- Zdobienie jajek wymaga precyzji, delikatności i cierpliwości - mówi 57-letnia Danuta Płoucha z Biszczy, emerytowana nauczycielka języka polskiego. - Kiedy pracowałam zawodowo, nie miałam zbyt wiele czasu na malowanie pisanek. Od dwóch lat jestem na emeryturze i mogę poświęcić na swoje hobby tyle czasu, ile chcę. Danuta Płoucha zaczęła malować pisanki, kiedy chodziła jeszcze do szkoły średniej. Pierwsze wykonywała techniką batikową na jajkach kurzych.
- Metoda ta polega na nanoszeniu rozgrzanego wosku na skorupkę jajka za pomocą np. szpilki. Potem pokryte woskiem jajko wystarczy zanurzyć w farbie i osuszyć. Na końcu pozostaje usunąć wosk, by odsłonić wzory - mówi pani Danuta.
Artystka również drapie pisanki. W tym celu najpierw jajka gotuje się w farbie do tkanin (czarnej lub brązowej), a potem nożykiem wydrapuje wybrane wzory.
- Najczęściej są to motywy kwiatowe, m.in. kaczeńce i niezapominajki, które ładnie wyglądają na ciemnym tle. Wystarczy je tylko pokolorować kredkami pastelowymi. Na koniec całą pisankę maluję jeszcze bezbarwnym lakierem do paznokci, by wzór szybko się nie starł - opowiada.
Jedne z ciekawszych pisanek, które do tej pory wykonała tą techniką, przedstawiają ilustracje do „Pana Tadeusza", autorstwa Jana Marcina Szancera. Na pisankach znalazły się sceny odnoszące się do sześciu ksiąg dzieła Adama Mickiewicza.
Od kilku lat Danuta Płoucha maluje pisanki na wydmuszkach strusich jaj. Przed świętami wielkanocnymi zaopatruje się w nie na fermie pod Krzeszowem. Początkowo kupowała tam całe jajka, ale miała problem, by zrobić z nich wydmuszki, ponieważ mają twardą skorupkę. Zwykle musiał pomagać jej kolega, który wiertarką robił otwory z obu stron jajka i przy pomocy sprężarki wydmuchiwał białko i żółtko ze środka. Teraz robi to już właściciel fermy strusi i przed świętami ma przygotowane wydmuszki. W tym roku pani Danuta kupiła u niego 15 sztuk, za które zapłaciła 300 zł.
- Malowanie pisanki zaczynam od naszkicowania wzoru ołówkiem. Potem całe jajko pokrywam cienką warstwą farby akrylowej (odporna na ścieranie) o jasnym cielistym kolorze, np. beżowym, żeby narysowany szkic pozostał widoczny. Farbę suszę suszarką do włosów, by szybciej wysychała. Następnie maluję wydmuszkę kolorowymi farbami, ale tylko w tych miejscach, gdzie jest naszkicowany wzór. Czasami jeszcze wzory znajdujące się na pisance potrzebują specjalnego połączenia. Służy mi do tego złota spoina (relief) stosowana w witrażach - informuje pani Danuta.
W kolekcji strusich pisanek, które ma w domu, są te przedstawiające postaci m. in. Chrystusa Zmartwychwstałego i w ogrodzie oliwnym, Matkę Bożą Bolesną oraz Ostatnią Wieczerzę. Jak mówi, najwięcej czasu, tj. tydzień zajęło jej odtworzenie Ostatniej Wieczerzy na skorupce strusiego jaja.
Małgorzata Pytkowska
Tygodnik Zamojski
4 kwietnia 2007