|
W regionalnych muzeach depozyty stanowią niewielki procent wszystkich eksponatów. Depozytorzy prywatni należą do rzadkości, w większości przypadków depozyty są własnością innych muzeów, kościołów lub instytucji. Jednak niezależnie od tego, kto jest właścicielem przedmiotu, to dzięki depozytorom muzea mogą wzbogacać swoją ofertę zwiedzającym.
W Muzeum Zamojskim najcenniejszym depozytem jest Berło Akademii Zamojskiej z 1619 roku, które przekazał Urząd Miasta Zamościa. Wykonane jest ze złoconego srebra, wzorowane na późnogotyckim berle Akademii Krakowskiej. W 1980 r. podarowane miastu przez Jana Zamoyskiego, ostatniego ordynata, z okazji 400-lecia lokacji Zamościa. Po latach przechowywania w bankowym skarbcu berło trafiło na stałą ekspozycję muzeum.
- Jest to rzecz bezcenna, przykład unikalnej sztuki złotniczej i barokowych zdobień. Berło prezentowane było w Zamku Królewskim w Warszawie i w Stanach Zjednoczonych na wystawie „Kraj uskrzydlonych jeźdźców", poświęconej sztuce polskiego baroku - opowiada Andrzej Urbański, dyrektor Muzeum Zamojskiego.
Najwięcej depozytów w zamojskim muzeum stanowią rzeźby, obrazy, które są własnością osób prywatnych (np. „Lisowczyk" Aleksandra Orłowskiego czy portrety rodziny Zamoyskich).
Muzeum Regionalne im. Janusza Petera w Tomaszowie Lubelskim może poszczycić się zbiorem cennych grafik z przełomu lat 60. i 70. oraz obrazów tzw. szkoły krakowskiej.
- Są to w większości prace członków Związku Polskich Artystów Plastyków z Krakowa, portrety w wykonaniu Marii Tokarczyk, Olgi Peczenko-Grzednickiej i Jadwigi Kuzemczak. Swego czasu muzeum odkupiło 2 dzieła od właścicieli-depozytorów grafiki Adama Bunscha, co na stałe wzbogaciło nasze zasoby muzealne. Nasza placówka wypożyczyła do Muzeum Wojny w Londynie tablicę z obozu koncentracyjnego w Bełżcu. Była ona częścią ekspozycji poświęconej tragedii Holokaustu. Tablica stała przy bramie wjazdowej obozu, widniały na niej informacje porządkowe skierowane do Żydów przywożonych na teren obozu - opowiada Eugeniusz Hanejko, dyrektor Muzeum Regionalnego w Tomaszowie Lubelskim.
800 depozytów aktualnie znajduje się w Muzeum Regionalnym w Krasnymstawie. Najważniejsze, a zarazem najcenniejsze z nich to portrety dobroczyńców i fundatorów miejscowego kościoła - rodziny Potockich. Muzeum może poszczycić się również kolekcją starodruków z XVI i XVIII wieku, przekazanych jako pozostałości księgozbiorów augustiańskiego i pojezuickiego, a także zbiorem argentariów (czyli kościelnych przedmiotów liturgicznych wykonanych ze srebra): kielich, ampułki, relikwiarz, jak również osiemnastowiecznych szat liturgicznych. Do najbardziej interesujących należy kielich mszalny z 1667 r. fundacji Katarzyny z Sobieskich Radziwiłłówny, dzieło wybitnego złotnika gdańskiego Andrzeja Mackensona Starszego, pracującego m.in. dla dworu króla Jana Kazimierza.
Kolekcję uzupełnia zespół lichtarzy, w tym - skromne lichtarze cynowe i bardzo bogato zdobione lichtarze ze srebrzonego brązu.
Nieżyjący już Feliks Grodzki z Turobina przekazał muzeum pokaźną kolekcję przedmiotów o wartości archeologicznej: młotki, sierkierki, dłuta itp. Jednak najciekawszym z darów F. Grodzkiego jest egipska figurka uszebti - figurka w kształcie mumii, z dwiema motykami w rękach i workiem na plecach, która w czasach starożytnego państwa egipskiego, wkładana była do grobu wraz z ciałem zmarłego. Krasnostawska uszebti pochodzi z II/III wieku n.e. Jak figurka trafiła do Polski? - Tego najprawdopodobniej nie dowiemy się nigdy, zapewne za sprawą jakiegoś wracającego z Egiptu kupca - snuje przypuszczenia Władysław Fedorowicz, dyrektor placówki.
Inne ciekawe depozyty, które zwiedzający mogą obejrzeć w Muzeum Regionalnym w Krasnymstawie, to obrazy uczestników pleneru malarskiego z 1978 r., a także fotografie, kurtka należąca do więźnia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, bagnet, monety.
Marta Borowska
Tygodnik Zamojski 31 stycznia - 6 lutego 2007r. Nr 5 (1416) |