To najnowszy pomysł Mariana Mazura, burmistrza miasteczka.
- To nasza wizytówka, z którą kojarzy nas cała Polska, a turyści z zagranicy łamią sobie na niej język. Chcielibyśmy, żeby owad stanął w centrum miasta - tłumaczy Mazur.
Jednego chrząszcza już mają. To drewniany pomnik owada, grającego na skrzypcach przy źródełku. Stoi przy drodze do Kawęczynka. Miejsce malownicze, ale z dala od centrum.
- Dbamy o niego, bo to jedyny owad miejski. Zresztą chętnie odwiedzany przez turystów. Przed świętami wycięliśmy wokół chrząszcza trochę dzikich zarośli. Posadzone zostały iglaki, ustawione ławeczki i kosze na śmieci - mówi Marian Mazur. - Ale przydałby się jeszcze drugi chrząszcz - przed ratuszem.
I poważnie burmistrz roztacza wizję nowego pomnika. Na pewno ma być trwały. Nie z drewna, bo trudno go konserwować i zabezpieczać przed deszczem, mrozem i wiatrem. Także przed wandalami, którym mogłoby przyjść do głowy okaleczenie owada. Z piaskowca? Też nie, bo materiał jest zbyt kruchy i trudno z niego wyrzeźbić cienkie nóżki, czułki i delikatne skrzydła.
her
Tygodnik Zamojski
16 maja 2007 r.