|
Strona 4 z 6 Tędy i owędy
Wakacyjny czas sprzyja wypadom i włóczęgom po odleglejszych okolicach. Takich na Lubelszczyźnie mamy sporo. Najpiękniejsze jest Roztocze. Kto choć raz z plecakiem albo na rowerze przemierzyły szlaki tamtejszego parku, wdrapał się na Bukową górę, pooddychał kryształowym i balsamicznym puszczańskim powietrzem, kto zaliczył szumy nad Tanwi, przewędrował brzegiem Sopotu w trawach sięgających oczu, kto od źródeł Wieprza dotarł przez Gutków, Bondyrz aż do Nielisza - tego z pięknej "roztoczańskiej choroby" nic już nie wyleczy. Oczywiście Roztocze przemierzałem wzdłuż, wszerz i na ukos setki razy. Dziś na początek, polecam amatorom dziecinnie łatwą i nieodległą trasę z Zamościa do Krasnobrodu. Najlepiej piechotą albo rowerem, koniecznie z solidnymi przerzutkami, a najlepiej prawdziwym "góralem". Podejść i to dość stromych będzie tu bowiem wiele. Po minięciu podmiejskiej Topornicy z jej rozległymi stawami za Lipskiem żegnamy na dobre płaskie obniżenie zamojskie, aby przed Szewnią wejść już w pasmo malowniczych lesistych wzgórz roztoczańskich, teraz zielonoszmaragdowych, nabrzmiałych tysiącami zapachów, z rozległymi horyzontami wyłaniającymi się na grzbietach wzniesień, zmieniających się po każdym zakręcie widokami. Cisza tu bywa taka, że w uszach dzwoni. Ale idźmy (pedałujmy) dalej. Przed nami jaszcze dobrych 13 kilometrów i to tych trudniejszych od przebytych już 14, bo teraz cały czas pod górę i niekiedy w dół. Przed Adamowem musimy się wspinać na przełęcz 345 m n.p.m., co odczują nasze łydki. Dlatego dobrze mieć ze sobą małe co nieco na ząb, a już obowiązkowo coś do przepłukania gardła, jasne, że bez procentów. A zatrzymać jest gdzie, lasów, polanek, ustronnych i pięknych miejsc pełno. Wystarczy dla każdego wędrowca, bez konieczności obcowania z bliźnim. Niespełna dwa kilometry za Jacnią docieramy do doliny Wieprza i samej - tu jeszcze kryształowo czystej - rzeki, w której można wypatrzeć nawet pstrąga. Kto nie ma potrzeby ani ochoty pomoczyć nóg lub posłuchać szemrzącej i bulgocącej bystrej wody, skręca w lewo i niebawem, 4 km leśnego szlaku, dotrze do wytyczonego celu - Krasnobrodu. W tym roztoczańskim kurorcie bawić długo nie polecamy. Zjeść, napić się odnowić zapasy prowiantu i płynów - i tyle. Czas wracać. Rowerem warto pętlą przez Hutków i Suchowolę, a piechurom polecamy niezłe połączenie PKS-em. Cała eskapada dla zielonego i niewprawnego amatora w sam raz na jeden weekendowy dzień. Wrócić do Lublina zdrowo zmordowanym, ale szczęśliwy. Idę o zakład, że za tydzień, jeśli tylko dopisze pogoda, wyrysuje na mapie Roztocza kolejny szlak wycieczkowy.
|