|
Obchody polskiego Święta Niepodległości we Lwowie rozpoczęły się już 10 listopada br., spotkaniem zorganizowanym przez Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. W niedzielę, 11 listopada br., odbyła się uroczysta Msza w kościele pw. św. Antoniego na Łyczakowie (w tej świątyni został ochrzczony poeta Zbigniew Herbert). Na Mszę przybyło kilkadziesiąt osób - aby wspólnie modlić się i uczcić pamięć tych, którzy walczyli w czasach trudnych o polskość. Polski konsul, Wiesław Osuchowski przypomniał uczestnikom spotkania i gościom z Polski o silnej potrzebie utrzymania języka i podtrzymywania związków z Polską.
Po uroczystości w kościele złożono wieńce i kwiaty na cmentarzu Orląt Lwowskich. Obecni byli tam przedstawiciele: ambasady polskiej, organizacji zrzeszających Polaków na Ukrainie, delegacje uczniów szkoły polskiej i harcerzy oraz osoby prywatne ze Lwowa oraz z Polski. Wokół przechadzali się też Ukraińcy, którzy z zainteresowaniem patrzyli na ludzi śpiewających ze łzami w oczach „Jeszcze Polska nie zginęła...". Rzeczywiście, w kościołach czy na cmentarzu Łyczakowskim, można było odczuć atmosferę Lwowa przedwojennego. Reszta miasta tego dnia żyła własnym życiem. Na ulicach nie było biało-czerwonychflag, nie było atmosfery święta. Mimo to, że mieszkali tu przecież Stanisław Lem, Maria Konopnicka, Stefan Banach i wielu, wielu innych Polaków. Dziś miasto zamieszkane jest w większości przez Ukraińców. Nasi sąsiedzi ciągle szukają fundamentów, na których mogliby oprzeć niepodległość ojczyzny, praktycznie od 1990 roku budują od nowa świadomość narodową. Szukając bohaterów swojej historii najnowszej, zaczynają ich znajdować pośród liderów OUN-u. 13 października tego roku został odsłonięty pomnik Stepana Bandery (postawiono go przy ulicy o jego imieniu, przed wojną noszącą imię Sapiechy, naprzeciwko kamienicy, w której urodził się Wojciech Kilar). Podczas uroczystości obecny był gubenator Obwodu Lwowskiego, Petro Olijnik, mimo zaproszenia, nie przyjechali prezydent Juszczenko i premier Janukowycz. Polacy i Ukraińcy zupełnie inaczej postrzegają postać Stepana Bandery. Dla nas jest on symbolem tragedii narodu polskiego, która rozegrała się na Kresach Wschodnich. Dla Ukraińców jest bohaterem, który, mimo więzienia, pobytu w Oświęcimiu, nigdy nie zapomniał o celu swojego życia, jakim była niepodległość Ukrainy. Przed pomnikiem często widać ludzi z szacunkiem zdejmujących czapkę, jak i tych zdziwionych potomków zamordowanych przez tzw. banderowców. Polacy mieszkający we Lwowie w bezpośrednich rozmowach przyznają że liczyli na jakikolwiek protest państwa polskiego, lecz niestety, prasa i politycy wolą nie poruszać tego trudnego tematu. Konsul Generalny RP Wiesław Osuchowski przyznaje, że z tego powodu pogłębia się asymetryczność w postrzeganiu i ocen niektórych faktów historycznych Brak zainteresowania ze strony Polaków z Ojczyzny był widoczny choćby 11 listopada tego roku, gdy na uroczystości we Lwowie przyjechała z Polski niewielka grupa Polaków... Wyjazd do Lwowa przedstawicielowi naszej redakcji zorganizowało Biuro Turystyczne „QUAND", które jest profesjonalistą w organizowaniu wycieczek na dawne kresy Rzeczpospolitej, gwarantujących każdemu turyście wiele wrażeń i niewątpliwą satysfakcję.
Wojciech Łosiewicz
Gazeta Miasta Nr 13
|