| |
|
Galeria |
|
|
|
|
|
|
|
NA CHŁOPSKĄ NUTĘ |
|
|
Polska Orkiestra Włościańska obchodzi jubileusz 125-lecia istnienia. Mija też 150. rocznica urodzin jej założyciela
„W mroźną, grudniową noc 1880 r., drogami i ścieżynami schodzili się ludzie z okolicznych wiosek do kościoła w Starym Zamościu. Gdy o północy rozległ się dzwonek na rozpoczęcie pasterki, z chóru buchnęła potężna muzyka. Wszyscy odwrócili się w tamtą stronę. Nawet proboszcz znieruchomiał na chwilę przy ołtarzu, zupełnie zaskoczony. Zamiast starych organów, zagrały trąby, rogi, piszczałki i basetle. Zebrani powoli zaczęli rozpoznawać wśród grających swoich krewnych, sąsiadów i znajomych. Dyrygował nimi młody pan Karol Namysłowski z pobliskich Chomęcisk Małych". Tak o pierwszym publicznym występie orkiestry pisali Aleksander Bryk i Jadwiga Bryk-Kaliszczuk w książce pt. „Karol Namysłowski i jego orkiestra. Począwszy od czwartego listopada 1881 r., zespół złożony z 27 wiejskich muzyków koncertował pod nazwą Włościańska Orkiestra Karola Namysłowskiego. Jest to najstarsza w kraju orkiestra, o 20 lat starsza od Filharmonii Warszawskiej. W tym roku obchodzi jubileusz 125-lecia swojego istnienia. Dziewiątego września mija 150. rocznica urodzin Karola Namysłowskiego (ur. 1856 r.), jej założyciela. Jesienią br. w Zamościu i w Starym Zamościu odbędą się uroczystości jubileuszowe. Władze gminy Stary Zamość i proboszcz miejscowej parafii obiecali, że na tę okoliczność grobowiec Namysłowskich na cmentarzu w Starym Zamościu zostanie odnowiony. Słowa dotrzymali. Uporządkowano też Izbę Pamięci, w której zgromadzono przedmioty, związane z Namysłowskim i jego orkiestrą. Odkurzono wszystkie eksponaty, po czym z ośrodka kultury przeniesiono je do Szkoły Podstawowej w Wierzbie, noszącej imię Karola Namysłowskiego. Teraz tam można oglądać stare instrumenty dęte, kontrabas, dyplomy, fotografie, zapisy nutowe, itd. Dzisiaj Polska Orkiestra Włościańska to 45 muzyków i wokalistów. Jej dyrektorem jest Józef Przytuła. Są to zawodowi muzycy, większość z nich ukończyła wyższe studia muzyczne. W orkiestrze, prowadzonej przez Karola Namysłowskiego, grali sami chłopi - mieszkańcy Chomęcisk i pobliskich wiosek. Namysłowski stawiał na utalentowaną młodzież wiejską, którą sam uczył grać na instrumentach. Sam był absolwentem Instytutu Muzycznego w Warszawie. Grał na skrzypcach i trąbce, ale nieźle radził sobie także z innymi instrumentami. Chłopi w samodziałach, parciankach, butach z cholewami i instrumentami w rękach zawsze wzbudzali ogromne zainteresowanie mieszkańców miast, do których przyjeżdżali koncertować. Gdy z orkiestry wykruszyli się ostatni rdzenni Namysłowiacy, uczniowie Karola i Stanisława, skończył się pewien etap w historii Polskiej Orkiestry Włościańskiej. Ostatnim z nich był Franciszek Galarda, rolnik z Udrycz (zm. w 1998 r.), przez muzyków z orkiestry nazywany „wujkiem". W 1995 r. uroczyście obchodzono 60-lecie jego pracy artystycznej. Już w wieku kilkunastu lat grał (na altówce) w orkiestrze. Na stałe związał się z nią w 1935 r., kiedy jej dyrygentem był Stanisław Namysłowski.
Jednym z muzyków najdłużej związanych z orkiestrą jest Henryk Gruszka. Czterdziestoletnią przygodę z orkiestrą rozpoczął w 1966 r. Miał wówczas 23 lata. -Kiedy zacząłem pracę w orkiestrze, zdecydowaną większość muzyków stanowili chłopi z okolicznych wiosek. Ja i jeszcze kilku moich kolegów byliśmy pierwszymi ludźmi w orkiestrze, którzy mieli wykształcenie muzyczne - opowiada. Tamta orkiestra inaczej brzmiała. Chłopi mieli mocne, spracowane ręce. Było to słychać w ich muzyce. Karol Namysłowski skomponował ok. 300 utworów. Są to mazury, krakowiaki, marsze oberki, polki, polonezy, walce, kantaty i utwory religijne. Według dyrygenta Józefa Przytuły, o wysokim poziomie chłopskiej orkiestry świadczy to, że „rdzenni” Namysłowiacy trafili np. do filharmonii w Lublinie czy poznańskiej opery. – Spracowane ręce chłopów nie mogły wydobyć z instrumentów tak szlachetnych dźwięków, jak delikatne dłonie zawodowców, ale to w końcu była chłopska orkiestra. Przy mazurku czy oberku sprawdzał się ten zadzierzysty dźwięk. Gdybyśmy dzisiaj naśladowali dawny sposób wykonania utworu, byłoby to sztuczne – twierdzi dyrektor Przytuła. Z czasem orkiestra zatraciła swój pierwotny, chłopski charakter. Orkiestra Namysłowskiego sporo koncertowała, w tym również za granicą. Do historii przeszło jej tournee po USA w 1925 r. Pod batutą Stanisława Namysłowskiego koncertowała za oceanem przez trzy miesiące. Odwiedziła aż 14 stanów. Wszędzie owacyjnie witana była przez Polonię. W USA Namysłowiacy nagrali dziesięć płyt. Po wielu latach, w 1948 r., orkiestra ponownie wyjechała na występy do USA i Kanady. – To był smutny wyjazd, bo ówczesne władze nie pozwoliły pojechać z nami dyrygentowi Adamowi Kowalczykowi – wspomina Henryk Gruszka. Kiedy muzycy koncertowali za oceanem, w Zamościu przebąkiwano, że z tego tournee do kraju powróci może tylko kilka osób, a reszta zostanie w Ameryce. Dlatego dziwiono się powszechnie, kiedy cała ekipa, po tournee, stawiła się w Zamościu. Dzisiaj orkiestra nie planuje tak dalekich wojaży. Kiedyś więcej koncertowała, wyjeżdżała w dłuższe trasy krajowe i zagraniczne. Bywało (w latach 70. i 80.), że rocznie dawała po sto koncertów. Jej rekord to 240 koncertów w 1984 r. – Kiedyś orkiestra podróżowała pociągiem. Wynajmowała wagon sypialny, który doczepiano do składu. Tam, gdzie zatrzymywano się na koncerty, wagon odczepiano i stawiano na bocznicę. Potem orkiestra dostała pierwszy, a po latach następny autokar, którymi podróżowanie było znacznie wygodniejsze – opowiada Henryk Gruszka. Teraz orkiestra nie posiada własnego autobusu. Resort kultury już nie robi takich prezentów. W samej orkiestrze, brak dalekich wojaży i mniejszą liczbę koncertów tłumaczy się zbyt niskimi dotacjami na utrzymanie instytucji. W latach 80. nasze zarobki wynosiły 120-130 proc. średniej krajowej. Dzisiaj jest to zaledwie 50 proc. Muzycy dorabiają w szkole muzycznej. Zresztą, w przeszłości orkiestrze też nie zawsze powodziło się. Brakowało pieniędzy przede wszystkim w latach, kiedy orkiestra nie była instytucją państwową, tylko prowadziło ją stowarzyszenie. Dlatego tak bardzo zabiegano o mecenat państwowy. Od 1 lipca 1978 r., Polska Orkiestra Włościańska jest instytucją państwową.
Magdalena Wójtowicz
Tygodnik Zamojski 06.09.2006 |
|
|
|
|
|
|
Licznik odwiedzin |
|
Odwiedziło nas: 1546298 odwiedzających
|
|
|