Miłośników talentu artysty są w Polsce miliony, jednak nie wszyscy wiedzą, że ten wrażliwy poeta, kompozytor i piosenkarz urodził się i wychował w Zamościu. Inne miasta już dawno wykorzystują w swojej promocji znane postacie, najczęściej artystów. Najwyższa pora, by Zamość poszedł tym śladem.
Po śmierci Marka Grechuty, w Zamościu zrodził się pomysł wmurowania tablicy, upamiętniającej artystę, w ścianie frontowej kamienicy, gdzie mieszkał. Dobrze, że o tym pomyślano, jednak zdaniem naszej redakcji Grechuta zasługuje na więcej. Uważamy, że w Zamościu powinien stanąć pomnik artysty. Ale pomnik szczególny: nie pełen patosu, na wysokim cokole, ale ciepły, „praktyczny" wręcz. Rynek Wielki wydaje się idealnym miejscem, gdzie można by posadzić artystę na ławeczce. Podobnie jak w wielu miastach uhonorowano innych wielkich i zasłużonych. Na pewno „pomnikowy" Grechuta nie miałby nic przeciwko temu, gdyby zamościanie lub odwiedzający miasto turyści zechcieli usiąść obok, pogłaskać jego bujną czuprynę i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.
Ławeczki, na których posadowiono rzeźby znanych postaci, to w ostatnich latach bardzo modna forma. Poeta, pisarz czy kompozytor, który sobie „przysiadł", wydaje się o wiele mniej oficjalny, a przez to bliższy niż posągowe, stojące rzeźby. Np. swoją ławkę poetów ma Tarnów. Ustawiono ją przy ul. Wałowej - na popularnym deptaku. Posadzono na niej brązowe rzeźby Agnieszki Osieckiej, Zbigniewa Herberta i Jana Brzechwy w naturalnych rozmiarach. Obok ustawiono metalowe skrzynki. W środku znajdują się tomiki poezji autorstwa tych twórców. W pobliskim barze leży klucz, którym można otworzyć skrzyneczki. Władze miasta zapłaciły za odlewy 60 tys. zł. Natomiast artysta wyrzeźbił poetów za darmo. Podobno na deptaku pojawią się kolejne rzeźby - Jeremiego Przybory, Jerzego Wasowskiego oraz Czesława Niemena.
W ilości ławeczek, które co rusz ustawia się przy ul. Piotrkowskiej, przoduje Łódź. Pierwsza, na której zasiadł dostojnie (urodzony w tym mieście) Julian Tuwim pojawiła się w 1999 r. Poetę ubrano m.in. w płaszcz, szal i kapelusz. Zrodziła się też legenda, że Tuwim może przynieść szczęście, jeśli potrze się literata za nos. Później powstały kolejne odlewy, których pomysłodawcą i fundatorem jest Marcel Szytenhelm z Łodzi, reżyser i aktor. I tak, Artur Rubinstein (również urodzony w Łodzi) usiadł przy fortepianie. Władysław Reymont (autor „Ziemi Obiecanej”) przysiadł na kuferku. Stefan Jaracz (aktor teatralny i filmowy) rozsiadł się wygodnie w fotelu teatralnym, zaś wielcy łódzcy przemysłowcy: Izrael Poznański, Karol Schejbler i Ludwik Grohmann debatują przy stoliku. Z inną ławeczką, bo wykonaną specjalnie dla Bolesława Prusa, kojarzy się nie od dzisiaj Nałęczów. Rzeźbę pisarza, w tużurku i meloniku, posadowiono przed pałacem Małachowskich, w którym obecnie mieści się muzeum Prusa. Swojej ławeczki doczekał się w Polsce sam wojak Szwejk. W 2003 r. rzeźbę ustawiono na placu 3 Maja w Sanoku. Przedstawia wypoczywającego Szwejka z fajką w ręku. – Od razu powstała też legenda, że kto potrze nos Szwejka, będzie miał szczęście. Nos rzeźby błyszczy, bo dotyka go każdy. Wycieczki, które odwiedzają Sanok, obowiązkowo witają się z naszym Szwejkiem – mówi Robert Bańkosz, pracownik Urzędu miasta w Sanoku, pomysłodawca ławki wojaka. – Autorem projektu rzeźby jest Adam Przybysz z Sanoka. Ławeczka powstawała ok. 2 miesiące, licząc od momentu przystąpienia do opracowania koncepcji – opowiada. Pieniądze na ten cel dała Fundacja Karpacka – w sumie 8 tys. dolarów. Oczywiście, gdy mowa o pomnikach, nie sposób pominąć Krakowa. Na Rynku Głównym, przed kawiarnią „Vis – a – vis”, siedzi sobie przy stoliczku Piotr Skrzynecki. Na terenie Akademii Górniczo – Hutniczej w Krakowie stanęła tzw. ławeczka z Małgosią. Prof. Ryszard Tadeusiewicz tak uczcił swoje spotkanie z żoną. Oczywiście on sam ufundował rzeźbę.
Niedawno w Płocku zrodził się pomysł ustawienia na Starym Rynku ławeczki Ernesta Hoffmana (wybitnego niemieckiego romantyka), który wywodził się z tego miasta. Hoffman ma siedzieć na ławce ze swoim literackim bohaterem – kotem Mruczysławem.
Co dalej z naszym pomysłem – wkrótce napiszemy. Zachęcamy jednocześnie Czytelników o wyrażenie swojej opinii w tej sprawie w naszej sondzie internetowej.
Magdalena Wójtowicz
Tygodnik Zamojski 15.11.2006