W związku z planami budowy lotniska w Świdniku pod Lublinem, żyjącego tam susła perełkowanego czeka przeprowadzka na Zamojszczyznę Na terenie lotniska w Świdniku żyje około 9500 susłów perełkowanych. Wkrótce blisko 3 tysiące gryzoni zostanie przesiedlonych do rezerwatu „Gliniska” koło Uchań i na lotnisko w Radawcu.
 Jeżeli część tej unikatowej kolonii nie zostanie przesiedlona w bezpieczne dla niej miejsca, budowa lotniska może zostać zablokowana. Takiego rozwiązania nikt by pewnie nie chciał. Lubelszczyzna, żeby się rozwijać, potrzebuje portu lotniczego niczym tlenu. Zgodnie z planem budowa ma się rozpocząć w 2008 r., a zakończyć na przełomie 2009 i 2010 r. Jest to jedno z najważniejszych zadań wpisanych do Regionalnego Planu Operacyjnego na lata 2007-2013. Koszt inwestycji to ok. 200 milionów złotych. Większość pieniędzy na ten cel będzie pochodzić z Unii Europejskiej. Czy wszystko pójdzie zgodnie z planem? Jak się okazuje, przeszkodą stojącą na drodze tej inwestycji może być niewielki, bo zaledwie kilkunastocentymetrowy gryzoń z rodziny wiewiórkowatych. Suseł perełkowany, bo o nim mowa, jest gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Widnieje w Czerwonej Księdze zagrożonych gatunków i od 1984 r. objęty jest całkowitą ochroną. Po wstąpieniu Polski do UE wszystkie jego kolonie zostały włączone do Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000. Jako gatunek priorytetowy, czyli ten, za którego ochronę UE odpowiada w sposób szczególny. Zatem ochrona susła i jego siedlisk może liczyć na wsparcie, również finansowe, z budżetu Unii. Tak się składa, że największa w Europie kolonia susła perełkowanego znajduje się na trawiastym lotnisku sportowym w Świdniku. Poza tym tego małego gryzonia można jeszcze spotkać w sześciu miejscach na Zamojszczyźnie. Tyle że zamojskie kolonie susłów nie są tak duże i stabilne jak świdnickie. A jeszcze w latach pięćdziesiątych żyło u nas ok. 70 tys. susłów w przeszło 130 koloniach i nic nie wskazywało na to, że wkrótce staną się one zwierzętami ginącymi. Stopniowo kolonie susłów zanikały. Główną tego przyczyną były prace w rolnictwie, związane z zalesianiem mniej produktywnych pastwisk i zaorywanie innych, a także prace melioracyjne. au
Tygodnik Zamojski 7 marca 2007r. Nr 10 (1421) |