Strona główna arrow Archiwum Nowości arrow Turystę należy nakarmić
| czwartek, 28 sierpnia 2008| Imieniny obchodzą: Patrycja, Erazm, Augustyn|
 
 
Galeria
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Turystyka
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Kolporter RSS
Advertisement
Aktualności
Turystę należy nakarmić Drukuj
Jest szansa, że podbijemy Europę. Bronią ma być swojska kiełbasa, miody i piwne polewki, bo...
Trzeba sięgnąć do kulinarnych i historycznych korzeni, żeby rozwinąć skrzydła. Produkty lokalne to szansa na rozwój Lubelszczyzny.
Tak uważają uczestnicy Festiwalu Produktu Lokalnego, który odbywał się w miniony weekend w Zamościu.


Na Rynku Solnym kramy wystawiło kilkudziesięciu lokalnych producentów z woj. lubelskiego i podkarpackiego. Można było skosztować swojskich kiełbas i kaszanek, kiszonych ogórków, nalewek z dębowych beczek, chleba razowego oraz kilkudziesięciu rodzajów miodów i ciast. Swoje wyroby prezentowali też rzeźbiarze (m.in. Zbigniew Chalimiuk z Białej Podlaskiej), garncarze i wikliniarze. Impreza cieszyła się dużym zainteresowaniem. - Takie wędliny robiło się jeszcze przed wojną na wołyńskiej wsi - emocjonował się 68-letni mieszkaniec Zamościa, zajadając pęto swojskiej kiełbasy. - To smak kuchni mojej matki. Aż łza się w oku kręci.
W Ratuszu, tuż obok straganów, odbywała się dwudniowa konferencja "Korzenie i skrzydła”. Jej uczestnicy dyskutowali o przyszłości produktów lokalnych.
- Zachód nie stworzy nam dobrobytu - wieszczył Grzegorz Russak, prezes Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego. - Zróbmy to sami. Postawmy na rozwój turystyki i agroturystyki, promując jednocześnie nasze tradycyjne produkty. Przekonamy do siebie turystów, gdy damy im dobrze zjeść.
O dawnych sosach zwanych kiedyś gąszczami, polewkach piwnych, sarmackich żurach, miodach i wędlinach prezes może opowiadać godzinami. To jego pasja. - Staramy się odtworzyć naszą kuchnię dworską, plebejską i mieszczańską - mówił. - To świetny towar eksportowy. Mamy np. 48 typów ciast drożdżowych, 12 sosów słodko-kwaśnych, setki wędlin, pasztetów, zup rybnych czy ciast. Nasza kuchnia przejęła tradycje ruskie, żydowskie, ormiańskie, ukraińskie i innych nacji. Kto się z nami może równać? Ci, którzy to zrozumieli, już robią złoty interes.
Ten zapał podzielają producenci. Stragan Przedsiębiorstwa Przemysłu Mięsnego "Taurus” z Pilzna (woj. podkarapackie) był oblegany.
- Robimy tradycyjne wędliny według XIX-wiecznej receptury - mówi Andrzej Kozioł z "Taurusa”. - Nasze produkty są drogie, ale cieszą się wielkim powodzeniem, także za granicą. Na ostatnich targach w Poznaniu były hitem. Sprzedaliśmy ich całą ciężarówkę.
Sławomir Świrszcz z Mokregolipia (gm. Radecznica) postawił na produkcję miodu. Zajmuje się tym wraz z całą rodziną. Jego towarem sztandarowym jest miód fasolowy, który został wpisany na listę produktów tradycyjnych.
To unikatowy miód - zapewnia. - Jego smak jest wspaniały. Tradycyjnych produktów na Zamojszczyźnie nie brakuje. Warto się nimi wypromować.
Bogdan Nowak
Dziennik Wschodni 22.05.2006

« wstecz   dalej »

Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Pogoda
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 1647920 odwiedzających

 
Góra Góra