Strona główna arrow Archiwum Nowości arrow Tam, gdzie nasze rosną aniołki
| piątek, 16 maja 2008| Imieniny obchodzą: Andrzej, Małgorzata, Wieńczysław|
 
 
Galeria
Menu witryny
Strona główna
O serwisie
O regionie
Wydawnictwa
Przewodnik
Roztoczańskie tematy
Atrakcje
Etnografia
Ekologia
Galeria zdjęć
Szukaj
Kontakt
Linki
Księga Gości
Mapa serwisu
Mapy miejscowości
Zamość
Szczebrzeszyn
Zwierzyniec
Krasnobród
Susiec
Tomaszów Lubelski
Kultura
Turystyka
Zamość i Roztocze

Prezentacja
Kolporter RSS
Advertisement
Aktualności
Tam, gdzie nasze rosną aniołki Drukuj
Do śmierci Jezusa na krzyżu, ale i trochę później były stale obecne na tym padole łez i rozpaczy. Od tego czasu zjawiają się nieco rzadziej. Jednak teraz, przed świętami, zastępy anielskie wędrują do ludzi. Przybywają nie tylko z Nieba, ale i z wszelkiej maści „fabryk aniołków”. Tym razem po to, aby przypominać o tym, co się stało ponad 2000 lat temu
Prawidłowość ową potwierdzają właściciele galerii, sklepów z pamiątkami.
- Każdy chce mieć anioła. W zasadzie przez cały rok, ale przed świętami szczególnie – przyznaje Mieczysław Portka z Majdanu Wielkiego. Wie co mówi, bo rzeźbieniem aniołków zajmuje się od lat. A jego prace cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Choć może nieco nie odpowiadają gustom większości.
Właściciele i pracownicy galerii zastrzegają, że jeśli spojrzeć na anielskie rodowody, coraz częściej okazuje się, że ojczyzną aniołków są Chiny. Cóż, aniołki podlegają tej samej prawidłowości wolnego rynku, co znakomita część przedmiotów codziennego lub też odświętnego użytku. Bardzo popularne są aniołki o twarzach pyzatych, rumianych, roześmianych dzieci. Portka takich nie rzeźbi. W Majdanie Wielkim rosną aniołki łagodne, ale zadumane. Na pierwszy rzut oka widać, że lekko im nie jest.
Anioł, czyli kto?
Wspomniane wyżej pyzate stworzenia wykonane ze sztucznych tworzyw, tkanin, drewna, czy też malowane na obrazach, potocznie nazywamy cherubinkami. Wydaje się, że w kwestii wyglądu, czy raczej naszych wyobrażeń na ten temat, anioły przeszły niezwykłą ewolucję. Choć niekoniecznie, bo amorkopodobne aniołki zdobią też płótna mistrzów od kilkuset lat. Jednak prawdziwe cherubiny na pewno nie wyglądają tak, jak myślimy o nich dzisiaj. Ich „fizys” zupełnie odbiega od tej, właściwej uskrzydlonym amorkom. Wiadomo, że już w tragicznym dla rodzaju ludzkiego momencie wypędzenia Adama i Ewy z Raju, cherubiny, a nie żadne cherubinki, stały u bram raju z płomiennymi mieczami o połyskujących ostrzach.
Trudno też uwierzyć, żeby Bóg przybywał na ziemię, posługując się słodkimi cherubinkami. „Uniósł się dym z Jego nozdrzy, a z jego ust – pochłaniający ogień: Od niego zapaliły się węgle. Nagiął niebiosa i zastąpił, a czarna chmura była pod Jego stopami. Lecąc cwałował na cherubie” (Druga Księga Samuela 22, 9).
Z kolei Izajasz tak opisuje anioły: „Każdy z nich miał po sześć skrzydeł: dwoma zakrywał swą twarz, dwoma okrywał swoje nogi, a dwoma latał” (Księga Izajasza 6, 1-2).
Kompletne zamieszanie może wywołać wizja proroka Ezechiela. O istotach nie z tego świata powiadał on tak: „Każda z nich miała po cztery twarze i po cztery skrzydła, nogi ich były proste, stopy zaś ich były podobne do stóp cielca; lśniły jak brąz czysto wygładzony. Miały one pod skrzydłami ręce ludzkie po swych czterech bokach. (...) Oblicza ich miały taki wygląd: każda z czterech istot miała z prawej strony oblicze człowieka i oblicze lwa, z lewej zaś strony każda z czterech miała oblicze wołu i oblicze orła, oblicza ich i skrzydła ich były rozwinięte ku górze (...).W środku pomiędzy tymi istotami pojawiły się jakby żarzące się w ogniu węgle, podobne do pochodni (...). Ogień rzucał jasny blask i z ognia wychodziły błyskawice. Istoty żyjące biegały tam i z powrotem jak gdyby błyskawice.
(Księga Ezechiela 1,5-14).
Do dzisiaj trwają spory, co też takiego widział Ezechiel. Wszyscy są zgodni, że musiało to wywrzeć na nim niesamowite wrażenie.
Zaskakujący opis aniołów przynosi Księga Apokalipsy. „A w środku tronu i dookoła tronu cztery Zwierzęta pełne oczu z przodu i z tyłu: Zwierzę pierwsze podobne do lwa. Zwierzę drugie podobne do wołu, Zwierzę trzecie mające twarz jak gdyby ludzką i Zwierzę czwarte podobne do orła w locie. Cztery Zwierzęta – a każde z nich ma po sześć skrzydeł” (Apokalipsa 4,6-8). To wizja aniołów, jaką miał św. Jan.
Niby podobieństwo do tego, co widział Ezechiel jest, ale jak to się ma do naszego wyobrażenia aniołów?

Boski posłaniec, raczej mężczyzna, bywa okrutny
Najwyższy czas, aby spokojnie rozważyć zagadnienie.
Słowo anioł pochodzi z greckiego „angelos”, co znaczy posłaniec.
Trudno dociec, kiedy anioły zostały stworzone. Ks. Czesław Niewęgłowski, w książce „Anioły” przytacza trzy hipotezy. Jedna z nich mówi, że stało się to przed stworzeniem świata materialnego. Według drugiej – bliskiej judaizmowi – aniołowie zostali stworzeni przed jasnością i ciemnością, albo drugiego dnia stworzenia, kiedy zaistniało niebo. Są jednak i tacy, którzy utrzymują, że aniołowie pojawili się już po stworzeniu świata.
Owe istoty zawsze wyposażone były w skrzydła. Trudno bowiem było sobie wyobrazić inny sposób, w jaki mogły przemieszczać się z nieba na ziemię (i z powrotem).
Wiadomo, że aniołowie to istoty nieśmiertelne, niematerialne. Mają wolną wolę oraz intelekt. Przynajmniej pod tymi dwoma względami przypominają ludzi.
W Starym i Nowym Testamencie aniołowie często przybierają ludzką postać (niemal obowiązkowo ze skrzydłami), towarzyszy im niezwykła jasność. Ale bywa i tak, że zstępując na ziemię niczym nie różnią się od zwykłych śmiertelników. Było tak, kiedy przybyli do Abrahama, aby mu obwieścić, że zostanie ojcem, a matką dziecka będzie jego żona, Sara. Z uwagi na jej podeszły wiek wydawało się to niemożliwe. A jednak.
Przyjmuje się, że anioł to istota androgyniczna - pozbawiona cech wskazujących na określoną płeć. Jednak w judaizmie, jak też w chrześcijaństwie, a co za tym idzie także w islamie, boży posłańcy zawsze byli kojarzeni raczej z osobnikami płci męskiej.
Tak np. do Marii przybył archanioł o imieniu Gabriel i to on powiedział jej, że urodzi Syna Bożego. Motyw archanioła Gabriela przejął islam. Tam Gabriel występuje jako Dżibril. Również przynosi on Maryi dobrą nowinę (zwiastuje narodzenie Jezusa, który w islamie uznawany jest za proroka), ale też nawiedza Mahometa. Objawia mu Słowo Boże, towarzyszy też Mahometowi w wędrówce z Mekki do Jerozolimy.
Raczej mężczyzną jest archanioł Michał, który poprowadzi niebiańskie hufce do walki ze zbuntowanymi aniołami.
Za tego typu sugestiami zawartymi w Piśmie św. poszli artyści malarze. Żeby przywołać dla przykładu dzieło Rafaela „Madonna pod Baldachimem” czy fresk Eugene’a Dalacroix ukazujący Jakuba walczącego z Aniołem. W pierwszym przypadku widać, że małe aniołki to zdrowe chłopaczki, w drugim - płeć Anioła też raczej nie pozostawia wątpliwości.
Wiadomo co prawda, że ukazujące się ludziom anioły często miały piękne, szlachetne, pełne miłości oblicza, ale potrafiły też siać spustoszenie. Anioły, te starotestamentowe, działały z całą bezwględnością. Tak było, gdy w grę wchodziło ocalenie narodu wybranego – ludu Izraela. II Księga Królewska Starego Testamentu daje temu świadectwo, kiedy opisuje jak za sprawą anielskiej ingerencji zginęło 185 tysięcy żołnierzy armii asyryjskiej, która oblegała Jerozolimę. Za sprawą anioła śmierci zostało zgładzonych tysiące pierworodnych synów Egiptu (Księga Wyjścia).

Każdy inny, każdy dobry
Zostało wykazane, że aniołowie (tak jak byli pierwotnie postrzegani), bardzo różnią się od tych, zawieszanych na choinkach, przynoszących prezenty itd., itp. Jednak z prawdziwie anielską cierpliwością znoszą ludzką słabość do przedstawiania ich, jakimi w rzeczywistości nie zawsze bywają. Oczywiście są wśród aniołów byty opiekuńcze (Anioł Stróż), ale trzeba pamiętać, że wszystkie działają zgodnie z planem Bożym. A skoro ten, jak widać dopuszcza różnorakie interpretacje anielskiego istnienia, cóż mają robić.
„To co myślimy o aniołach, jest zaspokojeniem przez nas potrzeb, którym zwykle zaprzeczylibyśmy lub zdusilibyśmy je w zarodku. Aniołowie dają nam możliwość wyrażania naszych tęsknot za istotami silniejszymi od nas, które jednocześnie troszczą się o nas” – zauważa Jane Williams, teolog, wykładowca dogmatyki i historii kościoła w Trinity Theological College w Bristolu i King’s College w Londynie.
To nieco wyjaśnia marketingowy sukces aniołków. Ale też przynajmniej raz w roku, z okazji Świąt Bożego Narodzenia, możemy zapomnieć o tej, powiedzmy szczerze, groźnej stronie anielskiej natury.
Jak ustalił angelolog ks. Mieczysław Niewięgłowski, boskie dzieło stworzenia nie przewidywało „dwóch aniołów podobnych do siebie”.
I ludzkie tego nie dopuszcza. – Nie ma dwóch takich samych aniołków – zapewnia Mieczysław Portka z Majdanu Wielkiego, koło Krasnobrodu. Portka, z wykształcenia elektryk, ma 49 l., 3-hektarowe gospodarstwo. Rzeźbiarzem został trochę z przypadku. Ze sztuką zetknął się, gdy służył w wojsku, w marynarce wojennej. – Koledzy mieli znajomych, rodzeństwo, niektórzy studiowali m.in. na Akademii Sztuk Pięknych. Portkę kusiło, kusiło, aż przemogło. Zajął się rzeźbieniem w drewnie. Dokładnie w lipie. Na początku spod jego dłuta wychodziły ptaszki, z czasem zainteresował się tematyką religijną. W Majdanie Wielkim powstawały scenki rodzajowe z życia Świętej Rodziny. Ale prawdziwe sukcesy przyniosły Portce wykonane przez niego figurki Jezusa Frasobliwego i aniołków. Talent został doceniony, Portkę przyjęto do Stowarzyszenia Twórców Ludowych.

Choć z kołkiem w plecach, anioł nie płacze
Portka z czystym sumieniem przyznaje, że jeśli chodzi o figurki Chrystusa i aniołków jest specjalistą. Te ostatnie, to żadne tam rumiane cherubinki. Twarz każdego ma rysy nieco kobiece (autor przyznaje, że wyznacznikiem jest oblicze Matki Boskiej), ale każdy jego anioł to raczej chłopiec niż dziewczyna. Teraz w jego pracowni co najmniej setka aniołów karnie stoi na stole. Wszystkie zagruntowane białą farbą. Wkrótce zostaną pomalowane.
Dlaczego anioły? – Bo to symbol dobroci, troski, opieki, szczęścia w końcu – wyjaśnia Portka. Dodaje też, że co tu dużo mówić, nawet najwięksi artyści musieli liczyć się z wymogami rynku. A teraz jest akurat dobry czas dla aniołków. – Jakoś tak jest, że każdy chce mieć aniołka. Niektórzy nawet po kilka, czy kilkanaście.
Swoje prace Portka sprzedaje w Kazimierzu Dolnym. Bywa tam, kiedy jest okazja, ale też podczas każdego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych. Jego aniołki, ale nie tylko, były prezentowane na wystawach w Zamościu, Krasnobrodzie, Zwierzyńcu, ale też w Lublinie, Kazimierzu, Spale, Węgorzewie. Są w kolekcjach prywatnych, nie tylko w Polsce, ale też np. w USA, Kanadzie, Belgii, Japonii. - Kupuje u mnie np. Dariusz Rosati, były minister spraw zagranicznych RP. Ma już niemałą kolekcję moich aniołków - mówi Portka.
- Z niektórymi aniołkami czy figurkami Jezusa trudno się rozstać, ale co zrobić – wzdycha rzeźbiarz.
W Majdanie Wielkim anioły, a w zasadzie kawałki drewna, z których one powstaną, schną na piecu. W międzyczasie Portka wykonuje szkice, studiuje twarze podobnych rzeźb w książkach. Gdy jest już gotów, zabiera się do pracy.
Anioły rodzą się głównie po zmierzchu. Spod dłuta wychodzą zarysy twarzy, oczy, nos, usta. Później przychodzi pora na fałdy szat. Każdy anioł musi mieć skrzydła.
- Czasami rzeźbię w jednym kawałku drewna, ale nieraz skrzydła są przyczepiane osobno – tłumaczy. W tej materii Portka opracował własną metodę. Nie zdradzi, na czym ona polega, powie tylko, że skrzydła są mocowane małym kołkiem. Przykro powiedzieć, ale i ukrywać nie ma co. Kołek trzeba wbić istocie niebiańskiej w plecy. Jednak z tego powodu na twarzach aniołków cierpienia nie widać. Nic dziwnego. Każdy swoje wycierpiał (dłuto, kołek, farba), ale przecież idzie do ludzi. To w końcu Święta!

Kronika Tygodnia
19 grudnia 2006r.
Nr 51-52 (782-783)
« wstecz   dalej »

Media


Księgarnia
Reklamy
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Kliknij tu...
Pogoda
Licznik odwiedzin
Odwiedziło nas: 1360651 odwiedzających

 
Góra Góra