Piotrek i Tomek mieli zaledwie 6 lat, kiedy zaczęli uczyć się jeździć na koniu. Zachęcił ich do tego wujek Stanisław Kostrubiec, który na Karolówce w Zamościu prowadził gospodarstwo rolne i hodował konie. To u niego bliźniacy pobierali lekcje jazdy konnej. Kuzyn, który sam lubił konie, nauczył braci obchodzić się z nimi. Nawet podarował im dwa konie - Ema i Errata - na których jeździli. Doszło do tego, że chłopcy spędzali w stajni u wuja każdą wolną chwilę.
- Kiedy uczyliśmy się w Szkole Podstawowej nr 3 w Zamościu, z niecierpliwością czekaliśmy na koniec roku szkolnego. Po rozdaniu świadectw od razu pakowaliśmy swoje plecaki i na całe wakacje przeprowadzaliśmy się na Karolówkę - opowiadają bliźniacy
Po skończeniu I LO w Zamościu Piotr rozpoczął studia w Instytucie Nauk Rolniczych w Zamościu. Wybrał ochronę środowiska, ale liczył na to, że przeniesie się na hodowlę koni, kiedy ten kierunek powstanie w Zamościu. Jednak władze uczelni zmieniły decyzję i z planów Piotra nic nie wyszło. Po drugim roku studiów przerwał naukę.
Tomasz po maturze wyjechał do pracy za granicę. Po kilku miesiącach wrócił do kraju. Od jednego ze znajomych dowiedział się, że w Starej Miłosnej stacjonuje Szwadron Jazdy RP. Można tam odbyć zasadniczą służbę wojskową. Lubił konie, więc uznał, że to dla niego wymarzona jednostka. Uważał, że służba w kawalerii może być dużą przyjemnością.
Tomek pierwszy zdecydował się sprawdzić swoje umiejętności w Szwadronie Jazdy RP w Starej Miłosnej. Dostał skierowanie z Wojskowej Komendy Uzupełnień w Lublinie. Rok później w jego ślady poszedł Piotr.
- To nie jest tak, że przypadkowa osoba z ulicy może zgłosić się do szwadronu i zostanie przyjęta, żeby odbyć służbę wojskową - twierdzi Piotr.
Szwadron Jazdy RP to bardzo mała jednostka reprezentacyjna. Składa się zaledwie z 25 żołnierzy służby zasadniczej i 8 zawodowych. W stajniach szwadronu jest 40 koni różnych ras m.in. małopolskiej i wielkopolskiej. Żołnierze z tej jednostki uzbrojeni są w karabiny typu mauser i mosin oraz tradycyjną broń ułańską szablę i lancę. Dowódcą szwadronu jest kpt. Jarosław Stawski, a szefem chorąży Andrzej Klimczuk.
Oddział organizuje dwa zaciągi w ciągu roku, wiosenny i jesienny. Za każdym razem przyjmowanych jest tylko pięciu mężczyzn z całej Polski, choć, jak zapewniają bliźniacy, chętnych jest dużo więcej. Razem z Piotrem Majkutem do egzaminu przystąpiło 40 poborowych z całej Polski. Do służby w Szwadronie Jazdy RP zakwalifikowało się tylko pięciu, wśród nich zamościanin. Kto zostanie przyjęty do tej służby, rozstrzyga się podczas egzaminu. Każdy z poborowych musi pokazać, że nie tylko potrafi dobrze jeździć na koniu, ale także ujeżdżać konia i skakać przez przeszkody.
Małgorzata Pytkowska
TYGODNIK ZAMOJSKI
19 grudnia 2006r.
Nr 51 (1410)