|
Mimo chłodu, natura już wyrwała z zimowego snu traszki. Budzą się też żaby, ropuchy, kumaki... Codziennie rano i przed zmierzchem pracownik Roztoczańskiego Parku Narodowego przenosi traszki na drugą stronę drogi w Kosobudach, Obroczy i Guciowie. Liczy też martwe płazy, rozjechane przez samochody.

Tak jest od 25 lutego, bo wtedy po raz pierwszy zaobserwowano masowe wędrówki godowe traszek. Poczynania tych i innych płazów są monitorowane bardzo szczegółowo przez przyrodników. Wszystko po to, by ochronić te pożyteczne gatunki. Niektóre z nich, tak jak traszki grzebieniaste czy kumaki nizinne są płazami ginącymi, więc chronionymi prawem międzynarodowym. Taka szczegółowa obserwacja prowadzona będzie aż do października. RPN chce mieć wiedzę o stanie populacji płazów. To z kolei pozwoli forsować pomysł budowy tuneli podziemnych w newralgicznych punktach płazich tras godowych. A te przydałyby się w okolicach stawów „Echo" w Zwierzyńcu (jest już 1,2 km - sprawdzają się), na trasie Kosobudy-Obrocz (4 km) oraz Obrocz-Guciów (3 km). Póki co w tych miejscach rozwinięto wzdłuż drogi specjalne płotki z plandeki, z usytuowanymi co jakiś czas „kieszeniami" z wodą. Płazy podczas wędrówek napotykają na opór płotka, próbują go ominąć i wpadają do owych kieszeni. Wtedy pracownik parku przenosi je na drugą stronę drogi (i chroni przed śmiercią pod kołami samochodów). - Gdyby w tych miejscach zbudowano tunele podziemne, o przyszłość płazów moglibyśmy być spokojni - mówi Przemysław Stachyra, przyrodnik z RPN. - Warto o to powalczyć, bo płazy są wielkimi sprzymierzeńcami człowieka. Nie czynią żadnej (!) szkody. Młode osobniki odżywiają się larwami komarów i meszek. Zjadają ich potężne ilości, czyli chronią nas przed ich inwazją. Dorosłe płazy są doskonałymi łowcami gryzoni, głównie zajadają się myszami.
her
Pełna wersja tekstu znajduje się w wydaniu TZ nr 11 z dnia 12 marca 2008 r.
|