|
PerŁy Lubelszczyzny - Szczebrzeszyn |
|
|
Nazwa miasta świetnie nadaje się do egzaminowania obcokrajowców z polskiej wymowy. Pomnik chrząszcza, którego nazwę tak trudno im wypowiedzieć, można podziwiać na jednej z uliczek prowadzących do Rynku.
Nieopodal znajduje się szpital, z którego okien dr Zygmunt Klukowski obserwował zdarzenia okupacyjne i opisał je później we wspomnieniach. Ta zasłużona dla mieszkańców miasta postać – lekarza i historyka – patronuje jednej ze szczebrzeskich ulic. Badacze przeszłości dowodzą, że ludzie zamieszkiwali tę część doliny Wieprza już 5 tys. lat temu. Tędy wiodły trakty kupieckich taborów z Krakowa do Kijowa oraz bursztynowy szlak. Położenie nie zawsze wychodziło miasteczku na dobre – Tatarzy, Turcy, Kozacy, Szwedzi bezlitośnie je łupili. Pod koniec XIX stulecia w Szczebrzeszynie zamieszkał słynny cadyk z Jaworowa Elimelech Hurwicz. Od tej pory miasteczko staje się znanym ośrodkiem chasydyzmu. O żydowskich kupcach w Szczebrzeszynie mówią już dokumenty z XVI wielku. W stulecie później Jan Sobieski zawiązuje konfederację wojsk koronnych zwaną szczebrzeską. Miasteczko nigdy nie miało zbyt wygórowanych ambicji miejskich, domki przy Rynku przypominały wiejskie chaty. Do dziś pozostał tu klimat dawnego Szczebrzeszyna, który – przypomnijmy – miał jednak już w latach 20. XX wieku brukowane ulice, oświetlane nocą przez lampy naftowo-karbidowe. Wkrótce też w oknach mieszczan zajaśniało – dzięki energii produkowanej przez młyn wodny – światło elektryczne. To wówczas rozpoczęła pracę znana w kraju wytwórnia kalafonii i terpentyny ALWA.
EC Kurier Lubelski 26.07.2006 |