych zwierząt gospodynie pakują do koszyków potrawy. Przed wyruszeniem do lasów gospodarze obchodzą jeszcze swoje pole, co ma gwarantować obfitość plonów. Janusz Kawałko Kurier Lubelski 14.04.2006 |