W początkach maja 1863 r. 700-osobowy korpus powstańczy gen. Antoniego Jeziorańskiego stoczył zwycięską bitwę z oddziałami rosyjskimi w okolicach Józefowa. Walki te przeszły do historii jako bitwa pod Kobylanką.
1 maja 1863 r. ok. godz. 9 przednia straż powstańcza, dowodzona przez kpt. Zawadzkiego, weszła w kontakt bojowy z Rosjanami, stawiając im ponad dwugodzinny opór (...). W tym samym czasie oddział dowodzony przez mjr. Grudzińskiego dokonał oskrzydlenia wojsk rosyjskich, którymi dowodził kpt. Stenberg, zmuszając je do wycofania się w kierunku Borowych Młynów. Szalę zwycięstwa na stronę polską przechyliła jazda polska, szarżując na „chwiejących się Moskali i goniąc uciekających". Wycofujący się w popłochu Rosjanie pozostawili na polu walki armatę oraz 23 poległych. Straty polskie były znaczenie mniejsze: 6 zabitych i 18 rannych.
Wieść o zwycięskiej bitwie pod Kobylanką rozeszła się po Galicji błyskawicznie, budząc powszechny entuzjazm i radość.
Przez trzy dni w obozie powstańczym panował spokój, można wręcz ironicznie powiedzieć o staropolskiej sielance. (...). Do obozu przybył m.in. książę Sapieha, „główny inicjator i niejako sponsor wyprawy Jeziorańskiego". Przyjechał on tu także po raz drugi. 3 maja uczestniczył w uroczystościach pogrzebowych poległych powstańców.
Wystawiono im krzyż z napisem: „Tu spoczywają bohaterowie polegli 1 maja 1863 r.”. na drugiej, większej mogile postawiono napis: „Tu leżą słudzy despoty”. Sapieha w czasie swego pobytu w obozie – jak pisze prof. Stefan Kieniewicz – „cieszył się życiem obozowym, fundował wino żołnierzom, nawzajem obdarowany został przez nich zdobyczną kozacką nahajką”.
Rosjanie tymczasem wzmocnili swe siły. Z Tarnogrodu przybyły z odsieczą 4 kompanie piechoty mjr. Ogalina, a z Janowa Lubelskiego – 3 kompanie piechoty, szwadron ułanów i 60 kozaków, pod dowództwem mjr. Czerniawskiego. Oddziałami rosyjskimi, liczącymi łącznie ponad 2 tys. ludzi, dowodził płk Miednikow. Siły powstańcze były kilkakrotnie mniejsze (…).
Druga część bitwy pod Kobylanką rozpoczęła się rankiem 6 maja 1863 r. Po wymianie ognia straży przednich i ostrzale artyleryjskim, Rosjanie rzucili się do ataku na bagnety (…). Atak został odparty. Po krótkiej przerwie (…) ataki rozpoczęły się od nowa. Zacięty bój trwał jeszcze kilka godzin. Rosjanie podstępnie przeszli granicę austriacką i zaatakowali powstańców od tyłu. Rozpoczęła się krwawa walka na bagnety. (…) Pod wieczór po całodziennej bitwie oddziały rosyjskie cofnęły się. (…) Był to jeden z najkrwawszych bojów powstania styczniowego. Chociaż obie strony straciły po kilkuset żołnierzy (zabitych i rannych) bitwa okazała się zwycięska dla powstańców.
Zygmunt Puźniak, opr. K. Cz.
Tygodnik Zamojski 17.05.2006