Strona główna arrow Archiwum Nowości arrow U świętego Stanisława
| wtorek, 27 październikaa 2026| Imieniny obchodzą: Iwony, Sabiny, Wincentego|
 
 

Lokalna Organizacja Turystyczna ROZTOCZE

Turystyka
Informacja turystyczna
Noclegi
Noclegi -rezerwacje (cały świat)
Agroturystyka
Gastronomia
Szlaki rowerowe
Szlaki piesze
Spływy kajakowe
Stadniny koni
Ścieżki Edukacyjne
Rozkłady Kolej, PKS, BUS
Biura turystyczne
Organizacje
Grupa PGR
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Z poradnika grafomana
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Advertisement
Aktualności
U świętego Stanisława Drukuj
W tej wodzie, kto się obmyje z dobrą wiarą, od wszelkiej choroby będzie wolny” – powiedzieć miał święty Stanisław, który ponad czterysta lat temu objawił się w Górecku Kościelnym. Od tamtej pory miejscowość ta odwiedzana jest przez pielgrzymów
Do miejsca objawień prowadzi dębowa aleja. Najstarsze z drzew ma ponoć kilkaset lat. Wzdłuż drogi stoją drewniane kapliczki - stacje drogi krzyżowej, przed którymi przystają na chwilę pielgrzymi. W poniedziałek, 8 maja przyjechali tutaj na odpust św. Stanisława.

Św. Stanisław wzywa
Andrzej Kwiatkowski z Różańca przyjeżdża do Górecka, jak mówi, trochę z sentymentu, trochę z nawyku, ale zawsze z głęboką wiarą w św. Stanisława.
- Kiedyś mieszkałem w Aleksandrowie I, a w Górecku Kościelnym była moja parafia. Czuję się z nią związany. Tutaj ludzie bardzo ufają św. Stanisławowi, a jeśli ktoś naprawdę wierzy, to dostępuje łask, bo św. Stanisław pomaga ludziom w biedzie - przekonuje pan Andrzej.
Dla państwa Kapków z Biłgoraja to też rodzinne strony. Na majowy odpust przyjeżdżają, aby odwiedzić miejscowy cmentarz i pomodlić się do św. Stanisława.
- On zawsze podaje rękę temu, kto w niego wierzy – podkreśla Jan Kapka.
Św. Stanisław jest patronem państwa Godziszów ze Szczebrzeszyna. Raz w roku do Górecka przyjeżdżają z okazji imienin.
- Ojciec ma na imię Stanisław, mamie na drugie Stanisława. Pewnie chcą mu przekazać jakieś swoje intencje, bo przyjeżdżamy tu od kilkunastu lat.
Ja sam wierzę w moc św. Stanisława - tłumaczy Krzysztof Godzisz.

Nie bój się grzeszna duszo
Stare przekazy(dziejopis z XVIII w., rękopis Mikołaja Starzyńskiego pt. „Opisanie statystyczne dóbr Ordynacji Zamoyskiey z 1834 r.” podają, że w 1648 r. miejscowemu młodzieńcowi - Janowi Sosze - ukazał się św. Stanisław.
Młody Socha z Rusinem - Klauzem wyszli nocą w poszukiwaniu wołów, które uciekły. Kiedy znaleźli je, usiedli pod dębami, aby odpocząć. Wtedy niezwykła jasność nad nimi się pokazała, a w niej postać podobna do biskupa. Jan zaczął uciekać, wówczas zjawa zawołała: „Nie bój się grzeszna duszo, jam jest Stanisław, święty męczennik, poczekaj i daj noża”. Wówczas Socha jeszcze bardziej się przestraszył i jeszcze szybciej zaczął biec. Zjawa ponowiła wołanie: „Nie bój się grzeszna duszo, jam jest Stanisław, święty męczennik Chrystusa, biskup krakowski, daj mi noża, nie zabiję cię, ale naznaczę miejsce święte, gdyż na tej puszczy będzie moje zjawienie na chwałę Panu Bogu w trójcy Jedynemu”.

Uciszył żaby, naznaczył miejsca
W pobliskim stawie głośno rechotały żaby i przeszkadzały w rozmowie. Św. Stanisław podniósł rękę i kazał im się uciszyć. Posłuszne pozostały mu do dzisiejszego dnia.
- Czasami słyszymy tylko żaby z odległych o półtora kilometra Brzezin. Te tutaj nigdy nie rechoczą, czasami tylko kumkają - potwierdzają rolnicy z pobliskiego gospodarstwa.
Socha z lękiem podał nóż, którym św. Stanisław uciął gałąź brzozową. Zaostrzył ją i wetknął w pień sosny mówiąc: „Tu będzie kaplica pierwsza”. Dziś w miejscu tym stoi modrzewiowa kaplica „Pod dębami”.
Następnie św. Stanisław wraz z Sochą i Klauzem poszedł ku rzece, gdzie uciął kolejną gałązkę.

Zrobił z niej wieniec, który włożył na odrośl sosny. Tak naznaczył miejsce na drugą kaplicę, gdzie wypłynęło cudowne źródełko. Później biskup zawrócił się w stronę Górecka i po drodze związał ze sobą dwie brzozy, rosnące po przeciwległych stronach ścieżki jako znak kolejnego miejsca świętego. Dziś wisi tam obraz Najświętszej Marii Panny i św. Józefa. Następnie uciął gałązkę z brzozy i wszczepił w korzeń pobliskiej sosny, gdzie się przyjęła. Tu wyznaczył miejsce na kościół. Później św. Stanisław posłał Sochę do Górecka Starego, aby rozpowiedział o tym, co widział i co słyszał.
Wieść o niezwykłych wydarzeniach szybko się rozniosła. Do Górecka zaczęli przybywać liczni pątnicy. Modlili się o łaski, o pomoc w nieszczęściach, o lepsze życie. Kroniki podają, że w tamtych czasach miały tu miejsce cudowne uzdrowienia. Informacje o objawieniach dotarły do Kapituły Zamojskiej, która wysłała kanonika - Lewarda Dzidę, aby sprawdził ich autentyczność. Ten stwierdził, że wszystko zostało zmyślone i zaczął ludzi skupionych przy figurze rozpraszać. Jednak, gdy do Zamościa chciał na koniu wracać, zwierzę pod nim padło. Dopiero, kiedy ukląkł i św. Stanisława przeprosił obiecując, że tylko prawdę o objawieniach mówić będzie, koń ożył. Tak podają kroniki i miejscowe przekazy. Czy tak było naprawdę? Ludzie ufają, że miejsce to ma cudowne właściwości.

Przybywają wierni
Do kościoła, kaplicy „Na wodzie” – postawionej na palach wbitych w koryto rzeki Szumki - i do źródełka, nazwanego przez miejscowych „Bożą Łezką”, przychodzą wierni, obmywają się w wodzie, nabierają jej do butelek i modlą się w tylko sobie znanych intencjach.
- Bardzo często zamawiają mszę o zdrowie, chodzą po wodę do kaplicy, proszą o szczątki sosny - świadectwa objawień. Kiedyś rosła ona wewnątrz kaplicy, teraz niewiele z niej zostało. Tak ją ludzie obskubali. Każdy pielgrzym, który trafił do Górecka, chciał mieć kawałek tego drzewa. Pomaga na zęby, na gardło i na różne dolegliwości – wylicza ks. Tadeusz Sochan, proboszcz parafii pw. św. Stanisława w Górecku Kościelnym.
Niektórzy powierzają opiece świętego Stanisława całe swoje życie.
- Młodość spędziłam na Majdanku. W 1951 roku brałam ślub w tutejszym kościele i wtedy powierzyłam św. Stanisławowi swoje dalsze życie. Poprosiłam, aby było ono lepsze niż moja młodość. Zaufałam mu i nie zawiódł. Męża miałam dobrego, zmarł w ubiegłym roku, ale przeżyłam z nim w zgodzie 50 lat. Teraz też żyję sobie spokojnie, jestem szczęśliwa i wiem, że wszystko zawdzięczam św. Stanisławowi - mówi Marianna Błażyńska z Aleksandrowa.
W czasie II wojny światowej Niemcy spalili prawie całą wieś. Pozostawili tylko kaplice i kościół. Zamordowali wielu ludzi.
- Tylko czterem mężczyznom udało się tutaj we wsi przechować. Ukryli się w wieżyczce kaplicy „Pod dębami” i siedzieli tam przez kilka dni. To św. Stanisław ich uchronił – podkreśla Józefa Droździel. - My wierzymy, że nasza cała parafia jest pod jego cudowną opieką

Marzena Maciąg
Kronika Tygodnia 16.05.2006

« wstecz   dalej »

Biuro Turystyczne QUAND - wycieczki na Ukrainę, po Roztoczu

roztocze sklep księgarnia mapy przewodniki ukraina lwów

Pogoda na Roztoczu
Informacja Tur.

Współpraca

Roztocze na FB
Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 12836368 odwiedzających
 
Góra Góra