Entuzjastycznie zapowiadanej kampanii medialnej promującej region od początku towarzyszył pośpiech. Z dnia na dzień poinformowano, że w budżecie województwa znalazły się pieniądze na promocję. Początkowo 850 tys. zł miało być przeznaczone na inną formę reklamowania Lubelszczyzny: urząd miał częściowo sfinansować trasę koncertową Budki Suflera, ale do realizacji pomysłu nie doszło. Mimo wielu krytycznych sygnałów ze strony agencji reklamowych i mediów, co do sposobu i zasad przeprowadzenia konkursu (zbyt krótkie terminy), 20 czerwca ogłoszono przetarg na przeprowadzenie kampanii promocyjnej Lubelszczyzny. W ciągu ośmiu dni planowano zakończyć procedury przetargowe. Potem pozostałoby już tylko wybrać odpowiedni projekt, wypromować region i przygotowywać się na przyjazd turystów z dużych miast. Nad całością przedsięwzięcia czuwał duet w składzie: Mariusz Grad, członek zarządu województwa, i Jerzy Zarębski, dyrektor departamentu promocji i turystyki Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Ogólnopolska promocja miała rozpocząć się 15 lipca i trwać miesiąc.
Pytany przez TZ o ekspresowe tempo procedur, Mariusz Grad przekonywał, że przygotowanie projektu kampanii nie powinno zabrać agencjom zbyt dużo czasu, a wykup powierzchni reklamowych czy czasu antenowego również nie jest zadaniem
czasochłonnym. Wtórował mu J. Zarębski, który twierdził (nie bez racji), że promocja regionu jest potrzebna i czas zmienić wizerunek Lubelszczyzny jako nieciekawego turystycznie zaścianka.
Niespodziewanie, 25 czerwca marszałek Jarosław Zdrojkowski unieważnił ogłoszony przetarg. Jako oficjalny powód takiej decyzji podano przeznaczenie 500 tys. zł z sumy zarezerwowanej na promocję, na pożyczki dla samorządowych jednostek zdrowia.
Czy tak rzeczywiście było? A może marszałek, chcąc wyjść z twarzą z sytuacji w jakiej Zarębski i Grad go postawili, wolał zrezygnować z promocji województwa niż dalej wysłuchiwać krytycznych uwag i komentarzy dotyczących przebiegu przetargu?
Marta Borowska
Tygodnik Zamojski
11 lipiec 2007